Kraj, w którym klękają konie

Łotwa to kraj w większości luterański. Dziś do luteranizmu przyznaje się ponad połowa Łotyszy. Katolicyzm (ok. 40 proc. ludności) jest równoprawnym wyznaniem. Trzecie co do wielkości prawosławie wyznają przede wszystkim Rosjanie.

Kościół na Łotwie, w kraju bezkresnych łąk i plaż, ciemnego chleba i niezwykle gościnnych ludzi odradza się do życia. Mijamy setki bocianich gniazd – klekoczące znaki wiosny i nowego życia.

Legenda opowiada, że przed wiekami na wzgórzu w Skaistkalne padł na kolana koń. Pod sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Rodzin rzeczywiście spaceruje sobie rumak. Obraz Maryi pokazuje nam Janis – łotewski paulin   Legenda opowiada, że przed wiekami na wzgórzu w Skaistkalne padł na kolana koń. Pod sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Rodzin rzeczywiście spaceruje sobie rumak. Obraz Maryi pokazuje nam Janis – łotewski paulin Rosły biały klasztor paulinów w Skaistkalne widać już od litewskiej granicy. Legenda opowiada, że przed wiekami w tym miejscu w czasie polowania padł na kolana koń. Na wzgórzu rzeczywiście spaceruje sobie rumak. Nie klęka.

Klęka wycieczka, która odwiedza sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Rodzin. Przyjeżdżamy w niedzielny wieczór. Na plebanii o. Stanisław Hodun, który przed laty wskrzesił do życia to sanktuarium, częstuje nas ciemnym łotewskim chlebem i kwasem chlebowym. Po chwili na plebanii pojawiają się jego wikarzy: Janis i Gabriels. Zrobili dziś mnóstwo kilometrów. W odległych miasteczkach odprawiali Msze święte.

Spłoszony jeż
Gdy podjeżdżamy pod dom, w którym będziemy nocowali, jest już 23.00, a niebo dopiero przybiera kolor ciemnego błękitu. Spod nogi czmycha spłoszony jeż. – Ostatnio wracałem z Mszy i najpierw przy drodze spotkałem sarnę, potem lisa, później zająca, a na końcu jeża – śmieje się o. Janis. Sporo opowiada nam o Łotwie. – Już w naszym narodowym hymnie jest wyraźne odniesienie do Boga. Śpiewamy: „Panie Boże, błogosław naszą ziemię, tam gdzie córki kwitną, tam gdzie synowie śpiewają”.

A śpiewają naprawdę pięknie. Łotysze z dumą pielęgnują dowód narodowej tożsamości: prastare pieśni dainy. W czasie największego święta – w Noc Świętojańską – spotykają się i nucą je przy ogniskach.

Łotwa to kraj w większości luterański. Chrześcijaństwo wprowadził tu Zakon Kawalerów Mieczowych. Później mieszkańcy przyjęli hasła reformacji. Dziś do luteranizmu przyznaje się ponad połowa Łotyszy. Ostatnie badania wykazują, że katolicyzm (ok. 40 proc. ludności) jest równoprawnym wyznaniem. Trzecie co do wielkości prawosławie wyznają przede wszystkim Rosjanie.

Na południu, w krainie Semigalii i we wschodniej Latgalii, mieszka więcej katolików, ale już na gwarnych, bajecznie kolorowych ulicach Rygi czy w Kurlandii spotkamy raczej luteranów. Piszę raczej, bo większość kościołów luterańskich, do których zaglądaliśmy, świeciła pustkami. Jeden z mieszkańców Rygi, zapytany o różnicę między Łotyszami a Rosjanami, gorzko się uśmiechnął: my jesteśmy ateistami protestanckimi, a oni są ateistami prawosławnymi. Komunizm poczynił w tej byłej radzieckiej republice ogromne duchowe spustoszenie. Kościoły od kilkunastu lat odradzają się ze zgliszcz.

Na Łotwie pracuje ok. 130 księży katolickich i podobna liczba luterańskich pastorów. – W ubiegłym roku ochrzciliśmy około 50 osób. A ta liczba z roku na rok rośnie – zapala się o. Janis

Bociany i wymarłe kołchozy
Wyjeżdżamy ze Skaistkalne. Przez trzy godziny mijamy setki bocianich gniazd, bezkresne zielone łąki, nieużytki, pojedyncze drewniane chałupki. Ekolog, który w dolinie Rospudy przypiął sobie tabliczkę z napisem: „Ratujmy ostatnie torfowisko w Europie”, powinien pojechać na Łotwę. Ujrzałby wszechobecną dziką przyrodę, setki bagien, jezior, stawów. Wjeżdżając na Łotwę, przesuwamy zegarki o godzinę do przodu. To mylące, bo czas w niektórych zakątkach tego pięknego, zielonego kraju zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Nie spotkamy tu właściwie wiosek.

W leśnej głuszy skryły się pojedyncze liche chałupki. Stoją obok wymarłych kołchozów. Wchodzimy do starej stodoły. Nikomu nie chciało się nawet rozkraść rdzewiejących kombajnów. Widać pokomunistyczny rozkład. Ludzie siedzą na odrapanych przystankach autobusowych i ślepo patrzą w bezkresną dal. Stasiuk pisze, że ta melancholia to śmiertelna choroba byłych „demoludów”. Łotwa budzi się z melancholii. Gdy przyjechał tu Jan Paweł II, przekonywał, że tutejszy Kościół odradza się i przeżywa swą wiosnę.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama