Papież spotkał się z bratem Aloisem z Taizé

Była to już jego druga brata Aloisa wizyta w Watykanie za tego pontyfikatu.

Ojciec Święty przyjął na audiencji brata Aloisa, przeora ekumenicznej wspólnoty z Taizé. Była to już jego druga wizyta w Watykanie za tego pontyfikatu. Jak powiedział po audiencji, Franciszek dobrze zna i ceni działalność tej ekumenicznej wspólnoty.

„Rozmawialiśmy przede wszystkim o miłosierdziu, a to z powodu ogłoszenia Roku Świętego Miłosierdzia. Jest to wspaniałe. Prowadzi nas to do serca Ewangelii. W piątek byłem zresztą w Bazylice Watykańskiej i słuchałem homilii. Znalazłem w niej tak wiele zdań i słów, które są podobne do tego, co mówił Brat Roger. Brat Roger kładł bardzo silny nacisk na centralne miejsce miłosierdzia Bożego. Bóg może tylko kochać – mawiał Brat Roger. O tym wszystkim rozmawiałem z Papieżem. Franciszek wie, że ten rok jest dla nas szczególny. W tym roku przypada bowiem setna rocznica urodzin Brata Rogera i dziesiąta rocznica jego śmierci. Papież będzie nam towarzyszył w tych wydarzeniach” – powiedział Radiu Watykańskiemu brat Alois.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

  • _jasiek
    17.03.2015 09:00
    Zupełnie nie widzę potrzeby nagłaśniania istnienia tego Teze, skoro tylko w Kościele jest pełnia środków zbawienia.
  • Bezimienny
    17.03.2015 15:35
    Ojojoj.... Panowie, przecież brat Alois jest katolikiem. Nie wiedzieliście? I przyjeżdżają tam zarówno inaczej wierzący, jak i katolicy. I katolicy chodzą na Msze. Skąd u was tyle żółci? Z niewiedzy?
  • śwjacenty
    18.03.2015 08:25
    Oby rzymscy katolicy którzy, mając pełnię środków zbawienia, żyją w grzechu i bałwochwalstwie opamiętali się i nawrócili zanim stanie się z nimi jak z Izraelitami, których opisał Paweł Apostoł (1 Kor. 10: 1-5): "Nie chciałbym, bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy, co prawda zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała - to był Chrystus. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni".
  • śwjacenty
    19.03.2015 20:46
    Przepraszam bo, zdaje się, że zgrzeszyłem brakiem precyzji i ktoś mógł się poczuć urażony. Nie myślę, że wszyscy katolicy z definicji trwają w grzechu i bałwochwalstwie(niekoniecznie rozumianym tylko jako kłanianie się obrazom). Grzeszników i bałwochwalców szeroko rozumianych po pawłowemu jako chciwych i pożądliwych tego co oferuje ten świat można znaleźć w każdej wspólnocie. Rzecz w tym, żeby nie pokładać nadziei w przynależności do choćby najświętszej wspólnoty obdarzonej "pełnią środków zbawienia". Jeżeli nie nastąpiło "nowe narodzenie" i całkowite zawierzenie zbawczej krwi Baranka, niemożliwe jest ujrzenie Królestwa Bożego.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama