Patriarcha trudnych kompromisów

Biografia patriarchy Aleksego II jest skomplikowana jak czasy, w których żył.

Zmarły w ubiegłym tygodniu patriarcha Moskwy i Wszechrusi był jedną z najważniejszych postaci w całym świecie prawosławnym. Był najmłodszym prawosławnym biskupem w XX wieku. Przez wiele lat blisko współpracował z kolejnymi patriarchami, a w końcu sam zajął ich miejsce w czasach przełomu.
Potomek starej szlachty

Aleksy Rydygier, takie było świeckie nazwisko patriarchy, pochodził ze starej szlacheckiej rodziny. Wśród jego przodków byli zarówno Niemcy, jak i Szwedzi, m.in. hrabia Fiodor Rydygier, jeden z bohaterów wojny z Napoleonem. Przed rewolucją jego ojciec Michaił Rydygier mieszkał w stolicy Rosji, St. Petersburgu, gdzie uczył się w prawosławnej akademii teologicznej. Po bolszewickim przewrocie Rydygierowie uciekli do Estonii, ocalając życie i majątek. Tam Michaił ożenił się z miejscową Rosjanką Jeleną Pisariewą. W okresie międzywojennym Cerkiew prawosławna w Estonii cieszyła się pełną wolnością. Dlatego Aleksy, który urodził się w lutym 1929 r. w Tallinie, otrzymał staranne wychowanie religijne. Jak wielokrotnie wspominał, na jego życie duchowe miała wielki wpływ pielgrzymka do sławnego klasztoru Wałłam, bajecznie położonego na wyspie na jeziorze Ładoga w Karelii, która wówczas należała do Finlandii. Już jako patriarcha Aleksy II doprowadził do odbudowy klasztoru, zniszczonego w czasach sowieckich, i odrodzenia tam życia monastycznego. Po wojnie Estonia została wcielona do Związku Sowieckiego, co jednak nie zmieniło postanowienia młodego Aloszy, aby zostać księdzem. Wstąpił do leningradzkiej Akademii Duchownej, którą ukończył z wyróżnieniem w 1950 r., i zaczął pracę na parafii w Tartu. Przez krótki czas był żonaty, ale małżeństwo zostało unieważnione, co umożliwiło mu przyjęcie święceń zakonnych i dalszą karierę.

Szybka kariera
W 1962 r., mając zaledwie 33 lata, otrzymał nominację na biskupa prawosławnej diecezji tallińskiej, a kilka miesięcy później został zastępcą szefa Wydziału ds. Zagranicznych Patriarchatu Moskiewskiego, odpowiedzialnym za całokształt relacji rosyjskiego prawosławia ze światem zewnętrznym. W 1964 r. został arcybiskupem i szefem administracji patriarchatu, czyli osobą numer dwa rosyjskiego prawosławia. Podróżował po całym świecie, reprezentując Cerkiew w strukturach międzynarodowego ruchu ekumenicznego. Przekonywał zachodnich partnerów o wolności religii w Związku Sowieckim oraz pokojowych intencjach Kraju Rad. Krytycy patriarchy w latach 90. twierdzili, że jego kariera nie byłaby możliwa bez wsparcia KGB. On sam nie zaprzeczał, że na jego biskupią nominację mieli wpływ także funkcjonariusze organów bezpieczeństwa, ale – jak dowodził – mieli po prostu do niego zaufanie, o żadnej współpracy nigdy nie było mowy.
Do innych wniosków doszedł ks. Gleb Jakunin, jeden z nielicznych prawosławnych duchownych, który w czasach komunizmu głośno domagał się wolności religii. Spędził za to kilka lat w więzieniach i obozach, m.in. w strasznych łagrach za kołem podbiegunowym. Na fali demokratycznych przemian został w 1990 r. deputowanym ludowym i wszedł w skład parlamentarnej komisji, która po nieudanym puczu w sierpniu 1991 r. badała archiwa KGB. W dokumentacji dotyczącej inwigilacji Cerkwi ks. Jakunin trafił na notatki świadczące o agenturalnym uwikłaniu większości prawosławnych biskupów. Znalazł również dokumenty dotyczące agenta „Drozdowa”, wykorzystywanego dla zbierania informacji o zagranicznych ośrodkach kościelnych. W z okazji 30-lecia sakry biskupiej „Drozdow” otrzymał dyplom honorowy KGB, podpisany przez samego szefa bezpieki. Choć Jakunin nie znalazł niezbitych dowodów potwierdzających współpracę biskupa z sowieckimi organami bezpieczeństwa, twierdził, że opisane w dokumentach szczegóły mogą się odnosić wyłącznie do metropolity Rydygiera. W 1997 r. w Estonii odnalezione zostały nowe dokumenty. Świadczyły o tym, że tuż przed sakrą biskupią ks. Rydygier został zwerbowany przez KGB, jako tajny współpracownik „Drozdow”. On sam wszystkiemu zaprzeczał, nazywając pojawiające się na ten temat w prasie rosyjskiej artykuły elementem kampanii antykościelnej. Przypominał o dramatycznych uwarunkowaniach, w jakich żyła Cerkiew w czasach ateistycznego reżimu. Kompromisy, nawet daleko idące, były konieczne, podkreślał, aby Cerkiew w tych nienormalnych warunkach mogła w ogóle istnieć.

Patriarcha przełomu
W 1990 r., u schyłku komunizmu, metropolita Aleksy został wybrany patriarchą Moskwy i Wszechrusi, zwierzchnikiem wspólnoty liczącej blisko 100 mln wiernych, nie tylko w Rosji, ale i w diasporze rosyjskiej na całym świecie. Zasługą patriarchy Aleksego II było odrodzenie materialnej bazy Kościoła. Skala potrzeb była ogromna. Trzeba przypomnieć, że w latach 1917–1939 władza sowiecka wymordowała ponad 80 proc. rosyjskiego duchowieństwa. Zniszczono większość z blisko 55 tys. świątyń i 1500 klasztorów. Takiej hekatomby nie doświadczył żaden inny Kościół w XX wieku. W ciągu ostatnich lat zbudowano w Rosji tysiące nowych cerkwi, odtworzono 23 seminaria duchowne, 2 prawosławne uniwersytety, 40 wspólnot zakonnych. Duchowni prawosławni pojawili się w szpitalach, więzieniach oraz w wojsku. Gorzej było z odbudową życia duchowego. Tego, co systematycznie niszczono przez kilka pokoleń, nie dało się odbudować w ciągu kilku lat. Aleksy II musiał szukać delikatnej równowagi między reakcyjnymi, ale i wpływowymi ośrodkami zakonnymi, odrzucającymi m.in. ekumenizm i dialog ze światem współczesnym, a tendencjami do całkowitego przekreślenia wartości tradycji i hierarchii w życiu kościelnym. Rozumiał potrzebę zmian w liturgii, aby stała się bardziej zrozumiała dla ludzi współczesnych, ale natrafiał na opór tych, którzy każde odejście od języka starocerkiewnego uważali nieomal za zdradę wiary.
Nowe wyzwania
Cerkiew Aleksego II, zgodnie z bizantyjskimi wzorami, blisko współpracowała z państwem, zwłaszcza w okresie prezydentury Putina, którego patriarcha wielokrotnie wspierał. Z upływem lat Aleksy zdobył jednak tak silną pozycję, że i Kreml musiał się liczyć z jego zdaniem, zwłaszcza w sprawach regulacji życia kościelnego. Po upadku komunizmu do Rosji przyjechało wiele grup związanych z Kościołami ewangelickimi, a także sektami. Dlatego patriarcha wspierał zmiany w prawie, które zostały zatwierdzone w ustawie z 1997 r. o wolności sumienia. Wprowadzała ona podział na religie tradycyjne (prawosławie, islam, judaizm i buddyzm), prawnie uprzywilejowane w Rosji, i pozostałe, których status prawny był gorszy. Nowe prawo było wymierzone w Kościoły ewangelickie, przede wszystkim zielonoświątkowców, oraz sekty, ale jego negatywne skutki odczuli także katolicy. Znaczącym sukcesem Aleksego II było porozumienie ze strukturami rosyjskiego Kościoła na emigracji, który uznał jego zwierzchnictwo. Twardo zabiegał o prymat Patriarchatu Moskiewskiego w światowej społeczności prawosławnej. Niejeden raz przypominał patriarsze Bartłomiejowi, że honorowe zwierzchnictwo Konstantynopola niekoniecznie musi być w Moskwie respektowane. Dzięki temu zablokował uznanie przez Konstantynopol samodzielnych organizacji kościelnych na Ukrainie i w Mołdawii.

Z pewnością, podobnie jak wielu innych prawosławnych duchownych, Aleksy II żywił głęboko zakorzenione urazy do katolików. Powrót do normalności, czyli ustanowienie przez Jana Pawła II w lutym 2002 r. diecezji w miejsce prowizorycznych administracji apostolskich w Rosji, Aleksy II przyjął jako akt wrogi. Katolicy byli przez niego niesprawiedliwie oskarżani o prozelityzm i misjonarstwo na „kanonicznym terytorium” Patriarchatu Moskiewskiego. Stanowczo sprzeciwiał się pielgrzymce Papieża Słowianina do Rosji. Nie chciał się z nim spotkać także na neutralnym gruncie, co mu proponowano. Jednocześnie nie zerwał całkowicie dialogu z Kościołem katolickim, Cerkiew w Rosji stale korzystała z obfitej pomocy materialnej różnych organizacji katolickich. Był z pewnością człowiekiem wielu talentów. Mówił w kilku językach, był starannie i wszechstronnie wykształcony. Ci, którzy znali go osobiście, podkreślają, że był człowiekiem łatwo nawiązującym kontakt z innymi, pobożnym, otwartym i niezwykle bystrym. Żył i działał w strasznym państwie, które nie tolerowało sprzeciwu. W czasach sowieckich nieugięci kapłani szli do piachu, albo do łagrów, a nie na stolice biskupie. To wymuszało kompromisy od tych, którzy brali na swe barki odpowiedzialność za funkcjonowanie Cerkwi w tamtych realiach historycznych.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama