Pakistańskie bluźnierstwo

Chrześcijanie w pakistańskich celach śmierci czekają na obalenie ustawy o obrażaniu proroka Mahometa.

Minione święta były jak inne dni. W Niedzielę Wielkanocną w Pendżabie, w dystrykcie Sijalkot, muzułmanin Mohammed Alam Fakhar zgwałcił 7-letnią Sairę, chrześcijankę. Prawdopodobnie zrobili to też inni. Dziewczynka dostała krwotoku, ale do szpitala odwieziono ją dopiero po trzech dniach. To częste przypadki. Według przedstawicieli organizacji chrześcijańskich, nadużycia seksualne popełniane przez część muzułmanów ilustrują położenie pakistańskich mniejszości, które muszą żyć w ciągłym strachu przed prześladowaniami. W Wielką Środę młody muzułmanin z Lahore zabił chrześcijanina, kiedy ten odmówił wypowiedzenia szahady, muzułmańskiego wyznania wiary.

Każdego roku od siedmiuset do ponad tysiąca młodych chrześcijańskich kobiet jest porywanych, gwałconych i zmuszanych do przejścia na islam. Do tego od 1986 r., kiedy rządził wojskowy dyktator generał Zia-ul-Haq, obowiązuje w Pakistanie ustawa o obronie czci proroka, która grozi karą śmierci lub dożywociem za obrazę Mahometa, nawet jeśli chodzi o „niebezpośrednią insynuację”. To prawo stało się utrapieniem chrześcijan. W maju pakistańscy chrześcijanie obchodzą smutną, 16. rocznicę śmierci Johna Josepha, biskupa Fajsalabadu, trzeciego miasta kraju. Biskup popełnił samobójstwo przed sądem, który chciał skazać na śmierć kolejnego chrześcijanina, Ayuba Masiha, fałszywie oskarżonego na podstawie ustawy o bluźnierstwie. Pakistański Sąd Najwyższy uwolnił Masiha od wszelkich zarzutów dopiero cztery lata później, w sierpniu 2002 r. Biskup Joseph cieszył się wielkim szacunkiem ze względu na swe oddanie sprawom ubogich i wykluczonych, był zwolennikiem dialogu międzyreligijnego, sprawiedliwości społecznej i równości praw. Kiedy popełnił swój rozpaczliwy gest w obronie chrześcijan, krajem rządził premier Nawaz Sharif, ten sam co dzisiaj.

Tylko nie Jezus

Przez całe dziesięciolecia, gdy obraza proroka była jedynie wykroczeniem, skazano za to tylko kilka osób, ale po wprowadzeniu ustawy ruszyła lawina. Skazywanie na śmierć setkami przeraziło wszystkie mniejszości religijne. Wyroków z reguły nie wykonywano, oskarżeni pozostają w celach śmierci. Pod koniec ubiegłego wieku fałszywe oskarżenia łamały życie całym rodzinom, ustawa szybko stała się narzędziem grupowych prześladowań. W gorszej sytuacji od chrześcijan byli tylko ahmedyści, którym prawo zabrania jakiegokolwiek odnoszenia się do islamu, mimo że jest to kult muzułmański. Grozi im kara śmierci za samo cytowanie swojej świętej księgi, Koranu. Ahmedyści wierzą, że Jezus nie umarł na krzyżu, lecz tylko omdlał, by po wyzdrowieniu udać się do Indii i Kaszmiru.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama