Komentarz: Chrystus naszą jednością

Rocznice znaczące zobowiązują do pamięci. Niewątpliwie godnym przywołania jest 40-ta rocznica powstania Soborowego Dekretu o ekumenizmie, która przypada 21 listopada 2004 roku.

Dodajmy jednocześnie, iż sens rocznic tkwi nie tyle w przywołaniu historycznych wydarzeń, co raczej w ponownym zrozumieniu zawartej w nich treści i odnalezieniu ciągle żywego depozytu. Inaczej mówiąc, rocznice powinny uczyć odczytywania historii tak, jak czyta się rodowód. A rodowodem nie jest tylko to, co było i minęło - zauważa Ks. prof. J. Tischner - lecz to, co z przeszłości pozostało na dziś. Zapytajmy więc, co pozostawia nam na dziś Soborowy Dekret o ekumenizmie w swojej istocie?

Doniosłość, nowość, odwaga, przełom - to oceny zadziwiająco zgodne, które przed dwudziestu laty charakteryzowały soborowy dokument o jedności chrześcijan. Dziś na niektórych z tych słów osiadła patyna czasu, gasząc ich pierwotny blask. Jest jednak coś, co oparło się przemijaniu, wartość, której nikt nam nie może odebrać, bo ona jest, trwa - to ponowne odkrycie Chrystusowego zapewnienia: "wy wszyscy braćmi jesteście" (Mt 23,8). Braćmi w Bracie, w Chrystusie. Tajemnica jednoczącej nas łaski Chrystusowej jest o wiele ważniejsza niż to, co nas jeszcze dzieli. W dzisiejszym wykładzie pragnę więc w miejsce treściowej analizy Dekretu o ekumenizmie wskazać na Chrystusa, który zgodnie z Janową Ewangelią "miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno" (J 11,51-52).

Troska o uznanie podstawowej i centralnej pozycji Jezusa Chrystusa w wierze i w życiu chrześcijańskim była od samego początku podstawowym znamieniem ruchu ekumenicznego. Widzialnym wyrazem tej tendencji jest chociażby fundament doktrynalny Światowej Rady Kościołów [1]. Zdaniem wybitnego ewangelickiego teologa ekumenisty W.A. Visser`t Hoofta: ekumenizm jest ruchem koncentracji, powrotu do źródła i centrum, którym jest Jezus Chrystus. Już podczas Konferencji ekumenicznej w Sztokholmie (1925) stwierdzono, że "im bardziej zbliżymy się do Chrystusa, tym bardziej zbliżymy się jedni do drugich" [2]. Ten sam teolog jeszcze radykalniej wiąże ekumenizm z Chrystusem w słowach: "Ruch ekumeniczny albo będzie chrystocentryczny, albo go wcale nie będzie. Albowiem poddając się Chrystusowi, możemy polegać na Nim, oddając się dziełu zebrania w jedno wszystkich, którzy do Niego należą" [3].



Więcej na następnej stronie
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama