955 lat temu nastąpił rozłam Kościoła

Krzysztof Gołębiowski KAI

dodane 20.07.2009 14:27

Przed 955 laty – 16 lipca 1054 w świątyni Mądrości Bożej w Konstantynopolu doszło do wydarzenia, które na całe stulecia zaważyło na stosunkach między chrześcijaństwem wschodnim i zachodnim

955 lat temu nastąpił rozłam Kościoła AUTOR / CC 3.0 Główny kościół KOnstantynopola, potem meczet, dziś muzeum: Hagia Sophia

Tego dnia delegacja papieska z kard. Humbertem z Moyenmoutier na czele złożyła na ołtarzu głównej świątyni bizantyńskiej bullę papieską. Dokument zawierał ekskomunikę ówczesnego patriarchy Konstantynopola Michała Cerulariusza i jego zwolenników oraz wezwanie Greków do wyrzeczenia się przez nich błędów teologicznych.

Różnie już od pierwszych wieków

Zdarzenie to było niezwykle dramatycznym i – jak się dziś powszechnie uważa – nieproporcjonalnie gwałtownym uwieńczeniem wielowiekowego procesu rozchodzenia się chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu na płaszczyźnie teologicznej, liturgicznej, obyczajowej, także politycznej i wielu innych. Niemal od początku rozwój wiary Chrystusowej, która narodziła się w Palestynie, przebiegał różnie w różnych częściach Cesarstwa Rzymskiego. Ale przez co najmniej cztery wieki różnice te nie wpływały w sposób zasadniczy ani na świadomość wiernych, ani na głoszenie Ewangelii i sprawowanie liturgii.

Wielcy święci – męczennicy, duchowni, biskupi, wyznawcy, pisarze starochrześcijańscy – działający w obu częściach Imperium, stanowią „wspólną własność” Kościoła na Wschodzie i Zachodzie. Gdy od połowy IV wieku cesarzy wschodniorzymscy zwołują do swej stolicy – Konstantynopola sobory powszechne, ich postanowienia obowiązują zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, po zatwierdzeniu ich przez papieży.

Coraz trudniejsze spory

Ale z czasem zaczęły się pojawiać coraz większe rozbieżności, np. w interpretacji niektórych prawd wiary, liturgii, w języku teologicznym, stosunku do władzy świeckiej, daty świętowania Wielkanocy itp. W pierwszym tysiącleciu kilkakrotnie dochodziło do poważnych napięć a nawet zerwania stosunków między obu częściami ówczesnego świata chrześcijańskiego, np. za panowania cesarza Justyniana I Wielkiego (527-65), który nie krył swej niechęci do biskupa Rzymu. Inną „kością niezgody” był przydomek „ekumeniczny” (czyli powszechny), który patriarchowie Konstantynopola zaczęli dodawać do swego tytułu od mniej więcej połowy V w. Ostro protestowali przeciw niemu papieże Pelagiusz II (579-90), a zwłaszcza jego następca – Grzegorz Wielki (590-604), dopatrując się w nim roszczeń patriarchy do władzy świeckiej. Zresztą gdy na Soborze Chalcedońskim w 451 zaproponowano podobny tytuł – „patriarcha universalis” Leonowi Wielkiemu (440-61), odmówił on przyjęcia go, uważając się za niegodnego.

Kryzys obrazoburczy, Filioque i papież

Jeszcze gorsze skutki dla jedności kościelnej miał tzw. kryzys obrazoburczy, czyli sprzeciw wobec kultu ikon, i schizma patriarchy Focjusza. Walkę ze świętymi obrazami próbował narzucić całemu chrześcijaństwu, zwłaszcza w Bizancjum, w 736 cesarz Leon III Izauryjczyk (716-40). Spory na tym tle między zwolennikami a przeciwnikami kultu ikon trwały z przerwami do 843 i byli w nie zaangażowani także papieże, broniący swych praw do władzy w całym Kościele i występujący przeciw roszczeniom cesarzy bizantyńskich również w sprawach wiary i dyscypliny kościelnej.

Z kolei Focjusz I, zwany przez prawosławnych Wielkim (858-67 i 877-86) i czczony przez nich jako święty, ostro krytykował papieża i Kościół Zachodni m.in. za Filioque i podważał doczesne aspekty władz papieskiej. Rozłam, do jakiego wówczas doszło między Rzymem a Konstantynopolem, udało się przezwyciężyć, i to – jak się później okazało – na stosunkowo krótko, dopiero w 879 r.

Mimo wszystko jednak w ówczesnym świecie chrześcijańskim panowało przekonanie o jedności w wierze między Wschodem a Zachodem, choć wzajemne nieufności, a nieraz i wrogość, będące owocami tych wcześniejszych sporów, utrzymywały się, a nawet narastały. Owe podejrzliwości i poczucie odmienności po obu stronach występowały przede wszystkim wśród hierarchów kościelnych i państwowych, podczas gdy zwykli chrześcijanie bardzo pragnęli jedności w obliczu najazdów ludów barbarzyńskich, nękających wówczas rozległe przestrzenie Europy.

Początek porządków - początek rozłamu

Sytuacja zaczęła się gwałtownie zmieniać w połowie XI stulecia. W 1043 patriarchą Konstantynopola został Michał Cerulariusz, który – tak jak prawie dwa wieki przedtem Focjusz – był wcześniej wysokim urzędnikiem świeckim. Był zarozumiały i ambitny i miał rozległe wpływy na dworze cesarskim. Od 1049 papieżem był św. Leon IX (1049-54) – wielki zwolennik reform i dyscypliny w Kościele. Pragnął on m.in. uporządkować liturgię łacińską i zaprowadzić ją również na południu Półwyspu Apenińskiego, gdzie panowali w owym czasie Bizantyńczycy. Dążenia te napotkały niemal natychmiast przeciwdziałanie ze strony patriarchy, który nakazał klasztorom i innym instytucjom łacińskim w Konstantynopolu przyjęcie obrządku greckiego, a w razie odmowy – zamknięcie ich. Nałożyły się na to spory co do ważności chleba używanego w czasie Eucharystii – Grecy uważali stosowanie do tego chleba przaśnego za niedopuszczalne. Dochodziło nawet nieraz do deptania przez nich konsekrowanych hostii łacińskich.

W tej sytuacji na polecenie Cerulariusza grecki biskup Leon z Ochrydu napisał do biskupa Jana z Apulii na południu dzisiejszych Włoch list z żądaniem wyrzeczenia się błędów przez łacinników i przyjęcia przez nich bez zastrzeżeń nauczania Greków. List ten przetłumaczył na łacinę sekretarz papieża Humbert z Moyenmoutier kard. Da Silva Candida, który prawdopodobnie jeszcze bardziej zaostrzył ton oryginału, i tak pełen wyższości i zarozumiałości, typowych dla Bizantyńczyków, dumnych ze swej sławnej przeszłości. On też, na polecenie Leona IX, sporządził odpowiedź, przedstawiając w 40 punktach nauczanie Kościoła zachodniego nt. pierwszeństwa papieża, broniąc praktyk łacińskich i obalając 90 błędów chrześcijan wschodnich. Ale ta pierwsza odpowiedź nie została wysłana, a nawet na początku 1054 cesarz i patriarcha przesłali oddzielnie dwa listy do papieża, utrzymane w znacznie łagodniejszym tonie i wzywające do zachowania jedności.

W odpowiedzi na nie papież kazał sporządzić nowe, również znacznie łagodniejsze dokumenty i polecił zawieźć je do Konstantynopola delegacji z kardynałem Humbertem na czele. Wysłannicy udali się w drogę na początku 1054, zatrzymując się w Apulii, której rządcą był skłócony z patriarchą Grek Argyros. W czerwcu dotarli do stolicy Bizancjum, gdzie najpierw odbyli wstępne rozmowy z cesarzem, który przyjął ich uprzejmie, a następnie z patriarchą, który potraktował ich z wielką rezerwą. W tym czasie – 19 czerwca 1054 zmarł Leon IX, co niektórym historykom i kanonistom dało podstawy do twierdzeń, jakoby tym samym misja delegacji papieskiej została przerwana. W rzeczywistości jednak trwała ona nadal, gdyż urząd i władza legatów nie wygasa, mimo śmierci papieża, chyba że byłoby to wyraźnie zaznaczone w samym dokumencie.

Treści obu listów papieskich, zawierające żądania wobec Greków, aby wyrzekli się swych błędów, m.in. aby używali innego chleba do konsekracji, patriarcha zaś miał zrezygnować z używania tytułu „ekumeniczny”, były na tyle nieprzyjazne wobec gospodarzy, że bardzo szybko „zaiskrzyło” między obu stronami. Co prawda doszło jeszcze do ostrej polemiki teologicznej między kardynałem a mnichem Nicetasem Stethatosem, z której zwycięsko wyszedł ten pierwszy, ale niewiele to dało. Stosunki psuły się z każdym dniem, a że dodatkowo Bizantyńczycy zwlekali z udzieleniem odpowiedzi łacinnnikom, kardynał postanowił działać. W sobotę 16 lipca 1054 złożył on w czasie nabożeństwa w soborze Mądrości Bożej (Hagia Sofia) na ołtarzu bullę wyklinającą patriarchę i jego zwolenników. W dwa dni później cała delegacja opuściła Konstantynopol.

Dokument papieski był zredagowany w ostrej formie i wystarczyło ujawnić jego treść, by mieć przeciw sobie zarówno duchowieństwo, jak i lud miasta. Cesarz początkowo nie chciał nawet wierzyć, że tak napisał papież i podejrzewał patriarchę o sfałszowanie bulli, ale zestawiwszy teksty łaciński i grecki, przekonał się, że tłumaczenie jest wierne. Wysłannicy papiescy wrócili z drogi, ale nie chcieli stawić się przed synodem pod przewodnictwem Cerulariusza i zaraz odjechali. Kopię dokumentu papieskiego na polecenie cesarza spalono 24 lipca, potępiono legatów i obłożono ich klątwą. Nie wiadomo dokładnie, czy objęła ona również papieża i cały Kościół zachodni, czy też dotyczyła tylko samych delegatów.

Wydarzenia z lipca owego roku, choć same w sobie bolesne, a nawet tragiczne, oparte przy tym bardziej na ludzkich ambicjach i uprzedzeniach niż na rzeczywistych rozbieżnościach teologicznych czy liturgicznych, nie oznaczały jeszcze ostatecznego rozłamu między chrześcijańskim Wschodem a Zachodem. Na przykład imiona kolejnych papieży nadal wymieniano podczas liturgii w kościołach greckich, a papieże wysyłali życzenia kolejnym patriarchom w Konstantynopolu. Ostateczny cios jedności zadała dopiero w 150 lat później IV wyprawa krzyżowa, której uczestnicy w drodze do Ziemi Świętej zatrzymali się w stolicy Bizancjum i w Wielki Piątek 1204 niemal doszczętnie złupili to wielkie i piękne miasto. Jednocześnie na kilkadziesiąt lat osadzono tam biskupa łacińskiego, łamiąc prawa i zwyczaje miejscowej ludności. Wydarzenie to na cale stulecia wykopało głęboką przepaść między obu wielkimi tradycjami chrześcijańskimi.

Symboliczny kres tej sytuacji położyło dopiero uroczyste jednoczesne zniesienie wzajemnych klątw sprzed siedmiu wieków przez Pawła VI i patriarchę Atenagorasa 7 grudnia 1966 w Rzymie i Stambule. Ale wykopanych wówczas podziałów nie udało się do dzisiaj usunąć, a niechęć Greków i dużej części prawosławnych do Rzymu i papiestwa jest nadal bardzo duża.

Zdjęcie: Wikimedia

Tagi: