Nieoficjalne, wymowne spotkanie papieża

Papież Franciszek spotkał się w USA z Kim Davis - amerykańską urzędniczką, która trafiła do więzienia za odmowę udziału w procedurze, prowadzącej do homoślubu.

Urzędniczka z Kentucky została warunkowo zwolniona, ale niewykluczone jest, że za swój sprzeciw sumienia wróci jeszcze za kraty.

O spotkaniu z papieżem poinformowała broniąca Kim organizacja Liberty Counsel oraz internetowy magazyn "Inside the Vatican". Doszło do niego 24 września w nuncjaturze w Waszyngtonie, tuż po historycznym wystąpieniu Franciszka w Kongresie i kilka minut przed odlotem do Nowego Jorku.

- Dziękuję za Twoją odwagę - powiedział papież.

- To był nadzwyczajny moment - wspominała potem Kim, dodając, że przytuliła się do Franciszka, a on dodał:

- Pozostań mocna.

- Wtedy wybuchłam płaczem. Byłam głęboko poruszona - opowiada Kim.

Franciszek poprosił kobietę o modlitwę w jego intencji. Ona poprosiła go o to samo. Kim i towarzyszący jej mąż Joe otrzymali od papieża różańce. Postanowili przekazać je swoim rodzicom, którzy są katolikami. Sama 49-letnia Kim - po latach niezbyt cnotliwego życia - dopiero 4 lata temu została chrześcijanką w jednej ze wspólnot protestanckich.

Kim była onieśmielona. - Kim ja jestem, żeby mieć tak rzadką okazję (do osobistego spotkania z papieżem)? Jestem po prostu urzędniczką, która kocha Jezusa i z całego serca pragnie Mu służyć - powiedziała, dodając, że w kontakcie bezpośrednim Franciszek okazał się bardzo uprzejmy, prawdziwie troskliwy i miły.

Później, podczas konferencji prasowej w samolocie lecącym z USA do Rzymu, papież podkreślał, że sprzeciw sumienia jest prawem każdego człowieka. - Urzędnik rządowy jest osobą ludzką i ma to prawo - zaznaczył Ojciec święty, wyraźnie nawiązując do sytuacji, w jakiej znalazła się Kim Davis, a także inni amerykańscy urzędnicy, którzy podobnie odmówili udziału w procedurach homoślubów, zalegalizowanych w czerwcu przez  Sąd Najwyższy USA.

Watykan oficjalnie nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, że papież spotkał się z Kim Davis. Obserwatorzy, na których powołuje się "Washington Post", twierdzą, że w języku watykańskiej dyplomacji oznacza to raczej potwierdzenie zaistnienia takiego faktu. Stolica Apostolska z zasady nie informuje jednak o prywatnych spotkaniach papieża.

Szerzej o historii Kim Davis pisaliśmy tutaj:

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

  • Dwa światy
    30.09.2015 16:17
    Rzeczywiście prawo USA jest opresyjne/dyktatorskie. Rozumiałbym sytuację gdyby została zwolniona z pracy gdyż w umowie pewnie miała zakres obowiązków urzędnika państwowego tj. przestrzegania prawa państwowego i postępowania zgodnie z nim. Nikt nikogo do racy nie zmusi i każdy musi mieć pod tym względem wolny wybór.
    Gdyby taki przypadek zdarzył się w innym kraju to krzyków, apelów różnych organizacji pozarządowych (ponoć niezależnych) nie byłoby końca.
  • zmartwiony
    30.09.2015 16:31
    Czyli jak rozumiem, jeśli chcę kupić katolicką gazetę w sklepie/kiosku a pani która sprzedaję ma odmienne poglądy i według niej religia jest szkodliwa dla społeczeństwa to może nie sprzedać i wszystko jest ok?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama