publikacja 13.03.2014 00:15
O ośmieszaniu absurdów ideologii gender, pożytecznym feminizmie, zbyt łatwym rezygnowaniu z wolności oraz pragnieniu Boga przez ludzi zagubionych z Krzysztofem Zanussim .
Robert Palka /www.Fotos-Art.pl
Agnieszka Grochowska w roli Kris, bezwzględnej szefowej korporacji i Riccardo Leonelli w roli Angelo, jej podwładnego
Bogumił Łoziński: Spodziewa się Pan ataku ze strony feministek za film „Obce ciało”, który jeszcze nie wszedł na ekrany, a już wzbudza emocje?
Krzysztof Zanussi: Najważniejsze, że film powstał, a jak będzie przyjęty – zobaczymy.
Jednak Polski Instytut Sztuki Filmowej, choć oficjalnie tego nie przyznał, początkowo odmówił Panu dotacji na film właśnie z powodu zawartej w nim krytyki skrajnego feminizmu.
Tak przypuszczam, ale skończyło się dobrze, m.in. dzięki pomocy prasy, w tym „Gościa Niedzielnego”, który pierwszy i najszerzej przedstawił problem. Nie chcę do tego wracać, żeby nie być małodusznym.
A jak komisja PISF uzasadniała początkową odmowę?
Cała rzecz polegała na tym, że panie, które głosowały, nie uzasadniły swojej decyzji, uznając, że „nie, bo nie”. Ponieważ z punktu widzenia proceduralnego ta odmowa była niepoprawna interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich.
Kris – jedna z głównych bohaterek filmu, szefowa wielkiej korporacji, jest przedstawiona jako uosobienie zła – niszczy ludzi, dla kariery zabija swoją matkę. Próbuje Pan szukać źródeł tego zła. Jednym z tropów jest jej deklaracja, że kieruje się zasadą transgresji, czyli przekraczania wszelkich granic, aby zniszczyć to, co jest teraz, w imię tego, co będzie kiedyś. To jest jeden z głównych wątków ideologii gender. Jest Pan krytyczny wobec tego zjawiska?
Transgresja nie dotyczy tylko gender. Takie hasło pojawiło się już w czasie rewolucji obyczajowej w 1968 r. Byłem wówczas we Francji i widziałem, jak na salonach rodziła się ta kawiorowa rewolucja, która czasem podejmowała nawet trafną krytykę rzeczywistości, ale była w tym nieszczera. Tworzyła ją młoda burżuazja, która nie miała wielkich aspiracji społecznych. Chodziło im o to, aby wreszcie wszystko było wolno. Od tamtego czasu funkcjonuje taki pomysł na życie: ponieważ świat jest niedobry (a co do tego wszyscy powinniśmy być zgodni), a wszystkie propozycje jego naprawy są cząstkowe, to najbardziej radykalne rozwiązanie polega na tym, aby świat zdestabilizować i wywrócić. A ponieważ nie ma już socjalistycznej utopii, więc nie ma czego zaproponować w zamian, dlatego niektórzy mówią, że ten nowy świat wyłoni się dopiero w przyszłości, a na razie nie wiadomo, jaki będzie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.