Strach ma wielkie

Ludzie, którzy przeżyli doświadczenie śmierci klinicznej często opisują to przekroczenie progu życia jako niezwykle pozytywne, jako spotkanie ze światłem nieporównywalnym z czymkolwiek, co znali, od którego biło niesamowite ciepło, dobro, miłość i absolutna akceptacja, tak że człowiek jak najszybciej chciał znaleźć się w jego centrum.

W jednym z listów więziennych apostoł Paweł napisał kontrowersyjne słowa: „Dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem […], albowiem jedno i drugie mnie pociąga. Pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej (List Pawła do Filipian 1,21–22). Czy to pragnienie śmierci było dowodem wielkiej wiary, czy może raczej choroby? A może apostoł Paweł doświadczył czegoś, co spowodowało, że lęk przed utratą życia ustąpił miejsca radosnemu oczekiwaniu?

Lęk przed śmiercią to jedna z podstawowych, pierwotnych emocji człowieka, mająca swe źródło w instynkcie samozachowawczym. Pojawia się w sytuacji, gdy doświadczamy jakiegoś realnego zagrożenia – mobilizuje nasz organizm do walki lub ucieczki. U człowieka, w przeciwieństwie do świata zwierząt, lęk może wywoływać już samo myślenie o śmierci.

Wynika to ze świadomości jej powszechności i nieuchronności. Zaniepokojenie śmiercią zaczyna kształtować się ok. 8–9 roku życia i wraz z wiekiem przybiera różne formy i stopień nasilenia. Paradoksalnie, najniższy poziom lęku wykazują osoby po 60 roku życia. Badacze zajmujący się lękiem tanatycznym (tanatologia – nauka o śmierci człowieka) wyróżniają cztery rodzaje lęku związanego ze śmiercią: lęk przed własną śmiercią, lęk przed własnym umieraniem, lęk przed umieraniem i przed śmiercią drugiego człowieka. Historie zapisane na kartach Pisma Świętego pokazują wiele przykładów osób, które doświadczały lęków związanych ze śmiercią. Nie był od nich wolny także Mistrz z Nazaretu. Czy modlitwa Jezusa w Ogrójcu (zob. Ewangelia Marka 14,32–36) pokazuje człowieka, który boi się śmierci i chce żyć? A może raczej człowieka, który lęka się jedynie samego umierania i cierpienia, które miało nastąpić? Możemy stawiać tylko hipotezy. Bez wątpienia jednak w tej modlitwie widzimy Chrystusa wyzutego z jego boskich atrybutów, w pełni ludzkiego, cielesnego, doświadczającego trwogi śmierci jak każdy inny człowiek.

Biologicznie człowiek tak jest zaprogramowany, aby żyć i za wszelką cenę chronić swoje istnienie, nawet kosztem życia innego człowieka. Bóg obdarzył nas wielką wolą życia i lęk przed jego utratą jest całkowicie naturalny, jest oznaką zdrowia. Pragnienie śmierci jako naturalnego zakończenia życia z reguły pojawia się dopiero w starości, u schyłku życia, jeśli występuje wcześniej – najczęściej jest objawem lub skutkiem choroby. Człowiek wyniszczony nieuleczalną chorobą, nawet jeśli jest jeszcze młody, może bardziej obawiać się dalszego życia przepełnionego cierpieniem niż śmierci, którą postrzega jako wyzwolenie. Uporczywe myślenie o śmierci czy silny lęk przed nią mogą też być symptomami choroby – wiązać się z depresją lub dystymią (depresja przewlekła o łagodniejszym przebiegu), w skrajnych przypadkach przechodząc w zaburzenie lękowe zwane tanatofobią. W takich sytuacjach konieczna jest pomoc specjalisty.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama