Wewnętrzna przemiana

Pokuta – słowo, które dla wielu brzmi wyjątkowo staroświecko. Wydaje się ono współczesnemu człowiekowi niezrozumiałe, obce, jakby wyjęte z lamusa.

To słowo z języka rodziców czy dziadków, którego powoli nie da się odczytać i zrozumieć bez użycia słownika. Przypomina nam kościelne kary, wyrzeczenia i udręki, jakim poddawali się średniowieczni chrześcijanie, by przebłagać Boży gniew i uczynić zadość za popełnione przez siebie grzechy, bądź też, w najlepszym razie, różnego rodzaju modlitwy, jakie i dzisiaj są nakładane na wiernych, w celu oczyszczenia przed Bogiem za zło, którego się dopuścili.

Jeśli popatrzymy na definicję słowa „pokuta” w Słowniku Języka Polskiego, to przeczytamy, że jest to: „1. kara nałożona przez kapłana mająca stanowić moralne zadośćuczynienie za grzech (odbywać pokutę) 2. kara za jakieś przewinienie, wykroczenie, odbywanie tej kary”. Jednak taka definicja jest bardzo zawężona i nie oddaje właściwego, biblijnego znaczenia tego słowa. Popatrzmy więc do źródła – Biblii, żeby na jej podstawie właściwie odczytać i zrozumieć, czym jest prawdziwa pokuta.

Otóż lektura Pisma Świętego w różnych tłumaczeniach pokazuje (i zgadza się z tym wielu biblistów), że w Biblii występują trzy synonimy na określenie tego samego pojęcia. Niezależnie od tego, czy występują one w Starym czy w Nowym Testamencie, mówimy o: pokucie, upamiętaniu bądź nawróceniu. W miejscach, gdzie w Biblii Warszawskiej (BW, popularnej Brytyjce) występuje słowo upamiętanie, w Biblii Tysiąclecia (BT) tłumaczone jest jako nawrócenie, a w starym tłumaczeniu, tzw. Biblii Gdańskiej (BG) jako pokuta.

Widoczne jest to na podstawie wiersza z Mt 3,2, który ukazuje treść zwiastowania i posłannictwa Jana Chrzciciela: Upamiętajcie się, albowiem przybli- się żyło się Królestwo Niebios (BW). Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebios (BT). Pokutujcie, albowiem się przybliży- Pokutujcie ło Królestwo Niebios (BG).

Podobnie w wierszu z Ewangelii Łukasza (13,3) Pan Jezus mówił: Jeżeli się nie upamiętacie, tak samo upamiętacie poginiecie (BW). Jeśli się nie nawrócicie, tak samo poginiecie (BT). Jeśli nie będziecie pokutować, tak pokutować samo poginiecie (BG).

Czy to jakiś błąd translatorski? Zastanówmy się, co oznacza każde z tych pojęć. W Słowniku Języka Polskiego sprzed 50 laty (Wydawnictwo Wiedza Powszechna) pod słowem „upamiętanie” czytamy: „naprowadzenie ze złej drogi na dobrą , powrót na dobrą drogę”. We współczesnym Słowniku Języka Polskiego już słowa „upamiętanie” nie ma (nawet komputer podkreśla to słowo na czerwono, co znaczy, że takie pojęcie nie istnieje). Występuje natomiast słowo „pokuta”, które oznacza: „zmienić zdanie, postanowienie, odwrócić myśli, żałować za coś, odczuwać przykrość, skruchę, żal z powodu swego postępowania”.

Według greckiego i hebrajskiego oryginału słowo „upamiętanie”, upamiętanie” którego używał Pan Jezus, oznaczało o wiele więcej niż jedynie „odczuwanie przykrości czy żalu z powodu popełnionego grzechu”. grzechu” W kontekście biblijnym wyraz „upamiętanie” jest jakby zsumowaniem znaczeń słownikowych wyrażeń „nawrócenie” i „pokuta”, i oznacza odmianę lub nawrót, radykalną zmianę w człowieku, jego sposobie myślenia i postępowania. I to znaczenie jest najbliższe tłumaczeniu interlinearnemu grecko-polskiemu (G-P), gdzie w przytoczonych wcześniej wierszach Mt 3,2 i Łk 13,3 występuje określenie metanoein tj. zmieniajcie myślenie.

Kiedy więc Boże Słowo nawołuje nas do upamiętania, to możemy obrazowo powiedzieć, że mówi, iż mamy radykalnie „odwrócić się od grzechu o 180°” i „pójść w przeciwnym niż dotąd kierunku” – w Starym Testamencie nazywa się to teszuwa. A właśnie wtedy zaczniemy doświadczać naham, czyli smutek i żal z powodu grzechu, ale też ukojenie, oczyszczenie, uwolnienie, a to prowadzi do zwycięskiego życia.

Pokuta (nawrócenie, upamiętanie) ku zbawieniu – teszuwa – jest dziełem Bożym, jednak pokutę ku prowadzeniu zwycięskiego życia – naham – inicjuje stanowcza, świadoma decyzja człowieka. Podobieństwo Jezusa o syna marnotrawnym bardzo dokładnie pokazuje nam, o czym myślał Zbawiciel, mówiąc o upamiętaniu. Proces ten polegał na tym, że syn, po pierwsze, wejrzał w siebie; zobaczył swoje upodlenie, to, jak nisko się stoczył. Okrył w sobie obecność grzechu. Po drugie, powstał i wrócił do Ojca, padł przed nim na kolana i przyznał się do błędów, prosząc go jednocześnie o przebaczenie (na tym polega teszuwa tj. powrót, pokuta).

Każdy z nas ma zdolność poznania siebie i swojego grzechu, bo tak mówi Biblia. Król Dawid wyznawał: Ja bowiem znam występki swoje i grzech mój zawsze jest przede mną (Ps 51,5). I właśnie to wejrzenie w siebie, skrucha, zobaczenie siebie takim, jakim się jest naprawdę, jest pierwszym krokiem do prawdziwej pokuty (upamiętania, nawrócenia). Obojętnie bowiem, jakich słów będziemy używać, wszystkie one oznaczają wewnętrzną przemianę, przemianę myślenia. A za tym idzie także przemiana naszych uczuć i naszej woli.

Nie wiem, czy jest to tylko moje subiektywne odczucie, lecz wydaje mi się, że dzisiaj w Kościołach za mało mówi się na temat upamiętania, zbyt rzadko przekonuje się o potrzebie nawrócenia i niezbyt często uświadamia się, jak ważną rzeczą jest pokuta.

Już pierwsze kazanie, jakie wygłosił Pan Jezus rozpoczynało się od słów: Upamiętajcie się ( Nawracajcie się – BT; Pokutujcie – BG), przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios (Mt 4,17 BW). A przedtem nawoływanie do pokuty (nawracania się, upamiętania) spotykamy wielokrotnie w Starym Testamencie.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama