Czy samo zło?

Paweł Lisicki kreśli wizerunek reformatora z pasją polemiczną równą swojemu bohaterowi. Marcin Luter podzielił Kościół, nienawidził papiestwa, był „prorokiem” zaciekłym, zarozumiałym, wulgarnym. Tak, to prawda. Pytanie tylko, czy cała...

To prawda, że wiele Kościołów protestanckich poszło na taki kompromis z nowoczesnością, że możliwość dialogu ekumenicznego z rozwodnionymi doktrynalnie i etycznie wspólnotami budzi wątpliwości. Owszem, trzeba przestrzegać przed takim dialogiem międzywyznaniowym, który byłby „dążeniem na siłę” do jedności za cenę prawdy, w imię jakiejś kościelnej wersji politycznej poprawności. Tym niemniej wierzący nie powinni kwestionować tego, że podzieleni chrześcijanie powinni szukać dróg do jedności. Potrzebujemy nie tylko wspólnych działań charytatywnych, ale nade wszystko wspólnego świadectwa wiary w obliczu presji sekularyzmu. Dlatego nie powinno się kwestionować dobrych owoców ekumenizmu. Dobro powinno się chronić, krytykować „przegięcia”.

W stronę prawdy

Do osiągnięć ruchu ekumenicznego należy bez wątpienia nowe spojrzenie ze strony katolickiej na osobę Marcina Lutra. Wielu katolickich teologów i historyków zaczęło zwracać uwagę na fakt, że reformatora nie można opisywać wyłącznie w ciemnych barwach, widząc w nim jedynego winnego podziału Kościoła. I nie chodzi tutaj o to, że odkryto jakieś nowe nieznane teksty Lutra. Chodzi o to, że zaczęto inaczej go czytać. W sposób wolny od obowiązującej od wieków tezy, że Luter to „książę heretyków”, w którym nie ma nic chrześcijańskiego. Uznano, że przyczyn reformacji nie można zresztą upatrywać tylko w samym Lutrze. Owszem, on spełnił istotną rolę zapalnika, ale paliwo pod tę eksplozję gromadziło się w Europie i w samym Kościele od dłuższego czasu. Wystąpienie reformatora było w znacznej mierze efektem, kumulacją procesów (duchowych, politycznych, ekonomicznych) dokonujących się u schyłku średniowiecza. W tym nowym katolickim spojrzeniu na Lutra chodziło o to, by go lepiej zrozumieć. Co wcale nie jest równoznaczne z bezkrytycznym wybielaniem czy wynoszeniem na ołtarze. Należy oddać mu sprawiedliwość, dokonać rozróżnienia tego, co w jego działaniu i nauczaniu było małe, fałszywe, nieewangeliczne, złe od tego, co w jego proteście było słuszne, mądre, głębokie, ewangeliczne.

Dostępne jest 16% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

  • Niezadługo zostaną sami
    24.09.2017 16:22
    Dokonać rozróżnienia, oddać sprawiedliwość, lepiej zrozumieć. Popatrzeć na warunki. Rozłożyć akcenty. Prześledzić trudne dzieciństwo i wpływ szeroko pojętego środowiska. Przenalizować podłoże społeczno-polityczne oraz religijne itd. itp.
    I wyjdzie zakalec dla postępowych buchalterów obliczających w nieskończoność bilans.
    Mnie wyszło na to, że reformatorzy rewolucji francuskiej czy bolszewickiej, również nie byli tacy źli, chcieli dobrze dla ludu, ale...
  • Anna Panna
    25.09.2017 00:20
    "Tak, to prawda. Pytanie tylko, czy cała..." W szklance jest sok. Do soku dodano łyżkę trucizny. Czy więc sok jest zatruty? Tradycyjne myślenie podpowiada nam, że tak. Ale kiedy się od niego uwolnimy i spojrzymy na problem w nowy sposób, odkryjemy coś zupełnie innego! Oto 95% płynu w szklance to sok, a TYLKO 5% to trucizna! A zatem: NA ZDROWIE!
  • Anna Panna
    25.09.2017 00:26
    "Potrzebujemy nie tylko wspólnych działań charytatywnych, ale nade wszystko wspólnego świadectwa wiary..." Jeśli członkowie organizacji pro-life wspólnie ze znaną kliniką aborcyjną, pod którą protestują, zorganizują zbiórkę śpiworów dla ofiar trzęsienia ziemi, przekonają się, że taka akcja charytatywna pomoże im spojrzeć W NOWY SPOSÓB na aborcjonistów. Wolni od uprzedzeń i stereotypów, przestaną na nich patrzeć jak na wrogów życia, ale dostrzegą w nich BRACI wrażliwych na potrzeby DRUGIEGO CZŁOWIEKA.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama