Krwawa droga do wolności

Podpisany 1700 lat temu Edykt mediolański dawał chrześcijanom wolność wyznania w Imperium Rzymskim. Męczennicy pierwszych wieków do dzisiaj inspirują i są wzorem do naśladowania. Bez ich wiary i świadectwa Kościół by nie przetrwał.

Cesarze Konstantyn dla Zachodu oraz Licyniusz dla Wschodu ogłosili 15 czerwca 313 r. akt prawny, który wprowadzał w całym cesarstwie rzymskim wolność wyznania dla chrześcijan. Po trzech wiekach prześladowań, nadał on chrześcijanom prawo do publicznego wyznawania wiary oraz akceptował ich wkład w rozwój kultury i społeczeństwa.

Dzieło Konstantyna

Dokument powszechnie nazywany jest Edyktem mediolańskim, choć w świetle prawa rzymskiego był raczej porozumieniem zawartym przez dwóch równorzędnych władców imperium rzymskiego. Miał bardziej polityczny aniżeli prawny charakter, gdyż zmieniał ustrój państwa, a nie jego prawo. Został uzgodniony podczas spotkania Konstantyna i Licyniusza w Mediolanie, który w tamtym czasie był centrum administracyjnym zachodnich prowincji cesarstwa. Niewątpliwie jego inicjatorem był cesarz Konstantyn, jeden z najwybitniejszych władców starożytności. Edykt stanowił kontynuację zapisów edyktu tolerancyjnego cesarza Galeriusza, opublikowanego wiosną 311 r. i kończącego okres brutalnych prześladowań z czasów cesarza Dioklecjana. Galeriusz należał do gorliwych wykonawców edyktów Dioklecjana i miał na sumieniu krew wielu chrześcijan. Złożony jednak ciężką chorobą, którą współcześni interpretowali jako karę za prześladowanie chrześcijan, zmienił postępowanie i zakończył represje. Na mocy Edyktu mediolańskiego chrześcijanie nie tylko otrzymywali wolność religijną, ale zwracano im także świątynie, księgi i naczynia liturgiczne oraz ziemię, zabrane w okresie niedawnych krwawych prześladowań.

Długa, krwawa noc

Aby zrozumieć znaczenie Edyktu mediolańskiego, należy pamiętać o tym, w jakich warunkach żyli wcześniej chrześcijanie. Nawet jeśli nie spotykały ich represje bądź krwawe prześladowania, znajdowali się na marginesie oficjalnego życia publicznego, znosząc wzgardę i głęboką niechęć świata pogańskiego. W historii prześladowań wyraźnych jest kilka różnych okresów represji. Początek dał Neron, który w 64 r. rozpoczął prześladowanie chrześcijan, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od własnej odpowiedzialności za pożar Rzymu. Wyłapywani w całym mieście wyznawcy Chrystusa byli rzucani na pożarcie lwom na arenie cyrku Nerona, który znajdował się tuż obok miejsca, gdzie wznosi się dzisiaj bazylika św. Piotra. Piotr – pierwszy biskup Rzymu – pojmany razem z innymi kończy życie ok. 67 r. na arenie cyrku Nerona.

Ponowna fala brutalnych prześladowań miała miejsce za cesarza Domicjana (lata 81–96). Świadectwem tej epoki jest Apokalipsa św. Jana, która w sposób wstrząsający oddaje grozę tamtych chwil oraz trwogę świata chrześcijańskiego przed zagładą. Mniej represyjne były działania cesarza Trajana, który karał przede wszystkim każdą próbę propagowania nowej wiary, ale jednocześnie wprowadził zasadę, że w przypadku donosów na chrześcijan, rozpatrywano jedynie podpisane, natomiast anonimowe – ignorowano. Z tamtej epoki pochodzi pełen rozterki list namiestnika Bitynii Pliniusza Młodszego, który pyta cesarza, czy ma chrześcijan karać tylko za sam fakt przynależności do zakazanej sekty, gdyż poza tym cała ich wina sprowadza się do tego, że spotykają się na modlitwach, pomagają sobie nawzajem oraz świecą przykładem zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym. Trajan w odpowiedzi nakazał, aby nie organizować specjalnych „polowań” na chrześcijan, karanie zaś ograniczyć do ujawnionych, ale dawać im także okazję do skruchy, czyli porzucenia chrześcijaństwa. To wtedy stracił życie papież Klemens, późniejszy święty, który nie zgodził się składać ofiary bogom. Po raz kolejny chrześcijan poddano prześladowaniom w czasach panowania cesarza Marka Aureliusza (lata 161–180), władcy wybitnego, pragnącego reformy państwa, ale obawiającego się chrześcijaństwa jako siły, która rozsadzi imperium od wewnątrz. Nakazywał przestrzeganie obowiązku palenia kadzidełka w intencji geniuszu cesarza, nie dlatego iż wierzył, że jest bogiem. Uważał jednak kult oficjalnej religii państwowej za czynnik niezbędny, sklejający wielonarodowe i wieloreligijne imperium. O ile prześladowania Nerona były gestem szaleńca, działania Marka Aureliusza były elementem świadomej polityki państwowej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama