Mam nadzieję

Uwielbienie na sektorze Żylety? Z Michaelem W. Smithem i nie mniej słynnym synem sławnego ojca? Czemu nie?

W dniach 14 i 15 czerwca Pepsi Arena eksploduje uwielbieniem oraz poruszającą dawką Dobrej Nowiny i absolutnie pierwszoligowej muzyki. Czy Festiwal Nadziei wybudzi z letargu stolicę podobnie jak w ubiegłym roku gigantyczne rekolekcje „Jezus na stadionie”?

Muzyka z samej góry

Muzyczny „spis lokatorów” festiwalu to absolutny dream team. Czasami, choć robię to wyjątkowo niechętnie, pisząc o scenie muzyki tworzonej przez chrześcijan, używam słowa „gwiazda”. Zazwyczaj, przyznaję bez bicia, na wyrost. Jak jednak określić Michaela W. Smitha, który wystąpi w sobotę 14 czerwca na stadionie Legii? Jest gwiazdą w najlepszym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi mi nawet o to, że sprzedał 14 milionów płyt, został obsypany od stóp do głów nagrodami, w tym trzema statuetkami Grammy, a na deser przyjaźni się z Bono, liderem U2. Krążki Smitha wyznaczały dotychczas absolutny kanon pieśni wielbienia na całym świecie. Członkowie wspólnot modlitewnych i oazowych z Gdyni, Zdyni i Trzebini być może nawet nie zdają sobie sprawy, że śpiewają jego piosenki. Sam mogę w nieskończoność słuchać hymnu „Let it rain” (nad Wisłą krąży wiele wersji tego utworu) czy równie deszczowej „Healing rain”. I choć Michael wydaje album za albumem, za najlepszy, kultowy (dosłownie!), krążek uważa się płytę „Worship”. Na Festiwalu Nadziei usłyszymy również chłopaków z Newsboys. W skład kapeli wchodzi czterech muzyków, którzy połączyli swe pasje i talenty muzyczne, by ruszyć w świat z przesłaniem Dobrej Nowiny.

Od prawie 30 lat są najpopularniejszym i najlepiej sprzedającym się zespołem współczesnej muzyki tworzonej przez chrześcijan. Mają na koncie 18 albumów oraz trasy koncertowe na całym świecie. Na scenie ujrzymy też The Tommy Coomes Band: grupę dwunastu profesjonalnych muzyków, przyjaciół, którzy od 20 lat tworzą nowe formy uwielbienia i ewangelizacji. Nasze barwy na stadionie reprezentować będą znany i lubiany New Life’m, obdarzona nieprawdopodobnym głosem Natalia Niemen, gospelowy Exodus 15 czy prowadzony przez Piotra Nazaruka chór TGD, którego pełne ognia koncerty są tyglem profesjonalizmu, pasji i modlitwy uwielbienia. Przez lata przez szeregi chóru przewinęło się prawie pół tysiąca osób. W oba festiwalowe dni wystąpi również gigantyczny chór wolontariuszy z całej Polski. Oj, będzie się działo!

Buntownik z powodem

Przez dwa dni z głośników płynąć będzie nauczanie i żywe świadectwo wiary Franklina Grahama. Jest prezesem i dyrektorem generalnym Stowarzyszenia Ewangelizacyjnego Billy’ego Grahama oraz międzynarodowej chrześcijańskiej organizacji humanitarnej i ewangelizacyjnej Samaritan’s Puree (dysponując rocznym budżetem w wysokości 422 milionów dolarów, instytucja świadczy pomoc humanitarną w ponad 100 krajach świata). Franklin jest też… synem słynnego ojca. Urodził się 14 lipca 1952 jako czwarte z pięciorga dzieci ewangelisty Billy’ego Grahama. „Witamy na tym grzesznym świecie! Mamy nadzieję, że podejmiesz wyzwanie i pójdziesz w ślady tatusia” – brzmiał jeden z telegramów, który odebrała rodzinka po narodzeniu Franklina. „Nie zdawałem sobie sprawy z tego, co mnie czeka” – wspominał po latach. „Ludzie na całym świecie podziwiali Billy’ego Grahama jako duchowego przywódcę. Najwyraźniej uznawali za oczywiste, że pewnego dnia jego syn pójdzie w ślady słynnego ojca. Gdybym rozumiał życzenia, które składano mi w dniu, kiedy się urodziłem, być może wróciłbym tam, skąd przyszedłem, i stwierdziłbym, że muszę to sobie jeszcze przemyśleć”. Tymczasem młody syn sławnego ojca przeszedł przez konieczny i niezwykle oczyszczający etap kontestacji. Przerobił na własnej skórze dewizę „grunt to bunt”. „Byłem uparciuchem, który nie przejmował się zbytnio rodzicielskimi pogróżkami” – wspomina. „W drugiej klasie szkoły średniej zakwaterowano mnie w jednoosobowym pokoju na trzecim piętrze internatu, tuż nad szkolną kuchnią. W niewielkim pokoiku mieściło się tylko jedno łóżko. Położenie pokoju miało pewną zaletę, która idealnie odpowiadała moim potrzebom. Odkryłem, że okno prowadzi na wąski dach. Wspiąwszy się nań, chowałem się za dużym kominem, gdzie mogłem palić papierosy do woli, nie obawiając się, że ktoś mnie wypatrzy. Nonszalancką przekorę w podejściu do »prawa« uznawałem za formę rozrywki. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że stopniowo staję się coraz bardziej zbuntowany”. Efekt ostentacyjnego tupania nogami i ignorowania poleceń nauczycieli? Młody Franklin został wyrzucony z uczelni chrześcijańskiej. „»Nie możemy tolerować takiego zachowania, Franklinie – usłyszałem od dziekana. »Przekroczyłeś dozwolone granice. To, jak się nazywasz, nie ma znaczenia. Wyczerpałeś limit ostrzeżeń. Musisz opuścić szkołę«. Pogodziłem się z kompromitacją i spakowałem walizki”. Jako młody człowiek zrozumiał, iż „sam fakt bycia synem Billy’ego Grahama nie daje mu wstępu do nieba”. Wiedział, że musi podjąć osobistą decyzję, czy chce żyć z Bogiem i czy będzie realizował to, do czego został powołany. W wieku 22 lat, po etapie buntu i włóczęgi po świecie, powierzył swe życie Jezusowi. Odtąd regularnie stanowczo wypowiada się na temat bieżących problemów społecznych i zagadnień etycznych. Organizacje, którymi kieruje, odegrały kluczową rolę w zapewnieniu pomocy osobom poszkodowanym przez ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r., wojnę domową w Sudanie, a także liczne klęski żywiołowe – od tsunami w Azji Południowej po trzęsienia ziemi na Haiti, w Chinach i Japonii. „Zostałem powołany do slumsów i faweli tego świata. Do pracy z ubogimi i pokrzywdzonymi w rejonach dotkniętych wojną, głodem, biedą, chorobami i klęskami żywiołowymi” – podsumowuje swą działalność.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama