Papież lubi Lutra

Benedykt XVI jest ekumenistą z przekonania, a jego przychylność na zbliżenie z luteranami wzrasta z każdym rokiem jego pontyfikatu – do takiego wniosku dochodzi teolog luterański ks. Thorsten Maaßen. Jego praca doktorska „Josepha Ratzingera rozumienie ekumenizmu. Kościół-Wiara-Religia”, została opublikowana przez Fakultet Teologii Ewangelickiej w Marburgu (Niemcy).

W recenzji zamieszczonej na portalu ekumenizm.pl Dariusz Bruncz zauważa, że przytoczona przez ks. Maaßena literatura – zarówno ze strony rzymskokatolickiej, jak i ewangelickiej – uprawnia do zaskakującej i ekumenicznie znaczącej konstatacji: to właśnie teolodzy katoliccy znacznie częściej i o wiele bardziej brutalnie wypowiadają się o teologu Ratzingerze. Ewangeliccy teolodzy, krytycznie oceniając niektóre wypowiedzi Ratzingera nie przekraczają czerwonej linii, a wręcz z uznaniem wypowiadają się o obecnym papieżu, starając się o rzetelne zróżnicowane spojrzenie bez popadania w ideologizm typowy dla wielu lewicowych i lewackich środowisk.

Ks. Maaßen przypomina, że Ratzinger nigdy nie ukrywał, że do kanonu jego ulubionych pisarzy teologicznych należy Marcin Luter. Ponadto autor zwraca uwagę na interesujący fakt, często pomijany w literaturze teologicznej: z jednej strony po Vaticanum II Ratzinger studzi zapały entuzjastów, szykujących się na rewolucję w Kościele jak choćby podczas Dni Katolików Niemieckich w 1966 roku w Bambergu, gdy proroczo ostrzega, że wiara Kościoła może poprzez „uściski ze światem zostać zaduszona lub przynajmniej rozpaść się na obóz progresistów i integrystów", a z drugiej strony okres następujący po soborze to czas kluczowy dla przeżywania i rozumienia ekumenizmu.

Maaßen ilustruje ekumeniczne dążenie Ratzingera na przykładzie jego sprzeciwu wobec tzw. „ Votum-Lehre” (nauki o pragnieniu), według której pośród chrześcijan odłączonych od Rzymu istnieje inny sposób przynależności do Kościoła poprzez „pragnienie” (votum), które na dodatek nie musi wyrażać się świadomie, a poprzez szczere pragnienie spełniania woli Bożej i zachowywanie obyczajności (Sittlichkeit).

Ratzinger sprzeciwia się takiej formie zawłaszczania ewangelików, argumentując, że „braciom odłączonym imputowane jest pragnienie, które w pełni świadomości, jasno i wyraźnie odrzucają”. Ratzinger przekonuje, że przyjęcie tej optyki „nie pozwala odróżnić chrześcijan od niechrześcijan i nie mówi nic nt. chrześcijańskiej godności chrześcijaństwa poza Kościołem”. Myśl tę Ratzinger rozwija w artykule encyklopedycznym, poświęconym protestantyzmowi, w którym poprzez realne istnienie ‘chrześcijańskich rzeczywistości’ w postaci chrztu, Pisma oraz Symboli, stwierdza obecność eklezjalnych elementów w protestantyzmie.

Mimo swoich zastrzeżeń wobec protestanckiego (w domyśle: luterańskiego) rozumienia urzędu i Eucharystii podkreśla, że z katolickiego punktu widzenia „nie są one niczym”, co triumfalistycznie głoszą przedstawiciele środowisk integrystycznych. Maaßen podkreśla pionierski charakter powyższych słów, zwracając uwagę, że nawet w XXI wieku nie brakuje katolickich teologów, w tym biskupów niemieckich, którzy luterańską Eucharystię porównują z „wesołym spożywaniem bułeczek”. Warto dodać, że sam Ratzinger w przejmujących słowach z rewerencją wypowiadał się o Wieczerzy Pańskiej w Kościele luterańskim w korespondencji z bawarskim biskupem krajowym Johannesem Hanselmannem.

Maaßen przytacza przykłady, które dokumentują rosnącą przychylność Ratzingera na zbliżenie z luteranami. Ekumeniczne zainteresowanie Ratzingera unaocznia coraz lepsza znajomość współczesnej teologii ewangelickiej, która przestaje być przypisem do katolickiej apologetyki. Ponadto Ratzinger podejmuje próbę interpretacji najważniejszych dogmatów eklezjologicznych katolicyzmu z uwzględnieniem ewangelickiej optyki.

W świetle powyższych stwierdzeń zrozumiałe są słowa Maaßena (147), który przekonuje, iż aby zrozumieć Ratzingera nie wystarczy poszukiwać w jego pismach bezpośrednich odniesień do terminu "ekumenizmu", ale o wiele bardziej należy koncentrować się na kluczowych dla dialogu ekumenicznych pojęciach (unitas, catholica, czy communio).

Nie dziwi zatem konkluzja ewangelickiego teologa, który określa Ratzingera mianem „rzymskokatolickiego ekumenisty z przekonania”, który wprawdzie „przekonany jest co do Kościoła, w którym wzrastał, i że to właśnie temu Kościołowi podarowano prawdy wiary”, ale jest również „przekonany o konieczności ekumenii jako szczerego poszukiwania utraconej jedności Kościoła”.

Thorsten Maaßen: Das Ökumeneverständnis Joseph Ratzingers, Kirche – Konfession – Religion, Göttingen 2011.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...
  • waldi
    20.04.2012 22:57
    Papież Benedykt XVI na pewno Lura zna w przeciwieństwie do zdecydowanej większości polskich teologów i na plewy nie da się namówić. Nie będzie za jego pontyfikatu wspólnej celebracji eucharystii z luteranami. Nie zrówna też świeckich z księżmi (różnica święceń kapłańskich)i nie pozwoli świeckim odprawiać mszy św. Zdążył to wyraźnie powiedzieć austriackim postępowcom.
  • mue
    20.04.2012 23:55
    Papiez jest dowodem na to, że można być konsekwentnym katolikiem i szanować inne wyznania. Wspaniały człowiek i wielki myśliciel, którego rolę Europa doceni za pół wieku, jak dobrze pójdzie. Ale co do tych opinii, to chociaż są miłe na pozór, to jednak takie zawłaszczanie Ojca Świętego mnie drażni. To jest po pierwsze katolik, który w rekolekcjach "Chrystus i Jego Kościół" wielokrotnie wypowiadał się o protestantyzmie nieco uszczypliwie;). Nie róbmy z papieża schizmatyka:D.
  • marek
    21.04.2012 11:06
    Co za durny tytuł!!! Kto ten artykuł tak zatytułował?! Jak ktoś zna zyciorys i pisma Lutra to może się nieźle zgorszyć! przecież ten gość zabił dwie osoby (i wtedy schronił się w klasztorze), porzucił kobietę (nie żonę) z trójką swoich dzieci, kazał rżnąć piłą buntujących się chłopów, kobiety uważał za najdoskonalsze zwierzęta etc. Może by tak zatytułować "Papiez otwarty na dialog z Luteranami", albo "Benedykt szanuje Luteran"? Mówiąc szczerze tytuł mnie mocno zbulwersował. Kto pracuje na tym poratalu?
  • emka
    17.05.2012 20:41
    Ale luteranie naprawdę mają to powoli w poważaniu. Jesli chodzi o protestantów to jesteśmy ekumenicznie nastawieni, ogólnie przyjaźni katolikom w przeciwieństwie np. do adwentystów czy ruchów charyzmatycznych. Ale jeśli ktoś wciąż uważa nas za gorszych krewnych niech nie oczekuje, że będziemy jak ten piesek ciągle merdać ogonkiem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )