On prosił, aby byli jedno

O tym, co łączy podzielony Kościół mówi ks. Jarosław Lipniak, odpowiedzialny w diecezji za ekumenizm.

Ks. Przemysław Pojasek: Z jednej strony obserwujemy dziś rosnące zainteresowanie spotkaniami ekumenicznymi w duchu Taizé, z drugiej zaś w diecezji od kilku lat widać w Tygodniu Modlitwy o Jedność Chrześcijan, że tematyka przyciąga jedynie wąską grupę ludzi. Na czym, Księdza zdaniem, polega ten problem?

Ks. Jarosław Lipniak: Spotkania ekumeniczne organizowane przez wspólnotę z Taizé są formą ekumenizmu konkretnego, realnego. Młodzież chrześcijańska poszukuje Boga i szuka Go wspólnotowo. Temu celowi służą nie tylko śpiew kanonów, formy monastyczne wspólnoty, szczególne miejsca spotkań, ale też doświadczenie wspólnotowej, międzynarodowej wymiany wśród rówieśników. I to jest fenomen Taizé. Tymczasem Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan przypada w styczniu. Księża w parafiach mają wizyty duszpasterskie i nie mogą uczestniczyć w nabożeństwach ekumenicznych. Inna sprawa, że są tacy, którzy mogliby przyjść, ale nie chcą. A przecież to w dużej mierze od duszpasterzy zależy, jak ekumenizm będzie wyglądał. U mnie na nabożeństwie ekumenicznym kościół jest pełny.

Czy zjednoczenie po tylu latach rozłąki jest jeszcze możliwe?

Musimy uświadomić sobie, że Pan Jezus w czasie ostatniej wieczerzy modlił się o jedność dla swoich uczniów. Niestety, nie zachowaliśmy jedności. Podział Kościoła jest zgorszeniem dla świata. Jako chrześcijanie uświadamiamy sobie, że podziały są grzechem, a ekumenizm – próbą przezwyciężenia tego grzechu. Modląc się razem, rozmawiając ze sobą i współdziałając z innymi chrześcijanami, wypełniamy wolę samego Chrystusa. O jedność trzeba się starać nieustannie.

Kurs Alpha, spoczynki w Duchu, popularność świeckich ewangelizatorów – wszystko to sprawia, że zarzuca się dziś Kościołowi protestantyzację. Czy to słuszne oskarżenia?

Wydaje mi się, że najpierw powinniśmy odkrywać to, że jesteśmy jednym Kościołem, bo zostaliśmy ochrzczeni w jednym Duchu. Jako katolicy lubimy powtarzać za ostatnimi papieżami, że ekumenizm polega na wymianie duchowych darów: mamy pewność, że Duch Święty działa w naszych Kościołach i składa w nich swoje dary i że możemy od siebie nawzajem czerpać. Proszę zwrócić uwagę, że Duch Święty podpowiedział naszym braciom protestantom o wiele szybciej niż nam, katolikom, że trzeba wyjść z kościoła na zewnątrz, do ludzi poszukujących wiary. Te słowa nieustannie powtarza papież Franciszek. Ale pierwszymi, którzy usłyszeli to wezwanie Ducha Świętego, byli protestanci. W Anglii biskup Sandy Millar zapoczątkował kursy Alpha, czyli spotkania dyskusyjne na temat wiary. Nasz Kościół przyjął je i przemodelował tak, żeby odpowiadały katolickiemu przekazowi. Pomogli nam w tym anglikanie. Przypomnę tylko, że nie brakowało ludzi zarzucających protestantyzację Kościoła ks. Blachnickiemu, który przeszczepił na polski grunt cztery prawa nowego życia. On miał jednak to szczęście, że wspierał go kard. Karol Wojtyła.

Świdnica to ciekawe miejsce, jeśli chodzi o ekumenizm, bo znajdują się tu trzy największe przedstawicielstwa podzielonego Kościoła. Czy lata zaangażowania we wspólne działania przyniosły wymierne efekty?

Oczywiście, że tak. Poznaliśmy się i wiemy, że poznanie to za mało. Dlatego podążamy za tym, co św. Jan Paweł II nazwał „wymianą duchowych darów”. Wymiana ta zakłada, że wspólnie wierzymy w to, że Duch Święty działa w Kościołach protestanckich i prawosławnych i że możemy z tego czerpać.

Podczas Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan 2018 rozważany jest biblijny tekst zaczerpnięty z Księgi Wyjścia (15,1-21), a jego hasło brzmi: „Prawica Twoja wsławiła się mocą”. Co to oznacza w przestrzeni zaplanowanych w diecezji spotkań?

Jest to pieśń sławiąca Bożą Opatrzność w czasie wędrówki narodu wybranego po pustyni. Był to czas pełen trudności i cierpień, ale niepozbawiony Bożej opieki, a także współpracy takich ludzi jak Mojżesz i Jozue, którzy oddali się na służbę Bogu, by wypełnić plan zbawienia. Teraz planem Boga wobec nas jest nasza jedność. Łączą nas przecież ta sama wiara i jeden chrzest.

Dlaczego warto przyjść na wspólną modlitwę?

Dlaczego warto przyjść na wspólne modlitwy podzielonego Kościoła? Bo taka jest wola Jezusa. On prosił swoich uczniów, aby byli jedno. I temu służą nasze spotkania.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

  • abdullak
    24.01.2018 10:40
    jak można gadać takie głupoty, że Kościół jest podzielony. osoba wyznaczona przez diecezje do spraw ekumenizmu posiada fundamentalne braki teologii katolickiej. To źle świadczy o poziomie merytorycznym i kleru i samej inicjatywy
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama