Wielki miłuje więcej

Bezpośredni sposób bycia. Miłość, która nie zamyka się w ramach własnego Kościoła. Postawa przemyślanego ekumenizmu. Troska o przyszłość chrześcijaństwa w Polsce, w Europie i na świecie. Głęboka duchowość promieniująca ze spojrzenia, gestów, słów... Oto, co uderza w kontakcie z KSIĘDZEM BISKUPEM TADEUSZEM SZURMANEM.

Od 6 stycznia 2002 r. ks. Szurman jest biskupem odpowiedzialnym za diecezję katowicką Kościoła ewangelicko-augsburskiego w RP.

Od teorii do praktyki

Na Górnym Śląsku pracuje od ćwierćwiecza. Urodził się 9 lipca 1954 r. w Simoradzu na ziemi cieszyńskiej. Czuje się cieszyniakiem, ale takim, który ma silne związki ze Śląskiem, „bo jest to ziemia integralnie wpisana w jego krwiobieg”. Na pięknej ziemi cieszyńskiej przeżył szczęśliwe dzieciństwo i młodość. Jego formacja wyrosła wprawdzie z Kościoła ludowego, tradycyjnego, pojawił się jednak w tym Kościele bardzo ożywczy ruch pietystyczny, który można by porównać do ruchu oazowego w Kościele katolickim.

Osobiste odniesienie do Boga wielu osób zaowocowało później Tygodniami Ewangelizacyjnymi - najpierw na Górnym Śląsku w diakonacie „Ostoja Pokoju”, a później w Dzięgielowie, miejscu diakonatu Eben-Ezer. To w tym środowisku dojrzewała w Tadeuszu Szurmanie decyzja podjęcia studiów teologicznych. Przyszły biskup był też zaangażowany w parafii, gdzie prowadził spotkania młodzieżowe i grupę muzyczną. Umiłowanie muzyki pozostało mu do dziś. Gra na pianinie, akordeonie i gitarze. W czasie studiów wraz z kolegami poznawał Kościół w całej Polsce, i to był wymiar teologii praktycznej, bardzo ważny dla jego przyszłości.

Choćby miało boleć...

W 1978 r. rozpoczął pracę w Mikołowie. Podkreśla specyficzne cechy Kościoła górnośląskiego. Wysoka jest tu pozycja duchownego. Bardzo silny jest związek ludzi z parafią. Swoje opinie wyraża się jasno, choćby były bolesne. „Z tego zawsze się cieszyłem i wciąż bardzo to sobie cenię. Jeśli ludziom się coś nie podoba, od razu o tym mówią. Dzięki temu można uniknąć wielu niedomówień”.

Mimo historycznych uwarunkowań - ponadstuletniego okresu zawieszenia - luteranie przetrwali dzięki nabożeństwom domowym. „Kościół cierpiący jest Kościołem najmocniejszym” - zauważa Ksiądz Biskup. W jego przekonaniu największą próbą dla Kościoła jest czas, gdy ludziom brakuje zasad, gdy ich chrześcijaństwo przestaje być pociągające dla nich samych i dla innych.

Ks. bp Szurman zastanawia się, czy powtórzy się jeszcze w naszym kraju takie zaufanie do Kościoła, jakie miał on na przełomie lat 80. i 90. „Teraz, kiedy chrześcijaństwo powinno szczególnie promieniować, wciąż jest w Polsce nie do końca dojrzałe, nazbyt ludowe. Szkoda, że nie umiemy jeszcze okazać w pełni swego oblicza!” - ubolewa.

Przez 14 lat ks. Szurman pracował w dwóch parafiach: w Świętochłowicach i w Rudzie Śląskiej. Wspomina z tego okresu wielu prawych ludzi, którzy wyrośli z najlepszej tradycji śląskiej. „Ci prości ludzie są dla mnie wzorami etycznymi - mówi z pokorą. - Cisi ludzie o wielkiej miłości i o wielkim sercu. Tu, na Śląsku, znajdowałem odpowiedź na pytanie, kto to jest wielki człowiek. To ten, kto jest wielki w oczach Bożych. Jezus zapytał Piotra: »Czy miłujesz mnie więcej niż ci?«. Wielki człowiek to ten, który miłuje więcej...”.

Młodzież, media, bezrobocie

Ks. bpa Szurmana zawsze nurtowały problemy młodzieży. Przez długie lata był jej duszpasterzem. „Ta działka jest dla mnie bardzo ważna i boli mnie, kiedy młodzi podchodzą do wiary bez większego zaangażowania” - mówi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama