Rozmowy z lizakiem w tle

Wiara jest światłością mojego życia. Dzięki niej potrafię przejść przez życie z nadzieją na lepszą przyszłość

Kiedyś podczas jednej z wielu górskich wędrówek z przyjaciółmi zobaczyłam na szlaku przewrócone spróchniałe drzewo i sześcioletniego chłopca skaczącego po pniu. Moje dorosłe już ja zareagowało natychmiast, starając się wytłumaczyć sześciolatkowi całą gamę czyhających na niego zagrożeń. Chłopczyk wysłuchał mnie z powagą w oczach, ale zaraz po moim odejściu ponownie wskoczył na pień. Odchodząc w myślach zazdrościłam mu radości, z jaką oddawał się zabawie. Szczerze mówiąc, sama chętnie wskoczyłabym na ten pień i trochę pofiglowała.

Decyzje

- Pani Gabrysiu, w tym roku postanowiłem wziąć się za siebie - deklaruje trzynastoletni Szymek.- Będę się uczył i pójdę na studia. Bez studiów mógłbym zostać może murarzem, ale ja nie chcę chodzić cały czas w roboczych ciuchach. Taki biznesmen, to co innego, chodzi sobie do pracy w garniturku i zarabia co najmniej dziesięć baniek. Najbardziej to chciałbym pracować w banku - zamyśla się i czeka, co odpowiem.

Jestem w rozterce. Patrzę na dziecko, które stara się już myśleć jak dorosły, a jednocześnie naiwnie wierzy jeszcze w sprawiedliwość naszego świata, w którym, jego zdaniem, przyszłość należy do wykształconych ludzi. Jak przekonać trzynastolatka, że pieniądze nawet w naszych skrajnie materialistycznych czasach nie zapewnią mu wszystkiego, czego brakowało jego rodzinie? 

To świetnie, że zamierzasz przyłożyć się do nauki - odpowiadam po chwili - bo wiedzę zdobywasz przede wszystkim dla siebie. Czeka cię jeszcze dużo ciężkiej pracy, aby osiągnąć to, co zamierzasz, jednak pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Jego entuzjazm i radość z podjętej samodzielnie decyzji są tak szczere, że aż wstyd mi za własną odpowiedź, suchą i pragmatyczną.

Modlitwa

- Panie Boże, dziękujemy Ci za dary na tym stole - modli się cichutko dziesięcioletni Jacuś.
- Amen - odpowiadają siedzący przy stole i życząc sobie wzajemnie smacznego, zaczynają wcinać fasolkę.
- Proszę pani, prawda, że moja modlitwa jest ładniejsza - zwraca się do mnie z pełną buzią jedenastoletni Piotrek.
- W modlitwie najważniejsze jest czy to, co mówimy jest szczere i płynie z głębi naszego serca - tłumaczę odruchowo.
- Ale moja i tak jest ładniejsza - mruczy pod nosem Piotruś.

Lizak

Stoję w sklepie już 15 minut i zastanawiam się, który z produktów spełnia moje wymagania - zdrowy, odżywczy, świeży, smaczny i sprawiający radość trzyipółletniemu Dominikowi. Po raz kolejny sięgam po serek Smakuś, po czym znowu odkładam go na półkę i biorę coś innego. Zdesperowana upływem czasu i tworzącą się przy kasie kolejką wrzucam Smakusia do koszyka. Stojąc już przy kasie, odruchowo wyciągam rękę w stronę stoiska z kolorowymi batonikami, ale cofam ją ze wstydem, przecież nie kupuję dla siebie.

- Dziękuję, ciociu - mówi mój bratanek, ku mojemu zdziwieniu nie skacząc jednak do góry z radości, i odkłada serek na półkę.
- Ciociu - pyta po chwili - a kupiłaś mi też lizaczka?
Jak przez mgłę słyszę swój własny głos, który obiecuje nie zapomnieć o kupnie lizaka następnym razem, a w myślach besztam się za to, że nie usłuchałam głosu dziecka, które tkwi we mnie i nie sięgnęłam po jeden z kolorowych lizaczków ustawionych przy kasie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama