Członkowie prawosławnego ruchu „Przyjaciele Wspólnoty św. Idziego” modlili się w centrum Moskwy za bezdomnych.
Modlitwa zabrzmiała w cerkwi śś. Kosmy i Damiana na Szubinie. Odprawiono ją w intencji tych, którzy stracili życie na ulicach stolicy Rosji.
Nikołaj zamarzł w centrum Moskwy, a inwalida Roman został pobity przez chuliganów i po kilku dniach zmarł na oddziale reanimacji. Młodzi członkowie ruchu „Przyjaciół Wspólnoty św. Idziego” kolejny raz brali udział w panichidzie za zmarłych bezdomnych, będących ofiarami biedy, agresji, mrozu, a przede wszystkim obojętności ludzkiej. Jak sami mówią, jest to znak nadziei, że wielu mieszkańcom ogromnej stolicy ogromnego państwa los najsłabszych i najbiedniejszych przestanie być obojętny. Bez względu na nasilający się kryzys ekonomiczny Rosji wzrasta liczba osób gotowych pomagać słabszym, ponieważ w ich sercu znalazło się miejsce dla współczucia i miłosierdzia.
Członkowie rosyjskiego prawosławnego ruchu „Przyjaciół Wspólnoty św. Idziego” zainspirowani zostali przykładem należących do niej braci katolików, którzy podobne modlitwy i wspieranie bezdomnych zainicjowali 30 lat temu w Rzymie.
Marsz nie ma na celu upamiętniania wojny domowej, lecz „początek oporu Cristeros”.
Blisko 390 mln wyznawców doświadcza "wysokiego poziomu prześladowań i dyskryminacji".
Tamtejszy Kościół Apostolski to jedna z najstarszych wspólnot chrześcijańskich na świecie.
To „fantazyjne scenariusze, fałszywe wiadomości, obelgi i wszelkiego rodzaju zmyślone informacje”.