Nie możemy milczeć

Sejm zdecydowaną większością głosów przyjął uchwałę wyrażającą solidarność z prześladowanymi wspólnotami chrześcijańskimi na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Syrii i Egipcie. To dobra inicjatywa, ale czy tylko słowa wystarczą?

Z całą pewnością takich gestów solidarności nigdy nie jest za mało. Zwłaszcza że prześladowania chrześcijan są w świecie współczesnym zjawiskiem powszechnym. Według różnych szacunków instytucji współpracujących ze Stolicą Apostolską, liczbę prześladowanych chrześcijan na całym świecie ocenia się już dzisiaj na 100 czy nawet 150 mln ludzi. Szczególnie trudna stała się ich sytuacja na Bliskim Wschodzie, gdzie w wyniku tzw. arabskiej wiosny doszło do destabilizacji sytuacji politycznej i na znaczeniu zyskały radykalne środowiska islamistyczne, domagające się krwawej rozprawy z chrześcijanami. Widać to ostatnio zwłaszcza w Egipcie, gdzie władzę przejęła dyktatura wojskowa, kierująca gniew islamskiej ulicy przeciwko chrześcijanom, którzy stanowią blisko 10 proc. tamtejszego społeczeństwa.

Koptowie, ale także chrześcijanie innych wyznań nie są tam przybyszami, lecz rdzennymi mieszkańcami, często o korzeniach głębszych aniżeli wielu islamskich przybyszów. Dzisiaj tym ludziom grozi zagłada. W ostatnich dwóch miesiącach w wyniku zorganizowanych ataków grup islamistycznych w Egipcie spalonych zostało ponad 40 kościołów koptyjskich. We wszystkich tych wypadkach siły rządowe nie interweniowały, albo interweniowały tak późno, że na miejscu tragedii pozostawały jedynie ruiny i zgliszcza oraz zwłoki ofiar. Podobnie jest w Syrii, gdzie miejscowa społeczność chrześcijańska jest atakowana przez wszystkie walczące tam strony. Zarówno przez islamistycznych radykałów, jak i wojska rządowe, które w trakcie pacyfikacji zbuntowanych regionów nie oszczędzają chrześcijan. Zachód niestety zachowuje wobec dramatu chrześcijan całkowitą obojętność. Także Unia Europejska, choć często z przestrzegania praw człowieka robi jeden ze standardów w rozmowach z partnerami na Wschodzie, w stosunku do świata arabskiego jest nadzwyczaj wstrzemięźliwa. Do tej pory nie zrobiła nic, aby cokolwiek wyegzekwować od państw, które w sposób wręcz ostentacyjny lekceważą obowiązek ochrony własnych obywateli. O solidarność z prześladowanymi zaapelował ostatnio kard. Jean-Louis Tauran, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, przypominając, że chrześcijanie nie mogą milczeć w obliczu prześladowań swych współwyznawców w świecie. „Prześladowcy muszą wiedzieć, że za każdym chrześcijaninem stoją miliony braci i sióstr, którzy się o niego upomną” – powiedział.

Inicjatywa poselska

Z inicjatywą uchwały wystąpili posłowie PiS Jaroław Sellin oraz Krzysztof Szczerski. Zaproponowali, aby polski parlament przyjął uchwałę wyrażającą solidarność z prześladowanymi wspólnotami chrześcijańskimi na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Syrii i Egipcie. Treść uchwały, oprócz słów solidarności ze wszystkimi prześladowanymi, wzywa także polski rząd i dyplomację do wykorzystania każdego dostępnego forum, zwłaszcza w Unii Europejskiej, by tę sprawę podnosić i szukać skutecznych metod obrony chrześcijan, także przez użycie dostępnych form pokojowego bojkotu krajów prześladujących. Uzasadniając tę inicjatywę, poseł Sellin powiedział „Gościowi”: „Uznaliśmy, że nie można dalej milczeć w sprawie tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Egipcie i Syrii. Z doniesień medialnych jasno wynika, że może się wkrótce dokonać całkowita zagłada wspólnot miejscowych chrześcijan, żyjących tam od blisko 2 tysięcy lat. Zachód niestety nie działa efektywnie w ich obronie. Tymczasem sytuacja tych ludzi staje się tam coraz trudniejsza. Na przykład w konflikcie między islamistami w Egipcie, którzy stracili władzę, a wojskiem są oni często przez obie strony traktowani jak kozioł ofiarny. Unia Europejska mówi, że ma tzw. soft power, to niech z niego skorzysta. Na przykład ogłaszając bojkot turystyczny kraju, w którym władze nie zapewniają należytej ochrony własnym obywatelom, prześladowanym tylko dlatego, że są chrześcijanami. Jeśli 500 mln Europejczyków ogłosi, że dopóki to się nie zmieni, nie będą przyjeżdżać do takiego kraju, wówczas – jak sądzę – taki apel będzie brany pod uwagę przez władze. Pożądana byłaby także dyskusja z władzami Egiptu na temat konstytucji, która będzie poddana pod głosowanie w referendum na przełomie roku.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama