PAP |
publikacja 09.04.2026 23:45
Od mszy żałobnej rozpoczęli w czwartek wieczorem obchody Wielkanocy wyznawcy Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego na Suwalszczyźnie. Tam są największe skupiska wyznawców tej religii.
Lesnydzban / CC-A 4.0
Molenna w Wodziłkach
Staroobrzędowcy z Suwalszczyzny rozpoczęli w czwartek wieczorem w molennach, czyli swoich kościołach długie modlitwy, które potrwają mniej więcej do północy. Podczas modlitw czytają 12 fragmentów Ewangelii, przypominających 12 stacji krzyżowych.
Msze odbędą się także w piątek z rana. Jest to msza żałobna przypominająca ostatnie chwile życia oraz śmierć Jezusa. Staroobrzędowcy nazywają te modlitwy w swoim języku "carskie czasy".
W tym roku Wielkanoc wypada w tej religii tydzień później, niż u katolików. To najważniejsze święta u staroobrzędowców. Mają one mniej radosny charakter niż u katolików. Są poprzedzone ścisłym postem, którego większość wiernych przestrzega. Święta trwają przez cały tydzień, aż do soboty.
Wyznawcy Kościoła Staroobrzędowego nie dzielą się jak polscy katolicy jajkiem podczas wielkanocnego śniadania, chociaż robią pisanki i spożywają jajka podczas świąt.
Społeczność staroobrzędowców stanowi odłam Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Prześladowani przez cara rozłamowcy szukali schronienia głównie na Litwie i w Polsce. Pod koniec XVIII wieku dotarli do naszego kraju i założyli kilkanaście wsi na Suwalszczyźnie.
Staroobrzędowcy to obecnie jedna z najmniejszych w Polsce grup religijnych. Ocenia się, że jest ich blisko 2 tysiące, z czego ponad 500 osób żyje na Suwalszczyźnie. W Suwałkach, Wodziłkach, Gabowych Grądach i Wojnowie są ich rady naczelne. W Gabowych Grądach mieszka najwięcej, około dwustu staroobrzędowców.