Co zawiera dokument nt. małżeństw mieszanych?

Podczas 355. Zebrania plenarnego KEP w Licheniu biskupi zapoznają się z końcowym projektem wspólnego dokumentu Kościoła katolickiego i Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej nt. małżeństw osób o różnej przynależności wyznaniowej (tzw. małżeństw mieszanych). Tekst otrzymała już Polska Rada Ekumeniczna.

"Dokument, nad którym bezpośrednie prace trwały kilka lat, mówi o trudnościach, ale i o szansach, jakie wynikają z małżeństw osób o różnej przynależności wyznaniowej" – mówi w rozmowie z KAI ks. Sławomir Pawłowski, sekretarz Rady Episkopatu ds. Ekumenizmu. Podkreśla, że niepokój, jaki wzbudzają małżeństwa mieszane nie dotyczy ewentualnego prozelityzmu (czyli przechodzenia do innego Kościoła), ale obojętności oraz relatywizmu religijnego.

Ekumeniczne rozmowy na temat małżeństw mieszanych rozpoczęto w Polsce już w latach 1979-1983 w ramach Podkomisji Dialogu Komisji Mieszanej Konferencji Episkopatu Polski i Polskiej Rady Ekumenicznej. Rozmowy dotyczyły teologii małżeństwa, praktyki jego zawierania, kwestii prawnych i liturgicznych.

Za priorytet uznano jednak wspólny dokument na temat ważności chrztu i dopiero po jego podpisaniu w 2000 r. powrócono do tematu małżeństw. Komisja Episkopatu i PRE zapoznała się najpierw z rozwiązaniami w innych krajach. Za wzór dokumentu dotyczącego małżeństw mieszanych przyjęła wspólny dokument Włoskiej Konferencji Episkopatu i Ewangelickiego Kościoła Waldensów (unia waldensów i metodystów). Dokument ten otrzymał recognitio (zatwierdzenie) papieża Jana Pawła II w 1997.

Komisja ds. Dialogu między Konferencją Episkopatu Polski a Polską Radą Ekumeniczną powołała następnie zespół redakcyjny, który pierwszy projekt wspólnego dokumentu nt. małżeństw mieszanych opracował w 2007 r.

Projekt ten został przekazany zwierzchnikom Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej, był także opiniowany przez katolickich ekspertów z zakresu prawa kanonicznego przy czynnej współpracy członków i konsultorów Rady Episkopatu ds. Ekumenizmu.

Ostatnia wersja wspólnej deklaracji, którą przygotowano po uwzględnieniu uwag, nosi datę 10 maja br.

Czterostronicowy dokument w pierwszym punkcie przypomina to co jest wspólne w nauczaniu o małżeństwie ze strony wspomnianych Kościołów. W drugim natomiast jest mowa o rozbieżnościach w nauczaniu – w kwestii m. in. sakramentalności małżeństwa, ważności i godziwości zawierania go, nierozerwalności i przekazywania życia.

Deklaracja przypomina, że Kościoły o tradycjach protestanckich – inaczej niż Kościół katolicki czy prawosławny – nie uważają małżeństwa za sakrament. Również w kwestii nierozerwalności nie są tak kategoryczne jak katolicy. Opowiadają się za nierozerwalnością, lecz w sytuacji nieodwracalnego rozpadu małżeństwa dopuszczają trwałe rozstanie i nawet, pod pewnymi warunkami, zwarcie ponownego kościelnego związku z inną osobą.

Dokument przypomina także, że w Kościele katolickim wykluczanie przez jedną ze stron lub przez obie strony posiadania dzieci powoduje nieważność małżeństwa. W innych Kościołach nie jest to przeszkoda powodująca nieważność sakramentu.

Deklaracja stwierdza, że jeśli chodzi warunki pod jakimi małżeństwo zawarte jest w sposób ważny i godziwy, to każdy Kościół kieruje się własną nauką i prawem.

W dokumencie porusza się także - sporną dotąd - kwestię wychowania dzieci w wierze. Deklaracja stwierdza, że małżonkowie pozostają członkami własnych Kościołów, ale muszą wspólnie zdecydować w której tradycji kościelnej wychowają dzieci. – Budowanie tożsamości chrześcijańskiej wymaga zakorzenienia w określonej tradycji – podkreśla ks. Pawłowski.

Ponieważ Kościół katolicki wymaga od swoich członków oświadczenia, że wytrwają w swojej wierze oraz przyrzeczenia, że strona katolicka uczyni co w jej mocy, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej, w dokumencie zawarto propozycję treści takiego przyrzeczenia. Zawiera ono jednak uwagę, że druga strona może mieć taki sam obowiązek w swoim Kościele, dlatego małżonkowie będą poszukiwać zgody w tej sprawie dla dobra wspólnoty małżeńskiej i życia duchowego dzieci. Taka forma przyrzeczeń może być zastosowana przez wszystkie Kościoły. Oznacza to, że w praktyce ostateczna decyzja co do tradycji kościelnej w jakiej zostaną wychowane dzieci, należy do małżonków.

Projekt dokumentu trafił już do zwierzchników Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej, biskupi Kościoła katolickiego otrzymają ten tekst 24 czerwca w Licheniu.

Polska Rada Ekumeniczna, zarejestrowana w 1946 r., zrzesza obecnie siedem Kościołów: Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Augsburski, Kościół Ewangelicko-Reformowany, Kościół Ewangelicko-Metodystyczny, Kościół Polskokatolicki, Kościół Starokatolicki Mariawitów i Kościół Chrześcijan Baptystów. Prezesem PRE jest abp Jeremiasz, prawosławny arcybiskup wrocławski i szczeciński.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

  • Viator
    22.06.2011 12:54
    Zgoda na to, aby to małżonkowie zadecydowali, w której wierze wychowywać dzieci to w moim odczuciu ważny krok. Nie wiem czy na drodze do pojednania. Na pewno jednak przyczyni się do obdarzania inaczej wierzących większym szacunkiem. Przede wszystkim zaś przestanie katolickich małżonków wpędzać w poczucie winy, jeśli dzieci będą wolały wyznanie drugiego z rodziców...
  • Ziewa
    22.06.2011 21:42
    no tak, zalegalizowano rzeczywistość.. moim zdaniem Kościół powinien prowadzić rzeczywistość a nie po jakimś czasie zgadzać się, że powszechna praktyka jest jednak słuszna
  • ksiadzmar
    24.06.2011 06:21
    "Informacja o nowym dokumencie, który ma być głosowany przez Konferencję Episkopatu Polski zaskakuje. Jeśli bowiem rzeczywiście zostanie ona podjęta, to będzie z niej wynikało, że w istocie biskupom jest obojętne, czy dzieci urodzone w małżeństwach mieszanych będą miały dostęp do pełni środków zbawienia.
    Ta ocena, jest prawdziwa z punktu widzenia teologii katolickiej. My katolicy, a tak nauczają nas zarówno Sobory jak i papieże, wierzymy, że w to w Kościele katolickim trwa – w sposób widzialny – pełnia Kościoła Chrystusowego. To w nim mamy dostęp do wszystkich środków zbawienia, przez niego dokonuje się zbawienie w Chrystusie. Nie może nam być zatem obojętne, czy ktoś będzie w Kościele czy też nie.
    I nie inaczej jest z dziećmi z małżeństw mieszanych. Kościół (nie tylko zresztą katolicki, ale również inne wspólnoty) nigdy nie był specjalnie zachwycony możliwością związków mieszanych. Godził się na nie jednak, gdy najpierw obie strony, a później tylko jedna, zobowiązywały się do wychowania dziecka w prawdziwej wierze, jaką jest katolicyzm. Teraz ma się to zmienić, i to rodzice mają decydować, w jakiej wierze wychować dziecko.
    Trudno to zrozumieć. Jeśli bowiem biskupi wierzą, że to w Kościele trwa pełnia prawdy (a rozumiem, że tak wierzą), to w imię czego godzą się na to, by odbierać dziecku dostęp do pełni Prawdy i do pełni środków zbawienia? W imię praw rodziców? Oni i tak sami decydowali, jak będą wychowywać dzieci. Ale przynajmniej wiedzieli, co na ten temat sądzi Kościół. Teraz może powstać wrażenie, że Kościołowi jest to obojętne. To zaś tylko wzmocni przekonanie, że w istocie katolicy zrezygnowali już ze swojej wiary, i teraz godzą się z tym, że wszystkie wyznania i opinie są równoprawne…
    Współczesny świat będzie tym oczywiście zachwycony. Pytanie tylko, co to ma wspólnego z katolicyzmem?" Taką opinię wyraża Tomasz Terlikowski na Frondzie z czym i ja się zgadzam.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama