Wielkość i nędza człowieka

Cel Jego przyjścia można tak ująć: Bóg chce się darować światu, aby go pociągnąć ku sobie.

  • Czy życie ma sens? :.

  • W poszukiwaniu Boga :.

  • Religia i ateizm :.

  • Jezus Chrystus jest Panem :.

  • Wiara jako spotkanie z Bogiem :.

  • Wielkość i nędza człowieka :.




  • Miłość Boga spotyka człowieka w Jezusie Chrystusie. W ten sposób jego życie nabiera sensu i staje się celowe.

    Gdy się jednak rozejrzymy po świecie, odnosimy wrażenie, że z tego wszystkiego niewiele zostało urzeczywistnione. Widzieliśmy już, jak niełatwo jest człowiekowi chociażby tylko poznać Boga. O bliskości pomiędzy Bogiem i człowiekiem - przynajmniej ze strony człowieka - nie może być mowy. Czyż na stworzeniu i na samym człowieku nie widnieje głęboka rysa, tak, iż zwątpił on nieomal w sens świata?

    Czy dzieło życia Jezusa Chrystusa było zatem daremne? A dlaczegoż to Bóg nie mógł od razu stworzyć człowieka i całego świata w najściślejszej więzi z sobą samym? Dlaczego dopuścił do powstania tego rodzaju rysy? - Oto cały łańcuch pytań. Chcemy najpierw zastanowić się, co znaczą słowa Biblii, że Bóg kocha człowieka.

    Boża akceptacja człowieka


    Słowo „miłość” należy do wyświechtanych i musi dziś wszystko zdzierżyć. Ludzie kochają Brahmsa albo psy, kochają wygodę albo swoją ulubioną potrawę, kochają dzieci i kochają współmałżonka. Za każdym razem chodzi tu o coś innego. Nic bardziej błędnego, jak wziąć to niewyraźne pojęcie miłości i stopniować je w nieskończoność mniemając, iż to jest teraz miłość Boga. Aby zaznaczyć, że jest ona istotowo czymś innym, św. Jan nie powiada: „Bóg miłuje”, ale: „Bóg jest miłością”. Miłość jest Jego istotą, Jego właściwością. On kocha ze względu na samego siebie, nawet jeśli w nas nie ma już nic godnego miłości. Bóg nas akceptuje takich, jakimi jesteśmy, z wszystkimi naszymi właściwościami. Gdy z powodu takiej czy innej cechy działamy może odpychająco na ludzi, gdy nieraz może samych siebie nie potrafimy znieść, On respektuje nas razem z naszymi osobliwościami. Poza naszą surową skorupą On widzi dobre jądro, widzi już doskonałość, którą przy Jego pomocy winniśmy i możemy osiągnąć. On potrafi nas takimi widzieć i kochać, ponieważ Jego miłości nie wznieca nasza wielka przyzwoitość, Jego miłość nie napotyka na dobro i nie rozpala się nim, ale przeciwnie, ona dopiero sprawia dobro („Bóg sam pierwszy nas umiłował” 1 J 4,19). Czyż nie napisano w Piśmie świętym, że stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo? W każdym z nas dostrzega swoją własną iskrę i dlatego nas miłuje.

    Więcej na następnej stronie
    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

    aktualna ocena |   |
    głosujących |   |
    Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama