Kłopotliwe dziedzictwo

Od II wojny światowej na Dolnym Śląsku użytkujemy wiele kościołów przejętych od ewangelików. Na ogół jednak nie wiemy, ile heroizmu kosztowało ich wybudowanie.

W kilkadziesiąt lat po wojnie w diecezji legnickiej można często zobaczyć taki obrazek: do miejscowości przyjeżdża piękny autokar na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Wysypują się z niego podróżni. Każdy ładnie ubrany, z laseczką i plecakiem. W rękach aparat fotograficzny. Tak, to kolejna sentymentalna podróż w przeszłość. Znowu byli mieszkańcy Leśnej, Legnicy czy Mniszkowa przyjeżdżają, by choć jeszcze raz przed śmiercią zobaczyć miejscowość, w której się urodzili.

Taki autobus odwiedzał od czasu do czasu również niewielki, zagubiony w Górach Izerskich Kopaniec. Dosłownie zagubiony, bo jeszcze przed kilkoma laty trudno byłoby szukać tutaj czegoś ciekawego. No chyba że spojrzymy na wieś z perspektywy przybyszów zza Odry. Okazją do tego jest chociażby najnowszy film niemieckiej reżyserki Ute Badury „Domy Pana”.

Badura przez dwa lata wraz z ekipą zjeździła Dolny Śląsk, spędzając czas na poszukiwaniu pięknych widoków, zapomnianych kościołów i na rozmowach z dzisiejszymi ewangelikami. Wyszedł z tego dobry kawałek nieco sentymentalnej opowieści historycznej o śląskim ewangelicyzmie. Z pewnością jest to film wart obejrzenia, chociaż pozostawia kilka niedomówień. Może taki był zamysł artystyczny? Ważniejsze jest jednak to, że film otwiera nam oczy na nieznaną historię dolnośląskich ewangelików. Chwilami tragiczną z powodu katolickich prześladowań. Tragiczną również ze względu na wybory, jakich dokonywali po II wojnie światowej, a które skutkowały przesiedleniami i pozostawieniem pięknych niegdyś świątyń.

Skąd się wzięli?
Wyznanie ewangelicko-augsburskie na ziemiach Śląska pojawiło się już w dwa, trzy lata po wystąpieniu Marcina Lutra. Już w 1519 r. dotarły tu się pierwsze tłumaczenia pism Lutra. Trzy lata później pierwszy ksiądz przyznający się do jego nauk został oficjalnie proboszczem we Wrocławiu. Bardzo szybko ruch reformatorski ogarnął mieszczaństwo, duchowieństwo oraz biedny lud wsi.

Siła i zasięg reform tak przeraziły szlachtę, że w kilka lat później wybuchła tzw. wojna chłopska. Szlachta wygrała i w 1555 r. cesarz nadał prawo - „czyja władza, tego religia”. W praktyce znaczyło to, że jeżeli pan był katolikiem, to i jego poddani również musieli być katolikami. Choć Śląsk był pod berłem katolickich Habsburgów, gwałtownie przechodził na ewangelicyzm. Już w 1525 r. na Dolnym Śląsku 60 parafii było obsadzonych przez luterańskich kaznodziejów. Zmienił się obrządek - we wrocławskich kościołach skasowano procesje, Msze żałobne, święcenie wody. Jako język liturgiczny wprowadzono niemiecki. Pod koniec XVI w. cały Śląsk posiadał już przeszło 1,5 tys. kościołów ewangelickich. Katolickich pozostała zaledwie czwarta część, najwyżej 400 parafii.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama