Odmładzanie wiary

Tutaj katolicy, jeśli chcą używać kościoła do swoich spotkań, muszą go wynająć. Jeśli tego nie zrobią, zostanie przeznaczony na przykład na restaurację.

Około 30 tys. młodych ludzi przybyło właśnie do tego holenderskiego miasta, największego portu Europy, aby wspólnie od 28 grudnia 2010 do 1 stycznia 2011 modlić się o pokój. Wśród nich nie zabrakło naszych (z diecezji świdnickiej - przy.red.) młodych diecezjan. Młodzież, jej duszpasterze i katecheci z Kłodzka, Dzierżoniowa, Bielawy i Wałbrzycha wzięli udział w modlitewnych czuwaniach oraz dali świadectwo, że w Europie wciąż są chrześcijanie, a co ważniejsze: są młodzi zakochani w Chrystusie. Dla Holandii taki obraz Kościoła jest co najmniej egzotyczny.  – Od 40 lat nie widziałam tylu młodych ludzi w kościele! – wyznała ze łzami w oczach blisko 80-letnia staruszka po zakończeniu noworocznej modlitwy.

Być, aby poczuć Kościół

Wśród tłumów znaleźli się także alumni świdnickiego seminarium. – Dwa lata temu byliśmy w Brukseli, ze wspólnym wyjazdem do Poznania na ubiegłoroczne spotkanie było trochę gorzej, dlatego teraz determinacja była olbrzymia – wyjaśnia dk. Tomasz Krupnik. Dlaczego tak duża determinacja? – Trwają teraz nasze praktyki duszpasterskie, taki wyjazd to kolejna okazja, aby lepiej poznać Kościół, aby uczyć się go – dodaje dk. Tomasz.

A można było nauczyć się wiele. Kościół w Holandii to jedno wielkie wspomnienie pięknej przeszłości. Tylko wspomnienie – gdyż obecna sytuacja katolików nie jest zbyt ciekawa. Opustoszałe świątynie, laicki styl życia, bardzo liberalne prawo (dozwolona aborcja, eutanazja, zalegalizowana prostytucja i miękkie narkotyki), napływ imigrantów (głównie z krajów muzułmańskich), praktycznie brak powołań – to wszystko wyjaśnia wielkie zdziwienie mieszkańców Rotterdamu, gdy widzieli 30 tys. młodych ludzi zmierzających w stronę hal wystawowych Ahoy nie na koncert czy mecz, ale na modlitwę.

Ekumenizm w praktyce

Nieliczne wspólnoty katolickie to głównie imigranci, wraz ze swoją kulturą i językiem przywożą także swoją wiarę i, dzięki Bogu, nie chcą o niej zapomnieć. Tworzą wspólnotę, a jeśli w pobliżu nie ma parafii – wynajmują kościół, szukają księdza (najczęściej emeryta – takich w Holandii jest najwięcej) i… nawiązują kontakty ekumeniczne. W kraju, gdzie jest niemal tyle samo katolików co protestantów, taki krok nikogo nie dziwi. Razem można zrobić więcej dobrego. Właśnie z gościnności takiej grupy mieliśmy okazję skorzystać. Wijkpastoraat Oude Noorden zajmuje się wieloraką pomocą socjalną. W czasie naszego pobytu w Rotterdamie mieszkaliśmy właśnie w biurze tej organizacji; wspólnie zarządzają nią katolik – Paul i protestantka – Bärbel. Przekazali nam klucze do mieszkania, pokazali gdzie jest lodówka – widać działalność ekumeniczna uczy otwartości i zaufania.

Dlaczego lubię Taizé

Tyle o otoczeniu. Teraz istota. Mnie urzekła niezwykła prostota. Prostota wszystkiego – organizacji, modlitwy, sposobu bycia i zachowania. Mimo że było nas tak wielu, nie czuło się tłoku, hałasu, tłum nie męczył. Niesamowite wrażenie robił widok tylu tysięcy jedzących wspólnie posiłek czy milczących w czasie modlitwy. Cisza, która mówiła i która była modlitwą. Modlitwą wielu języków, narodowości, wyznań, ale rodzącą się z wiary szczerej i pokornej.

No i jeszcze niezapomniana noc sylwestrowa… w kościele. Przed północą modlitwa o pokój wraz z rodzinami, które nas gościły. A później wspólna radość z nadejścia nowego roku. Zabawy hiszpańskiej fiesty i nasz polonez pasowały jak ulał.

Podsumować te kilka dni spędzone w Rotterdamie można prosto – bilet: 300 zł, opłata za uczestnictwo: 50 euro, metro: wliczone w cenę pobytu. Przeżycie, wiara, modlitwa, doświadczenie wspólnoty – bezcenne. Oprócz chwil skupienia także niezwykła lekcja Kościoła. Wspólnoty różnorodnej, tak innej od tej, którą znamy na co dzień z naszych parafii. I możliwość dawania świadectwa. Wspomniana na początku staruszka nie mogła uwierzyć, że pięciu (tylu kleryków ze Świdnicy uczestniczyło w spotkaniu) tak młodych ludzi chodzących w sutannach chce zostać księżmi. Odmłodniały o 10 lat: staruszka i jej wiara. Moja zresztą też.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.