Po befkach poznacie ich

My ewangelicy zazwyczaj w naszym Kraju piszemy o różnicach pomiędzy ewangelikami, a może lepiej będzie, pomiędzy luteranami a katolikami. A czy znamy różnice zachodzące w protestantyzmie?

Parafrazując słowa Pana Jezusa: „Po owocach poznacie ich“ (Mt 7,20) autorka Kathrin Althans, która jest z wykształcenia teologiem i żurnalistą napisała ciekawy artykuł na stronach http://www.evangelisch.de/themen/religion/an-ihren-beffchen-sollt-ihr-sie-erkennen24804.

My ewangelicy zazwyczaj w naszym Kraju piszemy o różnicach pomiędzy ewangelikami, a może lepiej będzie, pomiędzy luteranami a katolikami.   A czy znamy różnice zachodzący w protestantyzmie?

Po befkach, których krój jest trojaki można rozpoznać jakiej konfesji jest dany duchowny niemiecki   www.evangelisch.de Po befkach, których krój jest trojaki można rozpoznać jakiej konfesji jest dany duchowny niemiecki Autorka wspomnianego artykułu stara się właśnie je pokazać społeczeństwu niemieckiemu. Mówi, że wszyscy ewangelicy w Niemczech należą do jednego Kościoła, którym jest Ewangelicki Kościół Niemiec [EKD], ale nie wiedzą jakie różnice, nieraz dysonanse istnieją pomiędzy poszczególnymi Kościołami Krajowymi (tzw. Landeskirche). Jeśli tych różnic dokładnie się nie zna, to można je poznać po pewnych zewnętrznych znakach Kościoła, pomiędzy wyglądem kościołów, świątyń, po liturgii poszczególnych Kościołów, po pewnych gestach, ale i strojach liturgicznych.

Pierwszy problem, który różni niemieckich ewangelików to strój liturgiczny. Pruski król Fryderyk Wilhelm III zarządził, że od 1 stycznia 1811 r. wszyscy księża reformowani, luterańscy, później (1817) także unijni, żydowscy rabini i sędziowie mają mieć jednolity strój urzędowy (Amtstracht) w postaci czarnej togi i pod szyją białe befki. Zamieniono więc „strój liturgiczny”, który w luteranizmie nadal był używany od czasów Reformacji na „strój urzędowy”. W przeciwieństwie do ks. dr. Marcina Lutra, który aż do śmierci używał w czasie mszy (nabożeństwa z Sakramentem Ołtarza); alby, stuły i kolorowego ornatu, a stroje liturgiczne uważała jako „adiafora” (rzeczy nieistotne), tradycja reformowana odrzucała wszelki strój liturgiczny („liturgische Gewänder”). Nic więc dziwnego, że Kościoły i parafie luterańskie sprzeciwiały się wprowadzeniu arbitralnie „stroju urzędowego” zamiast „stroju liturgicznego” (Dolny Śląsk – np. Brzeg, Świdnica, Mazury – Działdowo itd.). Pod presją pruskich władz „strój urzędowy” w XIX wieku przyjął się także w niektórych „landach” luterańskich i w tych krajach, dokąd wywędrowali Niemcy wraz ze swoimi księżmi w poszukiwaniu chleba (m.in. Księstwo Warszawskie, a potem od 1815 r. Królestwo Polskie, potocznie nazwane: „Królestwo Kongresowe”, „Kongresówka”, a po rosyjsku „Царство Польское”, Carstwo Polskoje). Ten strój był symbolem urzędników Pruskiego Państwa.

Pewna jednak dyskretna różnica zarysowała się w kroju befek.  Dziś można po befkach, których krój jest trojaki rozpoznać jakiej konfesji jest dany duchowny niemiecki. W befkach ukryta jest pewna tajemnica kodowa:

1.       Befki całe podzielone – ksiądz luterański (zdjęcie u góry z lewej strony).

2.       Befki zszyte razem – ksiądz reformowany (zdjęcie środkowe).

3.       Befki do połowy zszyte – ksiądz unijny (zdjęcie z prawej strony).

W takim małym kawałku białego materiału ukryte jest to kto kim jest. W niektórych krajach, które przyjęły pruski strój urzędowy (np. Polska, Czechy, Słowacja, Austria, Węgry, Rumunia), luterańscy księża mają nieraz na befkach wyhaftowany (mereszka) krzyż, w sumie dwa krzyże.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
  • Stefan A.
    05.04.2017 06:54
    Znany francuski architekt, historyk sztuki i konserwator Eugène Viollet-le-Duc (1814 – 1879) cytując scholastyka, biskupa Guilelmusa Durandusa (ca 1275 – 1334) przebywającego wiele lat na dworze papieża, podaje: kogut na wieży kościoła jest nie tylko ozdobą czy instrumentem wskazującym kierunek wiatru, ale ma także symboliczne znaczenie. Kogut jest symbolem duchownego stojącego na straży wiary; czuwa w ciemnych, ciężkich dla wiary czasach, swoim głosem budzi i zapowiada nadchodzące światło symbolizujące dzień sądu ostatecznego i przyszłe życie. Wiatrom stawia piersi, tak jak i napaści niewiernych. Viollet, jako dalszy dowód na to, że już we wczesnych wiekach znano tę ozdobę kościołów, cytuje także angielskiego św. Walstana. Ten, tłumacząc symbolikę koguta na katedrze Winchester, pisał: jest to symbol stróża wiary, który wysoko nad ziemią przebywa wśród lśniących gwiazd, iście królewsko miasto wzrokiem ogarnia, jako pierwszy widzi światło i jako ostatni je żegna. Przeciwstawia się szturmom i pozdrawia widocznych na horyzoncie wędrowców.
    Kogut na wieżach kościołów znany był już w średniowieczu i wcześniej. Niezrozumiałym jest wobec tego łączenie tego symbolu tylko z obiektami ewangelickimi (tzn. powstałymi w XVI w. i później). Nie przemawia do mnie też częsta, nie poparta przez żaden zrewidowany przez historię autorytet, interpretacja kura na kościelnej wieży, jako symbolu upadku i późniejszego żalu umiłowanego ucznia Chrystusa, apostoła Piotra. Wersje biskupa Durandusa i św. Walstana przekonują mnie za to całkowicie – kogut, symbol obrońcy wskazującego wiernym drogę!
    Znany mi katolicki kościół z kogutem (czy inaczej kurkiem) na dachu, to kościół pw. św. św. Apostołów Piotra i Pawła, należącej do diecezji toruńskiej parafii w Grodzicznie, pow. nowomiejski.
    Źródło: Centralblatt der Bauverwaltung Nr. 121, Berlin 1898
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )