Święty od Białej Róży

4 lutego 2012 Aleksander Schmorrel współzałożyciel niemieckiego ruchu oporu ogłoszony został świętym Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

Rosyjski Kościół Prawosławny zaliczył pośród świętych Aleksandra Schmorella, współzałożyciela  antynazistowskiego ruchu oporu „Biała róża”. Uroczystości kanonizacyjne odbyły się w dniach 3-4 lutego br. w Monachium z udziałem metropolitów, arcybiskupów i biskupów RKP z Niemiec, Rosji, USA i Ukrainy (przeczytaj też: Nowy prawosławny święty)

Aleksander Schmorell urodził się w 1917 r. w rosyjskim Orenburgu. Został ochrzczony w Rosyjskim Kościele Prawosławnym. Jego ojciec był Niemcem urodzonym i wychowanym w Rosji. Matka była córką prawosławnego duchownego. W 1921 r. Schmollerowie wyemigrowali z Rosji i osiedlili się w Monachium.

Wiosną 1942 r. Schmorell wraz z rn.in. rodzeństwem Hansem i Sophie Scholl, wspierani przez wykładowcę uniwersyteckiego prof. Kurta Hubera tworzą grupę oporu „Biała Róża". Grupa stosując metodę biernego oporu, przeciwstawia się propagandzie narodowego socjalizmu, rozpowszechniając ulotki wśród studentów, naklejając afisze i hasła, odważnie krytykując idee nazistowskie.

Zobacz dokument poświęcony "Białej Róży" (lektor polski):

 

Uwaga: jeśli nie widzisz okna z filmem, użyj innej przeglądarki, np. Chrome czy Opery

Ich działania opozycyjne odbijają się szerokim echem: od Monachium po Wiedeń, przez Stuttgart i Frankfurt.

Schollowie zostają aresztowani w styczniu 1943r., podczas rozpowszechniania ulotek na uniwersytecie w Monachium. Podczas procesu Sophie oświadcza: „Wielu ludzi myśli to, o czym my mówimy i piszemy. Lecz nie mają odwagi tego wyrazić.” Hans miał powiedzieć: „Za jakiś czas wy będziecie na naszym miejscu”. Rodzeństwo zostaje zgilotynowane w więzieniu Stadelheim 22 lutego 1943 r. w Monachium.

Aleksander Schmorell zostaje pojmany w kwietniu 1943 i oskarżony o zdradę stanu. Jego egzekucja ma miejsce 13 lipca 1943 r. Rosyjski Kościół Prawosławny uznał jego męczeństwo w 2008 r.

***

Film "Biała róża" został zrealizowany przez katolicką międzynarodowa wspólnotę o powołaniu ekumenicznym Chemin Neuf, w ramach misji Net For God. Więcej filmów i informacji n/t Net For God na:www.ekumenizm.wiara.pl

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

  • Beszad
    24.02.2012 16:28
    Opozycję w hitlerowskich Niemczech pokazuje się zwykle dość płasko i namiastkowo, bo siłą rzeczy próbujemy ją porównywać do naszego podziemia. Ale przecież tam warunki do stawiania oporu były znacznie trudniejsze. Ponadto, mając na uwadze człowieka, nie powinniśmy ulegać nastrojom podsycanym przez huk wystrzałów i siłę statystyk - tutaj ważniejsze są działania podjęte w ciszy serca.
  • mTekUCwZtibPhEb
    18.06.2012 20:00
    Powtarzam: to nie ja zacząłem wojować. Jestem z natruy pokojowo nastawiony, nie atakuję pierwszy. Ale gdy ktoś mnie zaczyna kąsać, wtedy i ja ukąsić potrafię i to mocniej. Chcą ciagnąć to kąsanie dalej? Ich wybf3r. Ale chyba źle kalkulują.^^? Ja tu nie zauważyłam żadnych atakf3w. O co chodzi czy chodziło?Może rzeczywiście paranoja? To częste u początkujących mistykf3w in spe, gdy lizną tej "wyższej wiedzy" czy wejdą na ten "wyższy stopień świadomości" z nieoczyszczoną podświadomością. Muśnięcie mistyki w nieoczyszczonym umyśle daje schizofrenię, ktf3rej towarzyszy zawsze potworny strach przed swoimi przywidzeniami. Gdyby nie ten strach, nikt by się swoimi przywidzeniami, halucynacjami, "głosami" wewnętrznymi, wierzeniami –nie niepokoił. (To by tłumaczyło ten strach czy wprost przerażenie u Castanedy.) Że ataki u Eine? Ale Eine "tak ma", lubi sobie ustawić przeciwnika, by go zwalczać. Dzięki temu "czuje się ważny" i "ma rację", prawie "obrońca wiary", prawie jak krzyżowiec wyruszający na wyprawę. Robi przy tym błąd początkującego operatora pokoju na czacie: jeśli zbanuje niewygodnego czy inaczej myślącego nicka (tj adwersarzy) – to mu dyskusja upadnie, robi się nudno i musi zaglądać tutaj. Ale gdy ktoś mnie zaczyna kąsać, wtedy i ja ukąsić potrafię i to mocniej.To bździe "wpuszczanie się w kanał", w dualizm, obniżanie się na poziom małych pieskf3w obszczekujących karawanę. Są inne wyjścia, wyższe. W.M. by nic takiego nie naruszyło jej życzliwości do ludzi. Gandhi wyzwolił Indie przez "non-violence", wyższą "szkołą jazdy". Ale – cokolwiek się stanie, chętnie poobserwuję. W wirtualnej walce charaktery i osobowości widać wyraźniej, gdy spadają maski kultury.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama