Jak luteranie przeżywają Wielki Post?

KAI |

dodane 28.02.2020 22:00

O wielkim POście u luteran mówi dr Dariusz Bruncz, redaktor naczelny ekumenizm.pl.

Krzyż Roman Koszowski /Foto Gość Krzyż
Muszę przyznać, że zawsze mam problem z tym stwierdzeniem, że dla ewangelików najważniejszy jest Wielki Piątek, a Wielkanoc to już tak trochę mniej. To nie do końca tak

W obliczu Krzyża milknąć winny wszelkie spory teologiczne i powinien być solus Christus, tylko Chrystus – mówi dr Dariusz Bruncz, redaktor naczelny ekumenizm.pl. W rozmowie z KAI omawia m. in. wielkopostne tradycje u luteran.
 

Dawid Gospodarek (KAI): Reformacja, mimo nacisku na Pismo Święte, zachowała dużo kościelnych tradycji, między innymi kalendarz liturgiczny. Ten u luteran wydaje się nawet bardziej tradycyjny niż w rzymskokatolickim Kościele po posoborowych zmianach liturgicznych – zachowano np. przedpoście. Czy praktykuje się też rytuały takie jak np. sypanie głów popiołem w Środę Popielcową?

Dariusz Bruncz: Nie ma sprzeczności między naciskiem na Pismo Święte, a zachowywaniem tradycji. Reformacja luterańska nie odrzuciła en bloc tradycji pisanej ani przez małe „t”, ani przez duże „T”, a umieściła tradycję w miejscu, które uznała za właściwe, zachowując prymat Pisma Świętego i to przy całej świadomości, że kanon Pisma Świętego został ustalony przez Kościół, a Pismo odczytuje się w Kościele. Wracając jednak do meritum: rzeczywiście zostało nie tylko przedpoście z łacińskimi nazwami niedziel (także wielkopostnych), ale i cały szereg zwyczajów liturgicznych, które podkreślają szczególny charakter Wielkiego Postu, który w tradycji luterańskiej chętniej nazywany jest Czasem Pasyjnym, także z przyczyn teologicznych. Bo o ile Wielki Post koncentruje uwagę na poście jako takim, o tyle pasja, oznaczająca zarówno „cierpienie” i „namiętność”, ukierunkowuje refleksję chrześcijanina na to, co zasadnicze: mękę i śmierć Zbawiciela, a także namiętność, z jaką Bóg „opuścił niebios tron” dla ratunku człowieka i na naszą „namiętną odpowiedź” na łaskę Krzyża. Celnie wyraża to jedna z najbardziej znanych ewangelickich pieśni pasyjnych: „Na Golgotę duszo spiesz, stań pod krzyżem Zbawiciela”. Jeszcze w Niedzielę Estomihi (Przedpostną) słyszeliśmy zapowiedź „Oto idziemy do Jerozolimy, i wszystko, co napisali prorocy, wypełni się nad Synem Człowieczym” (Łk 18,31), co liturgicznie dopełnia jeszcze mocniej przytoczona pieśń, choć nie tylko ona. Czas Pasyjny luteranie zaczynają dziś wraz z innymi chrześcijanami od Dnia Pokuty i Modlitwy nazywanego również Środą Popielcową. W polskim luteranizmie nie ma tradycji sypania głowy popiołem czy czynienia znaku krzyża na czole, co nie oznacza, że taki zwyczaj nie mógłby istnieć. Należy podkreślić, że w wielu Kościołach luterańskich (choćby w Skandynawii i w USA) zwyczaje liturgiczne są znacznie bogatsze niż w Polsce i tam w Środę Popielcową sypie się popiołem, i śpiewa się litanie wielkopostne. Z kolei w tradycji anglikańskiej powszechną praktyką jest, że w Środę Popielcową duchowni wychodzą na ulice miast i czynią znak krzyża tym przechodniom, którzy o to poproszą. W Polsce tradycja sypania głów popiołem praktykowana jest także przez mariawitów i polskokatolików.

KAI: Jakie zwyczaje liturgiczne towarzyszą okresowi wielkiego Postu?

– Czas Pasyjny widać i słychać w kościele – w liturgii pomijane jest „alleluja”, a w liturgii wstępnej zamiast „Chwała Bogu na wysokościach” śpiewa się “Aufer a nobis” (Zgładź, o Panie Boże), a zatem modlitwę, którą w liturgii mszy trydenckiej wypowiada kapłan, wstępując po stopniach ołtarza. Ponadto od Niedzieli Judica (5. Niedziela Pasyjna) do Wielkiej Soboty pomija się „Chwała Ojcu” i po introicie danej niedzieli śpiewane jest od razu „Kyrie eleision”. Po czytaniu Starego Testamentu śpiewany jest trishagion „Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny”. Antependia, a więc nakrycia ołtarzowe, zostają zmienione w Czasie Pasyjnym na kolor fioletowy – są tylko trzy wyjątki, które można zastosować, a w jednym należy: w Niedzielę Laetare (4. Niedzielę Pasyjną) można użyć różowego, w Wielki Czwartek powinien być wyjątkowo kolor biały, a w Wielki Piątek i Wielką Sobotę można alternatywnie użyć czarnego. Ponadto, w niektórych parafiach kazania w okresie pasyjnym nie rozpoczyna się od tradycyjnych pozdrowień znanych z listów apostolskich „Łaska wam i pokój…”, ale od trzykrotnego wyrecytowania przez księdza lub diakona słów „O, Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.” Oczywiście, mogą być też lokalne tradycje, szczególnie na Śląsku Cieszyńskim, gdzie mieszka większość polskich luteran. Można dodać, że w okresie pasyjnym księża nie używają podczas liturgii komży (alby śląskiej), która – tam, gdzie jest stosowana – powraca w Wielki Czwartek i później w Wielkanoc.

KAI: Czy są specyficzne dla Wielkiego Postu nabożeństwa? Czy ewangelicy mogą praktykować np. Drogę Krzyżową? Przytoczyłeś pasyjna pieśń – jest ich więcej?

– Ewangelickim sposobem przeżywania drogi krzyżowej są tygodniowe nabożeństwa pasyjne, które są nabożeństwami Słowa Bożego i koncentrują uwagę wiernych na znaczeniu męki i śmierci Jezusa Chrystusa. Odbywają się one zazwyczaj w środy albo piątki i nawet jeśli frekwencja na nich jest dość skromna, to jednak stanowią one także dla tych, którzy z różnych przyczyn nie mogą w nich uczestniczyć, duchowy sygnał, że Kościół, a więc my wszyscy, jesteśmy w drodze na Golgotę. Zaznaczam, że tak to wygląda w Polsce, gdyż istnieją Kościoły luterańskie, które mają inne, bardziej rozbudowane praktyki pasyjne. Co do pieśni to Czas Pasyjny jest akurat tym okresem roku kościelnego, w którym najbardziej wybrzmiewa ewangelicka muzyka sakralna. Zadbał o to nasz piąty ewangelista, jak popularnie określa się Jana Sebastiana Bacha, którego melodie z pasji, kantat i innych utworów przewijają się przez ewangelickie pieśni pasyjne. Ale oczywiście nie tylko Bach, wielu innych pieśniarzy ewangelickich tworzyło pieśni pasyjne, które dziś śpiewane są w Kościołach różnych wyznań. W Śpiewniku Ewangelickim jest sporo pieśni, które powstały na terenie dzisiejszej Polski, choć były komponowane przez duchownych niemieckich. Są również pieśni ewangelickie z różnych krajów, a także z kontekstów ekumenicznych. Poczesne miejsce zajmują też starokościelne hymny jak choćby „Ludu mój, ludu”.

KAI: W Łodzi jakiś czas temu wypracowano ekumeniczną Drogę Krzyżową, formę nabożeństwa wielkopostnego, które mogło łączyć przedstawicieli wszystkich chrześcijańskich wyznań. Czy jest sens tworzenia i praktykowania takich nabożeństw?

– Sens wspólnej modlitwy i spotkania jest zawsze. Gdy ówczesny metropolita łódzki, abp Władysław Ziółek, inicjował Ekumeniczną Drogę Krzyżową, pamiętam pewne wahanie mojego ówczesnego proboszcza i biskupa diecezji śp. bp. Mieczysława Cieślara, który jednak zgodził się na tę inicjatywę gromadzącą tysiące mieszkańców Łodzi. Wątpliwości wiązały się m. in. z tym, że dla ewangelików Wielki Piątek jest szczególny i właściwie po nabożeństwie wielkopiątkowym powinno się milczeć i rozważać to, co się tego dnia wydarzyło. Jednak bp Mieczysław przystał na prośbę katolików i – mimo iż procesje wielkopiątkowe niekoniecznie są częścią polskiej duchowości ewangelickiej – luterański biskup w niej uczestniczył i służył słowem Bożym. Był to z pewnością piękny symbol duchowej jedności chrześcijan wobec Krzyża, który jest uniwersalnym wydarzeniem odkupienia. Właściwie, w obliczu Krzyża milknąć winny wszelkie spory teologiczne i powinien być solus Christus, tylko Chrystus. Ostatecznie, nie chodzi przecież o Kościoły, nie są one celem samym w sobie i nie służą, przynajmniej nie powinny, służyć same sobie.

Następca abp. Ziółka zmienił formułę pierwszej w Polsce ekumenicznej Drogi Krzyżowej. Po prostu przestała być ekumeniczna i na powrót stała się tylko rzymskokatolicka, co też odbiło się na jej frekwencji i wywołało konsternacje w środowiskach ekumenicznych, choć zapewne nie u wszystkich. Warto jednak dodać, że ekumeniczne drogi krzyżowe przyjęły się w innych miastach.
 

KAI: Jakie praktyki ascetyczne występują u luteran? Czy są specjalne postne dni, jak w Kościele katolickim – bezmięsne piątki i Środa Popielcowa czy Wielki Piątek ze ścisłym postem?

– Istnieją praktyki postne w Kościele luterańskim, ale nie są one obligatoryjne. Do dziś na Śląsku Cieszyńskim, ale także poza nim, są ewangelicy, którzy w Wielki Piątek nie jedzą mięsa albo w ogólnie nic nie jedzą. Niespożywanie potraw mięsnych jest jednak kwestią duchowego wyboru i nie może być narzucane czy nakazywane przez Kościół. Jeśli ktoś odczuwa duchową potrzebę poszczenia to ma do tego pełne prawo i nikomu nic do tego. Odwrotnie: jeśli ktoś takiej potrzeby nie odczuwa, nie można z tego czynić zarzutu i przymuszać. Od kilkunastu lat Kościół luterański w Polsce zachęca do udziału w akcji “7 tygodni bez” (link), podczas której wierni zachęcani są do podejmowania postanowień pasyjnych (postnych) – albo rezygnacji z czegoś albo podjęcia jakiegoś duchowego tudzież diakonijego wyzwania.

KAI: Jak wygląda praktykowanie jałmużny? Czy też w Wielkim Poście kładzie się na nią nacisk?

– W Polsce jałmużna pasyjna ma charakter ekumeniczny i jest wspólnie organizowana przez ewangelicką Diakonię, prawosławny Eleos i rzymskokatolicki Caritas. W tym roku jałmużna odbywa się pod hasłem „Dar Juniora dla Seniora” i rozpocznie się u luteran 1 marca br. Mówiliśmy wcześniej o liturgii i również w tym kontekście warto ją przywołać, gdyż początek tej akcji odbywa się w Kościele ewangelicko-augsburskim w Niedzielę Invocavit, czyli 1. Niedzielę Pasyjną. Jest ona równocześnie od kilku lat dla polskich luteran Niedzielą Diakonii, a więc służby potrzebującym. Szczególnie teksty starotestamentowe – jak choćby prorok Amos, który czytany był w przedpościu – przypominają o prawdziwym znaczeniu pokuty, postów i wszelkich praktyk pobożnościowych. One nie są celem samym sobie, ale muszą mieć przełożenie na konkretne uczynki wypływające z wiary w Chrystusa.

KAI: Dla luteran najważniejszym świętem jest Wielki Piątek, a nie jak w Kościele katolickim – Wielkanoc. Jaki to ma wpływ na pobożność, jak wygląda celebrowanie tego dnia?

– Muszę przyznać, że zawsze mam problem z tym stwierdzeniem, że dla ewangelików najważniejszy jest Wielki Piątek, a Wielkanoc to już tak trochę mniej. To nie do końca tak. Oczywiście, Wielki Piątek jest szczególny i w liturgii jest tym dniem, kiedy zmienia się najwięcej elementów: nie biją dzwony, krucyfiks ołtarzowy przesłonięty jest kirem, śpiewa się improperia, historię Męki Pańskiej (w niektórych parafiach zestawioną z czterech ewangelii). Tego dnia odbywa się uroczyste nabożeństwo komunijne i rzeczywiście jest podnioślej, zdecydowanie więcej osób przystępuje do Sakramentu Ołtarza. To wszystko prawda i – jak mawiał metodystyczny teolog ks. prof. Witold Benedyktowicz – kto chce wiedzieć, czym jest luteranizm, powinien pójść na nabożeństwo wielkopiątkowe. Wpisana w ewangelicką tożsamość duchowość teologii krzyża czyni z Wielkiego Piątku dzień naprawdę wyjątkowy, co widać chociażby po frekwencji na nabożeństwach. Jednak z drugiej strony trzeba z całą mocą podkreślić, że Wielki Piątek to nie koniec i skompresowanie ewangelicyzmu do Wielkiego Piątku przy jednoczesnym marginalizowaniu Wielkanocy i innych świąt, jest nieodpowiednie. Wielki Piątek nierozłącznie związany jest z Wielkanocą i na odwrót. Chrystus Ukrzyżowany jest jednocześnie Chrystusem Zmartwychwstałym i na odwrót. Nie chodzi zatem o aptekarskie ważenie, co jest ważniejsze, a co nie, nawet jeśli zwyczaje liturgiczne stanowić mogą uzasadnienie dla takiej czy innej tezy. Nawet jeśli Wielki Piątek w tradycji luterańskiej podkreślany jest mocniej niż u rzymskich katolików, to nie jest absolutnie świętem bardziej ewangelickim niż rzymskokatolickim. To samo dotyczy Wielkanocy – fakt, że luterańskie obchody Wielkanocy w Polsce niekoniecznie są tak uroczyste jak powaga Wielkiego Piątku, nie oznacza, że Wielkanoc jest dla luteran fakultatywnym dodatkiem do Wielkiego Piątku i że jest to święto wybitnie rzymskokatolickie i prawosławne, a już mniej ewangelickie. To uproszczenie. Być może doświadczenia zaobserwowane w globalnej rodzinie luterańskiej oraz te zdobyte poprzez ekumeniczne spotkania powinny zaowocować bardziej praktyczną realizacją zasady lex orandi, lex credendi, która nie jest obca tradycji reformacyjnej i jest dobrem wspólnym wszystkich chrześcijan.

Dr Dariusz Bruncz – redaktor naczelny ekumenizm.pl, publicysta Wirtualnej Polski, wykładowca akademicki Politechniki Warszawskiej, autor rozprawy doktorskiej „Tożsamość duchowa Europy w pismach Josepha Ratzingera/Benedykta XVI”.