Kościół w Iraku umiera

Po raz pierwszy od prawie dwóch tysiącleci w Mosulu nie sprawuje się Eucharystii. Islamscy fundamentaliści zakryli ołtarze czarnymi flagami, symbolizującymi dżihad. W mieście nie pozostał ani jeden wyznawca Chrystusa. Przyszłość chrześcijaństwa w Iraku jeszcze nigdy nie była tak zagrożona.

Drzwi domu, w którym spędziła wiele lat, zamykała ze złamanym sercem. 68-letnia Nawal do końca wierzyła, że nie będzie musiała uciekać. Miała nadzieję nawet wówczas, gdy islamiści uprowadzili jej męża, bo mówił wprost: jestem Irakijczykiem i jestem chrześcijaninem. To było kilka dni po tym, jak w czerwcu ugrupowanie dżihadystyczne Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIL) ogłosiło wprowadzenie kalifatu, czyli reżimu polityczno-religijnego. Zamaskowani mężczyźni stanęli przed ich domem w Mosulu i kazali wybierać: przejście na islam lub śmierć. Mąż wybrał Chrystusa, więc go zabrali. Po kilku tygodniach Nawal uciekała z miasta tą samą drogą, którą islamiści pognali jej męża. Nie wie, co z nim się stało.

– Przeszłam pieszo ponad 90 km. Islamiści zatrzymali mnie na punkcie kontrolnym. Zabrali wszystko – opowiada kobieta. – Obrażali mnie z powodu mej wiary. Mogliby być moimi wnukami, a rzucali mną jak workiem z jednych rąk do drugich. Ostatecznie jednak puścili. Nawal przygarnęli krewni. Wie, że do Mosulu już nie wróci. Irbil stał się jej domem.

Szczególna relikwia arcybiskupa

W ciągu ostatniej dekady z Iraku wyemigrowało ponad milion wyznawców Chrystusa. W 2003 r. w Mosulu, będącym drugim co do wielkości miastem kraju, mieszkało 100 tys. chrześcijan. W chwili ogłoszenia kalifatu było ich tam 30–35 tysięcy. Dziś nie pozostał nikt. Wszyscy wierni starożytnych Kościołów Wschodu, prawosławni i katolicy zostali zmuszeni do ucieczki. To był piątek 18 lipca, gdy chrześcijańskim rodzinom postawiono ultimatum: mieli dobę na podjęcie decyzji o przejściu na islam. Później, jak głosiło pismo samozwańczych islamskich władz, „między wami a nami będzie tylko miecz”. – To były dokładnie przygotowane działania. Domy chrześcijan zostały najpierw oznaczone, tak by można je było bez problemu zidentyfikować – mówi chaldejski arcybiskup Mosulu. – W Iraku dokonuje się ludobójstwo. Świat musi nam pomóc! – apeluje abp Amel Shamon Nona. Przypomina, że dramatowi irackich chrześcijan wspólnota międzynarodowa przygląda się bezczynnie od lat. Jakby na potwierdzenie tych słów wyciąga z kieszeni mały srebrny krzyżyk. – To dla mnie szczególna relikwia – mówi. – Należał do 16-letniego chłopca. Rami Katchik z Kościoła ormiańskiego został zabity w 2009 r., kilka godzin po tym, jak Benedykt XVI ogłosił moją nominację na arcybiskupa Mosulu. Jego poprzednik, abp Paulos Faradż Rahho, został uprowadzony i zabity przez islamskich fundamentalistów. Cała diecezja Mosulu liczyła wtedy mniej wiernych niż za reżimu Saddama Husajna jedna parafia. Już wówczas mówiło się o religijnych czystkach.

Fazia uciekła z Mosulu kilka godzin po ogłoszeniu ultimatum. Wraz z nią mąż, dwoje dzieci i siostra. Już wcześniej dżihadyści odcięli chrześcijanom wodę i prąd, zakazali też udzielania im pomocy z państwowych zapasów. Nie pozwalali nawet dostarczać lekarstw. Za złamanie tych ograniczeń groziły surowe kary przewidziane przez islamskie prawo szariatu. – Już na pierwszym punkcie kontrolnym doszczętnie nas okradli. Zabrali nawet jedzenie i buty. Musieliśmy iść boso. Kamienista droga raniła nam stopy, a oni wołali za nami: niech wam księża kupią nowe buty – opowiada Fazia. Wygnańców przygarnęła w Dohuk obca kurdyjska rodzina. Odwdzięczają się im pracą w polu i przydomowym sklepiku. Od sąsiadów – zaprzyjaźnionych muzułmanów wiedzą, że do ich domu wprowadzili się popierający działania kalifatu muzułmańscy sunnici. To właśnie im brat Fazi, który uciekł kilka godzin po niej, powierzył rodzinny majątek. – Całe życie mieszkaliśmy obok siebie, szanowaliśmy się i pomagaliśmy sobie – mówi 51-letni Waed. Sąsiadom zostawił oszczędności całego życia, biżuterię oraz albumy ze zdjęciami i zbierany przez lata księgozbiór. Wierzy, że kiedyś po to wróci.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

  • kochana
    09.09.2014 09:05
    Islamiści w wielu krajach Europy też już próbują narzucać swoje prawa.Oni mają dzieci i rosną w siłę inne rodziny często są bezdzietne lub mają 1,2 dzieci
    jak tak dalej będzie to i w Europie narzucą swoje prawa.Musimy się przebudzić i głosić Chrystusa oraż żyć naprawę Ewangelią.Inaczej możemy doczekać takiego męczeństwa
    jak w Iraku.
  • pjp2
    09.09.2014 11:54
    Czy naprawdę wiecie co tam się dzieje?:
    http://forumdlazycia.wordpress.com/2014/08/16/holokaust-chrzescijan-to-sie-dzieje-naprawde-artykul-przeznaczony-tylko-dla-ludzi-doroslych-18-lat/
  • refleksja
    10.09.2014 06:49
    Czy już zapomnieliście o naszych kapelanach w Iraku, błogosławiących naszych żołnierzy na tej wojnie?
    Posialiśmy wiatr i zbieramy burzę.
  • Mutabsajjid
    10.09.2014 12:00
    To przykład do czego jest zdolna religia. Muzułmanie w krajach islamskich dla swoich zasad znęcają się nad ludźmi, buddyści w tybecie robili to samo aby ich zasady panowały a chrześcijanie w starej i nowej europie jakby nie prawa człowieka też by to robili. Bo ważny nie jest człowiek a obiekt czci którego w nim brak czyli prawa religijne.
    Wyjdźcie i nauczajcie Ewangelii a jak w kimś tej Ewangelii nie będzie to co? Irak
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama