Bóg się rodzi dla każdego

Wiesława Dąbrowska-Macura, współpraca: ks. Artur Malina, Alina Świeży-Sobel, Alicja Wysocka

dodane 23.12.2002 20:22

Boże Narodzenie w różnych wyznaniach

Bóg się rodzi dla każdego Albo wiem Dzięcię nam się narodziło, Syn został nam dany. Na Jego Barkach spoczęła władza...

Ponad dwa tysiące lat temu w Betlejem - niewielkim mieście, oddalonym o kilka kilometrów od Jerozolimy - spełniły się starotestamentalne proroctwa mesjańskie o Synu Bożym, który stał się człowiekiem, by na nowo pojednać ludzi z Bogiem.

„Udał się Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem (...) Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położył w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”.
Tak wcielenie Syna Bożego opisuje św. Łukasz.

Żaden z Ewangelistów nie zanotował jednak dokładnej daty tego wydarzenia. Nie przywiązywali do niej większej wagi również pierwsi chrześcijanie, którzy nie znali osobnego święta Bożego Narodzenia. Uroczystość ta została wprowadzona do liturgii w II połowie IV wieku na Zachodzie. Ze starożytnego Rzymu święto zawędrowało na chrześcijański Wschód, a przez Kościół w Palestynie zostało przyjęte w VI wieku. Obchody pamiątki Narodzenia Pańskiego wyznaczono na 25 grudnia. Wybór daty nie był przypadkowy. Jest to dzień zimowego przesilenia dnia z nocą, co w sposób symboliczny wyraża prawdę o tym, że Chrystus jest prawdziwym światłem oświecającym wszystkich ludzi i cały świat. Wybierając tę datę, Kościół chciał także zastąpić obchodzone w Rzymie pogańskie święto ku czci narodzin boga słońca i uczcić narodziny prawdziwego „Słońca sprawiedliwości” (Mal 3,20; Łk 1,78-79), „Światłości świata” (J 8,12), „Światła na oświecenie pogan” (Łk 2,32).

Dziś święta Bożego Narodzenia niemal przez wszystkich chrześcijan obchodzone są tego samego dnia. Również wierni Kościołów prawosławnych i grekokatolicy świętują Boże Narodzenie 25 grudnia, ale datę tę ustalają według zachowanego przez te Kościoły kalendarza juliańskiego, różniącego się od obowiązującego w chrześcijaństwie zachodnim o 13 dni. I chociaż chrześcijanie różnych wyznań nie obchodzą tajemnicy Wcielenia razem, wszyscy w urodzonym w betlejemskiej stajni z Maryi Dziewicy i złożonym w żłobie Dzieciątku dostrzegają Zbawiciela świata, Pana i Boga.

Wszystkich też łączy wiara w to, że w Jezusie z Nazaretu, Synu Maryi, na ziemię zstąpił Syn Boży, aby wyrwać ludzi z mroku śmierci i grzechu i przywrócić im życie wieczne oraz przyjaźń z Ojcem, który jest w niebie.

Oczekiwanie na przyjście Pana

Obchody Bożego Narodzenia w różnych Kościołach chrześcijańskich poprzedza specjalny okres przygotowania. Katolicy, protestanci oraz wierni innych wspólnot wywodzących się z tradycji poreformacyjnej czy pentekostalnej przeżywają czterotygodniowy Adwent. Dla zielonoświątkowców jest on przede wszystkim czasem radosnego oczekiwania na powtórne przyjście Pana na końcu czasów. Katolikom ta myśl towarzyszy w pierwszej części Adwentu - do 16 grudnia - pozostałe dni są traktowane jako okres przygotowania do dobrego przeżycia świąt Bożego Narodzenia. W Kościele katolickim adwentowymi przewodnikami, wspominanymi w liturgii, są prorok Izajasz, Jan Chrzciciel i Maryja. W dni powszednie, zazwyczaj wcześnie rano, odprawiana jest Msza św. wotywna ku czci Najświętszej Maryi Panny, podczas której przy ołtarzu zapala się dodatkową świecę, przyozdobioną białą lub niebieską wstążką, nazywaną roratką.

W tradycji Kościoła ewangelickiego nadchodzące święta Bożego Narodzenia zapowiadają wieńce adwentowe z czterema świecami, zapalanymi w kolejnych tygodniach Adwentu. Ten okres łączy w sobie dwie tradycje: pokutną i radosną. W ewangelickiej liturgii adwentowego nabożeństwa występują więc pewne napięcia: z jednej strony kolorem liturgicznym jest fiolet - kolor pokutny. Księża na znak tej pokuty nie zakładają komż i chodzą wyłącznie w czerni. Nie urządza się zabaw i nie uczestniczy w nich. Z drugiej strony - wśród pieśni liturgicznych zachowany jest radosny śpiew, m.in. hymnu „Alleluja”. „Pan Jezus zachęca kilkakrotnie swoich uczniów, by się radowali, by nawet podczas postu wyglądali radośnie. Adwent jest tym okresem w naszym roku kościelnym, który nie tyle wiąże się z czekaniem, ile pokazuje stałą obecność Jezusa w Kościele. W Adwencie przypomina się to, co się stało w Betlejem, czyli pierwsze przyjście Jezusa. Mówimy też o drugim przyjściu Chrystusa, na końcu czasów, czyli o paruzji. W tradycji ewangelickiej mocno podkreśla się także w Adwencie stałe przychodzenie Jezusa przez Ducha Świętego. Adwent łączy więc przeszłość, teraźniejszość i przyszłość - jest przeżywaniem obecności Chrystusa wśród ludzi i z tym wiąże się pełen powagi, ale jednak radosny adwentowy nastrój” - mówi ks. Marek Uglorz, proboszcz ewangelickiej parafii w Brennej.

Przygotowaniem do Bożego Narodzenia są adwentowe nabożeństwa, zwane tygodniowymi. W ubiegłym roku w brenneńskiej parafii rozważania koncentrowały się wokół symboliki światła i z każdego nabożeństwa dzieci przynosiły do rodzinnych domów świece, zapalone w kościele od świec z wieńca adwentowego. W tym roku w kolejnych tygodniach refleksją otacza się wszystkich przychodzących do betlejemskiego żłóbka, by pokłonić się Zbawicielowi: zwierzęta i ludzi. „Cała przyroda oddaje cześć Bogu - swojemu Stwórcy, pasterze - Arcypasterzowi, a »mędrcy świata« chylą czoła przed mądrością Bożą. Na zakończenie Adwentu, podczas ostatniego nabożeństwa, zrobią to rodziny” - mówi ks. Uglorz.


Ewangelicyzm przez stulecia pielęgnował też zwyczaj modlitwy w rodzinnych domach. „Rodzinne nabożeństwa przy stole i wieńcu adwentowym, obejmujące wspólne czytanie tekstów biblijnych, kazań z postylli, modlitwę, śpiew, są okazją do tego, by opowiedzieć dziecku o wielkich cudach Bożych, by stworzyć tę domową przestrzeń do rozwoju wiary” - dodaje ks. Uglorz.

W tradycji wschodniej, a więc w Kościołach prawosławnym oraz katolickim obrządku bizantyjsko-ukraińskiego (nazywanym również unickim), świętowanie pamiątki wcielenia Syna Bożego poprzedza 40-dniowy „post bożonarodzeniowy”. Zaczyna się on 15 listopada, czyli w dniu św. Filipa Apostoła, i dlatego bywa nazywany „postem filipowym”. Ma charakter pokutny, jak wszystkie posty w obrządku bizantyjskim. We wschodniej liturgii tego okresu nie występują motywy Jana Chrzciciela, prostowania dróg Panu czy anioła Gabriela. W dwie niedziele bezpośrednio poprzedzające uroczystość Bożego Narodzenia Kościoły wschodnie wspominają postaci ze Starego Testamentu, które dostąpiły zbawienia dzięki wierze w mającego się narodzić Zbawiciela. W Niedzielę Praojców wspomina się patriarchów - od Adama do św. Józefa Oblubieńca - i proroków - od Samuela do Jana Chrzciciela. Niedziela Ojców poświęcona jest wysławianiu tych patriarchów, którzy byli w prostej linii przodkami obiecanego Mesjasza (zob. Mt 1,1-25). Dzień ten bywa nazywany także Niedzielą Genealogii Jezusa.
Bezpośrednie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia w Kościołach wschodnich zaczyna się 20 grudnia - od tego dnia następuje pięć dni „przed-święta”. Wszystkie zmienne teksty nabożeństw zapowiadają zbliżające się nadejście Syna Bożego.

Wigilia znaczy czuwanie

Święta Narodzenia Pańskiego bezpośrednio poprzedza Wigilia. W tradycji wschodniej wszystkie największe święta poprzedzone są wigilią, która oznacza czuwanie. Pierwsi chrześcijanie czuwali całą noc. Dziś w Kościołach wschodnich praktyka nocnego czuwania została ograniczona do dwóch godzin.

Wigilią we wszystkich tradycjach chrześcijańskich nazywa się także ostatni dzień okresu przygotowania do Bożego Narodzenia. W Kościołach katolickim obu obrządków oraz prawosławnym w tym dniu obowiązuje ścisły post. Wieczorem spożywa się wieczerzę wigilijną, składającą się z postnych potraw, których zgodnie z tradycją powinno być dwanaście. Katolicy zaczynają ją modlitwą oraz dzieleniem się opłatkiem, któremu towarzyszy składanie sobie życzeń. W rodzinach prawosławnych czy unickich po modlitwie uczestnicy dzielą się prosforą, czyli chlebkiem z pszennej mąki upieczonym na drożdżach, poświęconym po Liturgii św., odprawionej w niedzielę poprzedzającą Boże Narodzenie.

Przeżywanie Bożego Narodzenia wierni ewangeliccy rozpoczynają w Wigilię w kościele - nabożeństwem, które od zwiastowania aniołów nosi nazwę anielskiego. Po tym nabożeństwie można zasiąść do wigilijnej wieczerzy. W zależności od lokalnych tradycji w poszczególnych parafiach organizowane są też wigilijne nabożeństwa o północy - pasterskie, albo w Boże Narodzenie o świcie - królewskie.

Na Śląsku Cieszyńskim przygotowanie do Bożego Narodzenia oznaczać może pojawienie się w domu specjalnie pieczonych opłatków z dodatkiem cynamonu. Zwinięte w ruloniki, tzw. szulki, pojawiają się na wigilijnych stołach, ale w wielu domach są już także adwentowym przysmakiem. Wigilia kojarzy się z zapachem piernika, z którego, podobnie jak w innych rejonach Śląska, robi się moczkę, czyli specjalny deser. Wigilijna wieczerza to rodzaj nabożeństwa, obejmującego wspólną modlitwę, śpiew, czytanie Ewangelii, później wspólne ucztowanie, łamanie opłatkiem i modlitwę na zakończenie. Na stole oczywiście nie może zabraknąć krzyża i zapalonych świec, a przedłużeniem świątecznego ucztowania są śpiewane przy choince kolędy. Kolęda ewangelicka, zwłaszcza w najstarszej tradycji luterańskiej, zawiera zwykle teologiczny wykład chrystologiczny. Nieco rzadziej odwołuje się do właściwej pastorałkom uczuciowości, choć i tej nie brakuje w kolędach zamieszczonych w najnowszym ewangelickim śpiewniku. Są tu znane w całej Europie stare kolędy „Cudowa różdżka wzrosła”, „Jam z niebios zszedł” - niektóre do melodii skomponowanych przez G. F. Haendla. Są też, tak mocno obecne w polskiej tradycji: „Do szopy, hej pasterze”, „W żłobie leży”, „Gdy się Chrystus rodzi”, „Lulajże, Jezuniu...”. Jest i adresowana do najmłodszych kolęda „Dziateczki, dziateczki, pospieszcie się wraz, do żłóbka, do żłóbka, w godowy ten czas, tam leży Dzieciątko, przypatrzcie Mu się, bo wam ku radości Bóg Ojciec Go śle...”.

 

Powitajmy Maleńkiego i Maryję

W noc poprzedzającą Boże Narodzenie w świątecznie udekorowanych przystrojonymi choinkami kościołach katolickich odprawia się dokładnie o północy Mszę św., zwaną Pasterką. W połowie VI w. w Rzymie ustaliła się tradycja odprawiania w Boże Narodzenie trzech Mszy św.: o północy - Pasterki, o świcie i w dzień. Na początku był to przywilej papieża, który o północy sprawował Eucharystię w poświęconej Matce Bożej Bazylice Santa Maria Maggiore, gdzie od VI w. znajdowała się replika betlejemskiej groty. Drugą Mszę odprawiał w bazylice u stóp Palatynu, poświęconej św. męczennicy Anastazji, którą zgodnie z kalendarzem rzymskim wspominano właśnie 25 grudnia, a ostatnią tego dnia Mszę celebrował papież w Bazylice św. Piotra o godz. 9.00. Na początku II tysiąclecia przywilej ten otrzymali wszyscy kapłani. W IX w. zwyczaj ten zaczęto tłumaczyć potrójnym narodzeniem Chrystusa: odwiecznym zrodzeniem przez Ojca, narodzeniem w czasie z Maryi oraz mistycznym narodzeniem się w sercach wierzących.

W tradycji luterańskiej świętowanie w pierwszym dniu Bożego Narodzenia odbywa się przede wszystkim w gronie najbliższej rodziny, dopiero drugiego dnia zaczyna się odwiedzanie innych. Pierwszego dnia świąt Narodzenia Pańskiego oraz w dniu św. Szczepana Męczennika - drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia ewangelicy udają się do swych świątyń na uroczyste nabożeństwa świąteczne, a ci, którzy w Adwencie nie przystąpili do Stołu Pańskiego lub pragną częściej to czynić, korzystają z tej możliwości w pierwsze lub w drugie święto Narodzenia Pańskiego albo na zakończenie roku - informuje ks. Jan Gross.

W cerkwiach prawosławnych i unickich w Noc Bożego Narodzenia odbywa się tzw. całonocne czuwanie - wsienoczna - podczas którego śpiewa się: Christos rażdajestsia, sławitie (Chrystus się rodzi, chwalcie Go). Po nim następuje świąteczna Liturgia Eucharystii. W pierwszy dzień świąt wczesnym popołudniem odprawia się uroczyste nieszpory Bożego Narodzenia. Drugi dzień świąt Narodzenia Pańskiego obchodzony jest przez chrześcijan wschodnich jako święto maryjne, obchodzone ku czci Bożej Rodzicielki. Zwane jest ono po grecku synaksis, a w języku staro-cerkiewno-słowiańskim Sobór Bogarodzicy. Syryjczycy określają to święto jako gratulacje składane Maryi, ponieważ nawiązuje do zwyczaju składania matce gratulacji następnego dnia po urodzeniu dziecka.

Obchody ku czci Matki Bożej dzień po Bożym Narodzeniu są najstarszym świętem maryjnym w całym chrześcijaństwie. W VIII wieku podobną uroczystość zaczęto obchodzić również w Rzymie, tyle że 1 stycznia i pod nazwą Świętej Bożej Rodzicielki. Kościoły tradycji wschodniej natomiast obchodzą tego dnia pamiątkę nadania imienia Dzieciątku.

Bożonarodzeniowe symbole

W cerkwiach nie ma zwyczaju ustawiania szopki, praktykowanego w świątyniach katolickich. W widocznym miejscu umieszcza się natomiast odświętnie przystrojoną ikonę, przedstawiającą scenę narodzenia Pana Jezusa.

W ewangelickiej tradycji wprawdzie nie było szopki, ustawianej w kościele czy w sąsiedztwie domowej choinki, ale współcześnie coraz częściej zaczyna się pojawiać i ona. Bywa też, że artyści ewangeliccy dołączają na Śląsku Cieszyńskim do grona twórców ludowych, zajmujących się rzeźbieniem szopek i figurek Świętej Rodziny, pasterzy oraz aniołów. Nie należy do rzadkości także sięganie do nieobecnych wcześniej w ewangelickiej tradycji przedstawień jasełkowych.

„Przejmowanie z tradycji lokalnych różnych zwyczajów związanych z Adwentem i świętami Bożego Narodzenia nie zmieni generalnej reguły, że ewangelickie świętowanie zwrócone będzie przede wszystkim ku słuchaniu i przeżywaniu Słowa Bożego, ku skupieniu, jakiego wymaga przyjęcie tej wielkiej i radosnej tajemnicy o narodzeniu Zbawiciela” - podkreśla ks. Marek Uglorz.

Także chrześcijanie innych wyznań, odrzucający rozbudowaną liturgię i zwyczaje, dekorują swoje domy i miejsca modlitwy przyozdobionymi świecidełkami drzewkami. Jeden z autorów zielonoświątkowego „Chrześcijanina”, odpowiadając na zarzuty o pogańskie pochodzenie zwyczaju przystrajania domów w okresie Bożego Narodzenia choinkami, przekonywał czytelników: „Choinka od wieków ma w chrześcijaństwie własną, odrębną symbolikę i z duchowego punktu widzenia nie stanowi zagrożenia dla czystości naszej wiary”.

W symbolice ewangelickiej choinka oznacza wieczną zieleń. Chrystus jest wiecznie żywy i przyniósł na świat życie wieczne. Natomiast umieszczane na drzewku świece wyrażają prawdę, że Jezus Chrystus jest światłością świata, a kto za Nim idzie, będzie miał światło życia i może być również dla świata odbiciem Chrystusowej światłości - wyjaśnia ks. Gross.

O Bożym Narodzeniu mówią:


Ks. dr WŁodzimierz Nast
proboszcz ewangelicko-augsburskiej parafii Świętej Trójcy w Warszawie, wykładowca Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej

Bóg został wcielony, żeby człowieka zbawić, uratować. Mówi o tym 16. wiersz 3. rozdziału Ewangelii św. Jana, który - nawet gdyby cała Biblia została zniszczona, a on pozostał - oddałby całą jej treść: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Bóg zszedł do ludzi, aby do nich się upodobnić z wyjątkiem grzechu, i przez to stał się ich ratunkiem, światłem na ich drogach.

Wymowa świąt jest bliska temu, co powiedział Marcin Luter, że Boże słowo pojmiemy, gdy staniemy nad nim tak jak nad żłóbkiem i „odwiniemy” Jezusa z tych słodkich pieluszek, żeby znaleźć to, co jest najważniejsze - Boga, który się poniżył, by uratować człowieka. Bardzo często w symbolice świątecznej, kiedy przedstawia się żłóbek, nie rysuje się tam Dzieciątka, ale nad żłóbkiem jest krzyż. Kiedy czar tej świętej, cichej nocy przeminie, kiedy - mówiąc obrazowo - aniołowie ulecą do nieba, wtedy może zostanie refleksja, że do szarej rzeczywistości mamy wracać z Tym, który przyszedł, żeby rozjaśnić mroki naszego życia.

W nowym śpiewniku ewangelickim znajduje się zdecydowana większość kolęd o katolickim rodowodzie: m.in. „Jezus malusieńki”, „Anioł pasterzom mówił”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Lulajże, Jezuniu”. Jest nawet „Wśród nocnej ciszy”, ale czwartej zwrotki, która kłóci się z naszym rozumieniem Eucharystii, nie śpiewamy.

Ks. prof. Henryk Paprocki
z Kościoła prawosławnego

Prawosławna teologia święta Bożego Narodzenia bazuje na fakcie, że Jezus Chrystus urodził się w grocie, we wnętrzu ziemi, to znaczy w ciemnościach. Wszystkie teksty liturgiczne mówią o kontraście między ciemnością upadku świata i człowieka oraz jasnością, którą przyniósł Chrystus. O tym samym mówi też ikona, której centralnym punktem jest właśnie owa ciemność groty, w której rodzi się Zbawiciel świata. Ten mrok przypomina ciemność grobu, ponieważ święto Bożego Narodzenia, tak pełne radości, niesie jednak element smutku, że Chrystus przychodzi, aby odkupić nas z grzechu, i dokonuje się to właśnie przez Ofiarę z własnego życia i przez śmierć. Święta Bożego Narodzenia poprzedza 40-dniowy post z zakazem spożywania potraw mięsnych i nabiału.

Same święta są bardzo radosne, z pięknymi obrzędami ludowymi. Śpiewa się kolędy polskie, białoruskie, ukraińskie. Świętowanie w rodzinach zaczyna się od składania życzeń. Nie ma opłatków, ale są prosforki, czyli małe bułeczki, na których sprawuje się w cerkwi Najświętszą Eucharystię. Liturgia bożonarodzeniowa jest odprawiana w dwóch wariantach: jeżeli okoliczności pozwalają, co ma miejsce w parafiach wiejskich, nabożeństwo celebrowane jest w nocy i składa się z nieszporów, jutrzni i Mszy św., natomiast w miastach z reguły w Wigilię wieczorem celebrowane są nieszpory z jutrznią. To nabożeństwo nazywa się Czuwaniem, a następnego dnia rano jest Msza św. Drugi dzień świąt poświęcony jest wspomnieniu Matki Bożej. Okres bożonarodzeniowy przechodzi w okres święta Objawienia Pańskiego i wtedy zaczyna się kolęda, czyli odwiedzanie domów przez duchownych.

Dr Edward Czajko
prezbiter Kościoła Zielonoświątkowego

Kościół Zielonoświątkowy wierzy, że Jezus Chrystus został poczęty z Ducha Świętego i narodził się z Maryi Dziewicy. Jesteśmy wdzięczni Bogu za to, że Ją wybrał na Matkę Zbawiciela, ale akcentujemy bardziej rolę Ducha Świętego. W wybraniu i macierzyństwie Maryi nie ma Jej własnej zasługi, to wyłącznie wielka łaska Boża, która Ją ogarnęła. Maria jest godna pochwały za swoje posłuszeństwo i zaufanie. Nazywamy Ją raczej Matką Zbawiciela, ale nie Boga, bo Bóg nie ma matki. Ona jest - jak powiedziała Elżbieta - „matką mojego Pana”. W liturgii nie używamy terminu Boże Narodzenie, bo Bóg istnieje odwiecznie. Mówimy o Narodzeniu Pańskim, czyli narodzinach Syna Bożego. Boga, który stał się człowiekiem.

Przez cały rok jesteśmy wdzięczni za narodzenie Pana, ale w dniu wspomnienia dziękujemy szczególnie za ten „dar z wysoka” - jak mówi apostoł Paweł. W Chrystusie zamieszkała pełnia boskości w ciele. On jest prawdziwym Bogiem i człowiekiem. Obchodzimy te święta tam, gdzie żyjemy, zgodnie z miejscowym kalendarzem.

Liturgia składa się z czytań mówiących o narodzeniu Pańskim, zakończonych dziękczynną modlitwą. Nabożeństwo świąteczne nie jest komunijne. W naszym warszawskim zborze Wieczerzę Pańską praktykujemy w drugą niedzielę miesiąca (poza tym w Wielki Piątek i w ostatni dzień kończącego się roku). Śpiewamy kolędy polskie i anglosaskie - zarówno na nabożeństwie, jak i w czasie wigilijnej wieczerzy w domach. Nie dzielimy się opłatkiem, choć w rodzinach mieszanych uczestniczymy w tym zwyczaju.

Warto wiedzieć


Ormiańskie święto Epifanii
Katolicy obrządku ormiańskiego nie obchodzą świąt Bożego Narodzenia 25 grudnia. Zachowali oni najstarszą tradycję chrześcijańską - Kościoła jerozolimskiego, który do IV wieku nie świętował pamiątki narodzin Zbawiciela. Do Ormian, którzy od II wieku żyli z dala od reszty chrześcijaństwa w górach Kaukazu, wiadomość o ustanowieniu obchodów Narodzenia Pańskiego nie dotarła. Zgodnie z pierwotną tradycją 6 stycznia katolicy obrządku ormiańskiego obchodzą więc święto Epifanii. Wspominają wówczas i czczą trzy wydarzenia: narodziny Zbawiciela, pokłon Trzech Króli i chrzest Jezusa w Jordanie. Święto to ma raczej charakter uroczystości maryjnej, podczas której czczona jest Maryja jako Bogurodzica - informuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, krajowy duszpasterz Ormian w Polsce.
W liturgii tego święta najważniejszym obrzędem jest poświęcenie wody - opowiada ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. - W naczyniu napełnionym wodą młody chłopak - zazwyczaj ministrant, co nawiązuje do postaci Jana Chrzciciela - zanurza krzyż, do którego są przymocowane cztery wstążki. Każdą z nich trzyma jeden z czterech ojców chrzestnych - starszych mężczyzn spośród parafian. Kapłan błogosławi wodę i wlewa do niej kroplę oleju. Ta woda przez cały następny rok służy podczas udzielania sakramentu chrztu.

Ormianie nie mają wigilii, nie dzielą się opłatkiem, nie przystrajają również choinki. Pierwszego dnia święta Epifanii, po uroczystym nabożeństwie w kościele, spożywany jest obiad w rodzinnym gronie, który zaczyna wspólna modlitwa „Ojcze nasz”. Drugi dzień świąt poświęcony jest modlitwie za zmarłych. Wierni odwiedzają groby bliskich, na cmentarzach odprawia się nabożeństwa za zmarłych. - Pierwszego dnia świętujemy z żywymi, drugiego modlimy się za zmarłych - mówi ks. Zaleski.
Katolicy obrządku ormiańskiego nie uczestniczą w Pasterce, a w kościołach i domach nie ustawiają szopek. W świątyniach wystawiane są miniatury, obrazy lub płaskorzeźby przedstawiające sceny związane z Bożym Narodzeniem. Śpiewane są również, wzorowane na polskich, kolędy w języku ormiańskim.

U prawosławnych i grekokatolików

 

 

 


W okresie Bożego Narodzenia w cerkwiach prawosławnych oraz katolickich obrządku bizantyjsko-ukraińskiego adorowana jest ikona przedstawiająca scenę Bożego Narodzenia. W centrum, na tle groty, spoczywa Matka Boża, obok której, w żłóbku przypominającym ołtarz, leży Dzieciątko. Jest Ono ściśle obwiązane opaskami, tak że przypomina zmarłego w grobie - jest to symbol misji, jaką ma do spełnienia na świecie. Ciemność groty narodzin symbolizuje możliwość odrodzenia, bo w ciemności zajaśniała światłość. Centralną scenę otaczają przedstawienia wydarzeń, które towarzyszyły narodzinom Jezusa: pokłonu pasterzy i magów, hołdu aniołów, ucieczki do Egiptu. Św. Józef jest zazwyczaj przedstawiany w rozmowie z pasterzem, a w prawym dolnym rogu widoczne są dwie kobiety przygotowujące Dzieciątko do kąpieli. Nad grotą usytuowana jest gwiazda, rzucająca światło na Maryję i Jej Syna - symbol łaski zesłanej w Jezusie przez Boga ludziom.

 

Bóg rodzi się dwa razy?


To pytanie czasem stawiają ci, którzy podczas Bożego Narodzenia z bliska obserwują rodziny mieszane wyznaniowo. Dla małżonków łączących tradycje świętowania różnych Kościołów to rzeczywiście zazwyczaj czas podwójnej modlitwy, dwukrotnego uczestnictwa w kościelnych uroczystościach. To zarazem czas najgłębszej rodzinnej ekumenii...

„W niedzielę najczęściej każde z nas idzie osobno na swoje nabożeństwo. Boże Narodzenie to jest ten ważny moment, kiedy każdy chce modlić się w swoim kościele wraz z osobą, która jest dla niego najważniejsza, więc oczywiste jest, że najpierw wspólnie idziemy z żoną po południu na wigilijne nabożeństwo ewangelickie, a potem, po wieczerzy, również razem wybieramy się na Pasterkę do kościoła katolickiego. To jedyne możliwe do zaakceptowania przez nas rozwiązanie” - tłumaczy Jerzy. Jest ewangelikiem, a jego żona Danuta - katoliczką. Zgodnie wybuchają śmiechem, gdy słyszą przytoczone na wstępie pytanie - przecież oni tylko trochę więcej czasu niż inni spędzają w kościele, by wyrazić swą radość z narodzin jednego Boga, tego samego...

„Co do samej istoty świąt, nie ma żadnej różnicy, a jedynie forma tego świętowania jest trochę inna i chcemy to u siebie wzajemnie uszanować” - potwierdzają Bożena z Mieczysławem z Brennej. Oni również łączą w rodzinnym przeżywaniu tradycję Kościołów: katolickiego i ewangelickiego - i starają się wspólnie modlić podczas świąt. Wspólne wyjście do kościoła na katolicką Pasterkę i na uroczyste bożonarodzeniowe nabożeństwo ewangelickie zwykle dochodzi do skutku. Tak się składa, że na obu tych nabożeństwach każde z nich spotyka swojego duszpasterza, gdyż tradycją w Brennej stała się również ekumeniczna modlitwa duchownych obu parafii. Od ponad dziesięciu lat Słowo Boże podczas Pasterki w kościele katolickim głosi proboszcz ewangelicki, a w Boże Narodzenie w kościele ewangelickim - proboszcz katolicki. Dopełnieniem ekumenicznego świętowania jest koncert kolęd, jaki w uroczystość Objawienia Pańskiego dają połączone chóry parafialne: katolicki „Sanctus” i ewangelicki „Magnificat”.

„Z dzieciństwa zostało mi wspomnienie kolęd i innych pieśni, które śpiewaliśmy przy wigilijnym stole ze starych śpiewników, przynoszonych przez babcię. Dziś, niestety, coraz chętniej słucha się kolęd, zamiast je śpiewać” - ubolewa Bożena. Jest ewangeliczką, więc dla niej nowością był widok szopki w kościele. Dziś razem z mężem chętnie pokazuje ją dzieciom, bo to znacznie ułatwia i pomaga wytłumaczyć, co się stało w Betlejem.

„Wszystkie zewnętrzne akcenty i symbole mogą nam pomóc w przeżywaniu spotkania z Bożą Dzieciną, ale nie zastąpią naszego autentycznego przygotowania, wewnętrznej przemiany. Chodzi o to, byśmy stali się lepsi” - mówi Bożena, a Mietek przypomina, jak ich rodzinnym przeżyciem stało się kilka lat temu oddanie czci Maleńkiemu Jezusowi w żłóbku w parafialnym katolickim kościele w Brennej. „Konstrukcja szopki była taka, że trzeba było uklęknąć, żeby zobaczyć leżące na sianie Dzieciątko. Jeśli skupimy się zanadto na zewnętrznej oprawie, krążymy jedynie wokół tej betlejemskiej szopy, ale nie jest nam dane spotkać narodzonego w niej Boga. Przede wszystkim trzeba więc uklęknąć, trzeba modlitwy” - dodaje Mietek. On również nie ma wątpliwości, że Bóg rodzi się raz, a podwójna modlitwa może tylko pomóc w należytym skupieniu się nad żłóbkiem i cudem narodzin Bożego Dzieciątka.

Tagi: