Od naszej wolontariuszki: Wojna w Bouar

Na misji w Republice Środkowej Afryki, właśnie w Bouar, jest jedna z byłych współpracownic portalu wiara.pl. Dzięki niej otrzymujemy korespondencję z dotkniętego wojną kraju. Relacja wikariusza generalnego, ks. Mirosława Gucwy.

W nocy 25 października (piątek) dotarła do nas wiadomość o przemieszczaniu się uzbrojonych ludzi nazywanych antybaraka w strone Bouar. Celem ich zbrojnej "wycieczki" było między innym przejęcie lotniska w Bouar i koszar wojskowych oraz marsz na Bangui. Strategiczne punkty Bouar (lotnisko i koszary) od marca 2013 roku kontrolowane są przez żołnierzy Seleka, obecnie pod nową nazwą: Nowe Siły Zbrojne.

Przed trzecią nad ranem (już 26 października) do naszego centrum parafialnego zaczęli napływać mieszkańcy Bouar. Po kilku godzinach było ich już ponad stu. Kiedy rano rozpoczął się ostrzał lotniska i pobliskich dzielnic liczba osób w centrum parafialnym i diecezjalnym wzrosła do 5 tysięcy. Dopiero po 11-tej strzały z ciężkiej broni ustały i zrobiło się spokojniej.

Joanna Stepczynska Konflikt zbrojny w RCA - ludzie chronią się w katedrze w Bouar

Kilka godzin później pojawili się na misji żołnierze z FOMAC (Siły Międzynarodowe Regionu Afryki Centralnej), by uspokoić ludzi i zachęcić ich do powrotu do swoich domów. Ludzie odpowiedzieli "nie", wybierając pobyt na misji. Wytłumaczyliśmy żołnierzom powód takiej reakcji prosząc równocześnie o ochronę na noc. Żołnierze z Gabonu zgodzili się i obiecali, że przed 18-tą będą trzymać wartę w pobliżu katedry. Wszyscy odetchnęli.

Jednak po 17-tej znowu zaczęła się strzelanina z ciężkiej broni. Ks. Marek Muszyński, kierujący parafią przy lotnisku (Wantiguera) poinformował nas o strzałach i ruchach wojsk w Wantiguera od samego rana. Nikt jednak w naszym "obozie" nie panikował i nie przejmował się tym, że żołnierze z Gabonu nie przyjechali na wartę o ustalonej godzinie lecz dopiero po 21-szej.

Zaplanowaliśmy modlitwę wieczorną w grupach mieszanych (katolicy i protestanci, jest też trochę muzułmanów) i przygotowaliśmy niedzielną celebrację eucharystyczną. Poinformowaliśmy również znajomego z Seleka o pobycie 5 tysięcy ludzi na terenie kościelnym, by przypadkiem nie przyszło im do głowy strzelać w okolicach katedry podczas nocnych patroli. Zapewnił, że nie mają nic przeciw ludności z Bouar, walczą jedynie z bandytami. Dodał, że w czasie porannej walki został raniony w brzuch, ale niegroźnie.

Jak zakończy się ten konflikt i kiedy, trudno przewidzieć. Tak jak trudno było przewidzieć, że dwie mamy chroniące się na terenie parafii będą zmuszone urodzić dzieci w krużgankach sióstr Klarysek. Dziewczynce nadano imię Klara, chłopcu Franciszek.

Polecamy cały ten konflikt, nowonarodzone dzieci i cierpienie niewinnych ludzi w naszym kraju waszej gorącej modlitwie, dziękując równocześnie za wszelkie dotychczasowe oznaki łączności duchowej.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama