Ucieczka do Egiptu

Marcin Jakimowicz

GN 42/2011 |

dodane 20.10.2011 00:15

Krzyż wytatuowany na dłoni. Płynąca w żyłach krew faraonów. Ośmiogodzinna liturgia. Ponad 200 dni postu rocznie. Żar wiary. Koptowie trwają w kleszczach przeciwieństw już dwa tysiące lat.

Ucieczka do Egiptu PAP/EPA/HATEM WALID Koptowie trwają w kleszczach przeciwieństw już dwa tysiące lat. Ich liturgia zawiera elementy celebracji faraonów

Są rdzennymi mieszkańcami Egiptu. Choć dziś stanowią mniejszość, to właśnie w ich żyłach płynie krew faraonów. Ich żarliwość zawstydza zblazowanych chrześcijan Zachodu. Koptowie to po prostu Egipcjanie. Słowem „Kopt” Arabowie nazwali starożytnego mieszkańca Egiptu. Po czym poznasz ich na ulicy? Gdy wyciągną dłoń na przywitanie, zauważysz na niej wytatuowany przez kapłana krzyż. Znak, z którym są związani od dwóch tysięcy lat.

11-godzinne nabożeństwo

– Ile godzin wytrzymał pan na liturgii koptyjskiej? – pytam Marcina Bornusa-Szczycińskiego, wybitnego znawcę chorału gregoriańskiego.

 

– Jedenaście (śmiech). A nie była to najdłuższa z liturgii. Uczestniczyłem w święcie Epifanii. Jak Koptowie to wytrzymują? Różnie, często krążą po kościele. Mnisi przybliżają się do ołtarza i oddalają od niego, w zależności od tego, czy są wewnętrznie gotowi na branie udziału we wspólnej celebracji. Często na całe fragmenty wyłączają się, modląc się pod ikoną. Liturgia sprawowana jest po koptyjsku. To język martwy, podobnie jak nasza łacina, ale od 700 już lat. Używany jest jednak w liturgii częściej niż u nas łacina. Słyszy się też słowa w języku arabskim, a diaspora modli się w lokalnych językach. Liturgia Koptów jest fenomenem. Jeśli chodzi o muzykę, jest ona niemal w 60 proc. starożytna, faraońska, a w pozostałych procentach grecka, ale z tak wczesnych czasów, że nawet Grecy identyfikują ją jedynie poprzez teksty! Liturgia powstała na bazie pogańskich celebracji faraonów, które zostały „ochrzczone”. Bóg Jahwe okazał się silniejszy od bogów Egiptu. Diakonami bywają już ośmioletni chłopcy. W wieku 12 lat to już norma. Zazdrość budzi to, jak ci chłopcy znają liturgię. Są w nią wciągnięci od niemowlęcia. Ich posługa jest o wiele ważniejsza niż naszych ministrantów – często figurantów, bez których może obejść się liturgia.

Tam ministrant w naturalny sposób staje się diakonem. Czy to prawda, że Koptowie na domowych czy samochodowych odtwarzaczach puszczają nieustannie sakralne hymny? Płyta za płytą? – pytam założyciela festiwalu „Pieśni naszych korzeni”. – Tak! Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że nie ma u nich świeckiej muzyki. A jeśli nawet jest, to jako kalka muzyki liturgicznej. Zamienia się imię Maryi na imię panny młodej… Sfera sacrum przenika życie codzienne Kopta.

Niepraktykujący? A co to takiego?

Polski katolik wykonujący w czasie Mszy podstawowy manewr wstań–klęknij, może być zdumiony dynamiką koptyjskiej liturgii. Tam nieustannie coś się dzieje. W kościele zauważymy mnóstwo niezrozumiałych nad Wisłą gestów: na przykład dorosłych facetów leżących krzyżem przy ołtarzu czy całujących z namaszczeniem próg świątyni. – U nas nie ma pojęcia „chrześcijanin niepraktykujący”. Naprawdę nie idealizuję – opowiada Kopt Ashraf Benyamin, na co dzień dyrygent orkiestry, mieszkający od 25 lat w Polsce. Nad Nilem nie mógł znaleźć pracy, bo, jak wyjaśnia, muzułmanie nie zniosą sytuacji, gdy dyryguje nimi chrześcijanin. – Jeżeli ktoś wierzy, to i praktykuje. Różnica między Koptami a Polakami jest taka, że my nie wstydzimy się wiary. Mamy inny temperament religijny, jesteśmy bardziej otwarci. Nie boimy się gestów, które Polacy nazwaliby jakąś formą nienormalności. Dla Koptów niezwykle ważne są słowa Jezusa: „Jeśli nie przyznacie się do Mnie, Ojciec nie przyzna się do was”. Moja mama często je powtarzała. Akcentujemy na każdym kroku, że należymy do Jezusa. Mocno przylgnęliśmy do słowa Bożego. Nie widzę takiej mentalności jak w Polsce, że „odbębnię Mszę w niedzielę i mam święty spokój”. Wiara przesiąka każdą dziedzinę naszego życia.

Nie ruszamy się z domu bez Biblii. Nie lubimy podróżować, jesteśmy domatorami. Kochamy nasz kraj i z żalem go opuszczamy. Ale jeśli już, to zawsze z Biblią w ręku. Jedyną książką, jaką zabrałem z Egiptu, była Biblia. Języka polskiego nauczyłem się, czytając Ewangelię. Znam ją chyba na pamięć. Jest dla mnie jak list ukochanej, do którego nieustannie wracam. Wy, Polacy, często krytykujecie hierarchów Kościoła. U Koptów coś takiego jest nie do pomyślenia.

Co ciekawe, wśród Koptów nie ma właściwie analfabetów. Już starożytni kronikarze pisali zdumieni, że wszyscy potrafili czytać. Znajomość pisma brała się z powszechnej wśród nich praktyki studiowania Biblii.

Abba Pojmen tłumaczy, jak zdychają demony

Początki chrześcijaństwa w Egipcie wiązane są z misją św. Marka Ewangelisty, który w 68 r. w Aleksandrii poniósł śmierć męczeńską. To tu wyrosła słynna szkoła katechetyczno-egzegetyczna, której wybitnymi przedstawicielami byli m.in. Klemens Aleksandryjski, Orygenes i Dionizy Aleksandryjski. Już w IV w. Aleksandria posiadała arcybiskupa, a w 451 r. na soborze w Chalcedonie przyznano jej trzecie miejsce, tuż po Rzymie i Konstantynopolu.

„Gdyby ktoś związał w worku węża i skorpiona, na pewno po jakimś czasie zdechną – wyjaśniał mnichowi Józefowi abba Pojmen. – Podobnie i złe myśli, podsuwane przez szatana zginą dzięki cierpliwości”. Czcigodni mnisi rozmawiali na spalonej słońcem pustyni Egiptu. To właśnie tu zrodziło się życie monastyczne. Koptowie są z tego bardzo dumni.

– Szacunek dla mnicha jest nieporównywalny z niczym – wyjaśnia Bornus-Szczyciński. – Mnich nie może wyjść na ulicę, by nie zostać obcałowanym, przywitanym, zagadywanym. Przez dłuższy czas mieszkałem w jednym z klasztorów i widziałem, jak Koptowie są dumni z tego, że to u nich rozkwitł monastycyzm. Oni kompletnie nie rozumieli naszych opowieści o „księżach emerytach”. Emerytura? Od czego? – zachodzili w głowę. Oni nie znają takiego pojęcia, bo największą czcią darzeni są od wieków właśnie starcy! Mnisi poszczą surowo przez połowę roku, biskupi przez 9 miesięcy, a patriarcha nieustannie. Nie jada innego jedzenia niż postne. Biskupami zostają jedynie mnisi, a nie żonaci księża diecezjalni. Droga do biskupstwa jest skomplikowana. O ich dożywotnim wyborze decyduje element losowania. Zgromadzenie elektorów po wielu etapach wybiera trzech kandydatów. Ich imiona wypisywane są na kartkach. Na czwartej zapisuje się imię Jezusa Chrystusa. I następuje losowanie, jak za czasów apostolskich. Jeśli wylosuje się karteczkę z napisem „Chrystus”, wybór trzech kandydatów powtarza się od początku. To żywa biblijna wiara w działanie Ducha Świętego. Widziałem, jakim szacunkiem darzą się mnisi. Całują się nawzajem w rękę, a ile razy zobaczą biskupa (a widzą go często, bo przełożonymi klasztorów są właśnie biskupi), padają mu do nóg. I wówczas można zaobserwować ciekawe obrazki: gdy biskup nie chce, by starszy, szanowany mnich padał mu do nóg, podtrzymuje go. Tamten jednak wyrywa się i mocują się troszkę jak na słynnym zdjęciu Jana Pawła II z kard. Wyszyńskim (śmiech).

Ziemia ucisku

Od czasu arabskiej wiosny sytuacja chrześcijan w Egipcie pogarsza się z każdym miesiącem. Atakowane są zgromadzenia wiernych. Ponad 100 chrześcijańskich kobiet zostało porwanych. Są gwałcone i zmuszane do przyjęcia islamu.

W 30 r. przed Chrystusem Egipt został podbity przez Rzymian, w 616 r. po Chrystusie przez Persów, w 639 r. przez Arabów, którzy wprowadzili islam, w 1517 r. przez Turków. W Biblii Egipt określa się słowem Micraim, czyli ziemia ucisku. Koptowie przekonują się o tym na własnej skórze od dwóch tysięcy lat.

– A kto powiedział, że ma być łatwo i sielankowo? – pyta Ashraf Benyamin. – Czy Jezus mówił, że będą nas obsypywać kwiatami? Ucisk jest chlebem powszednim chrześcijanina. – Czy w atmosferze strachu nie rezygnujecie z tatuowania sobie na dłoniach krzyży? Wedle myślenia politycznie poprawnego Zachodu lepiej się nie wyróżniać, wmieszać w tłum. – Nie! Coraz częściej widzi się Koptów, którzy tatuują sobie krzyż nawet na czole. Jeśli nie będziemy mieli wiary w Jezusa, to co nam zostanie? Ja nie pozdrawiam spotkanych na ulicy ludzi arabskim „salam alejkum”. Mówię: „Szczęść Boże”, by „na dzień dobry” wiedzieli, kim jestem. Zresztą i tak jesteśmy rozpoznawalni, bo nasze wyznanie mamy wpisane w dowodzie osobistym. To stwarza ogromne problemy. Islam się radykalizuje, a muzułmanie nie chcą zatrudniać chrześcijan. Na uniwersytecie w Kairze nie ma już ani jednego Kopta. Nie tylko wśród wykładowców, ale nawet asystentów! Dzisiejsza sytuacja jest jedną z najtrudniejszych w historii. Jest porównywalna nawet z najazdem Arabów czy Turków. Wtedy toczyła się otwarta wojna, ginęło 30 tys. ludzi dziennie, a dziś mamy do czynienia z dyskryminacją i codziennym strachem. Sporo mówicie o prawach człowieka, nawet o prawach dla zwierząt. My takich praw nie mamy. Dlatego

w pewnym momencie coś pękło i tłum wyszedł na ulice. O napiętej sytuacji wiele mówi telefon do mojej siostry. Gdy zaczęto strzelać do chrześcijan, zadzwoniłem do niej i pytam, jak jest. – Bezpiecznie – odpowiada. – Ale ja wyczułem, że coś ukrywa. W końcu przyznała się, że chrześcijanie zamykają się przerażeni w domach, a ona od kilku dni „wisi” na Różańcu. A jednak gdy kilka dni temu zabito 30 osób, a z kościoła wynoszono 30 trumien (widziałem to wszystko w telewizji), nie wyczuwało się atmosfery strachu. To nie był taki paraliżujący strach, jaki dotknął Polaków po zabójstwie dziewięciu górników z „Wujka”. W Egipcie widziałem nie pogrzeb, ale wielkie święto wiary w zmartwychwstanie, w obietnicę życia wiecznego.

Ilu nas jest? Władze mówią o około 10 procentach społeczeństwa, o 8 milionach, ale to nieprawda. Myślę, że jest nas znacznie więcej. Koptowie to nie dyskryminowana egipska biedota z przedmieść Kairu. To prawdziwa elita: nauczyciele, lekarze, prawnicy. Szacuje się, że aż trzy czwarte egipskiej inteligencji to Koptowie.

Skoro macie tak ogromne problemy z zatrudnieniem na państwowych stanowiskach czy w szpitalach, to z czego się utrzymujecie? – pytam Ashrafa Benyamina. – Otwieramy prywatną działalność, np. kliniki. Dzięki temu, to błogosławieństwo, Koptowie to najbogatsi obywatele Egiptu.

Pisz do papieża!

– Możemy zwiedzić klasztor? – zapytał brodatego koptyjskiego mnicha angielski podróżnik Nicholas Jubber. – Będziecie potrzebowali pozwolenia – wyjaśnił zakonnik. – To świetnie, gdyby mógł nam ojciec napisać… – Pozwolenia od papieża... Abune wskazał na portret czcigodnego Kopta z gąszczem zarostu na twarzy i kilkoma rzędami krucyfiksów na piersiach. To papież Anba Szenuda III, 117. następca św. Marka. Piszcie…

Kościół w Egipcie oderwał się od Kościoła powszechnego w wyniku kontrowersji chrystologicznych z V w. Dotyczyły one połączenia natury Boskiej i ludzkiej w Jezusie Chrystusie. Kościół w Egipcie, razem z niektórymi innymi Kościołami, nie przyjął uchwał Soboru Chalcedońskiego (451) i został oskarżony o monofizytyzm, czyli wiarę, że natura Boska i ludzka były ze sobą w Jezusie tak ściśle zespolone, że można właściwie mówić o jednej naturze. Dziś wiadomo, że był to raczej wynik nieporozumienia. W Egipcie obok Ortodoksyjnego Kościoła Koptyjskiego znajdziemy też jego mniejszy katolicki odpowiednik. Czym się od siebie różnią? – Właściwie niczym, bo Kościół katolicki obrządku koptyjskiego to po prostu Koptowie, którzy podpisali unię z Watykanem – wyjaśnia Ashraf Benyamin.

– Kiedyś do Jerozolimy przyjechał znajomy proboszcz – wspomina dziennikarz Ryszard Montusiewicz. – Poszedł na nabożeństwo Koptów, którzy modlą się w sposób, którego nie rozumiemy, i spytał: Rysiu, czy oni w ogóle wierzą w Matkę Boską? Franciszku – odpowiedziałem – wierzyli już tysiąc lat wcześniej niż Polacy!

– Wy, Polacy, trochę oszukujecie Pana Boga – uśmiecha się Ashraf Benyamin. –My??? – udaję zdumionego. – Tak. Z godzinnym postem eucharystycznym. Mówicie sobie: „Będzie długie kazanie i można zjeść coś 15 minut przed Mszą. Do Komunii zostanie godzinka”. Post eucharystyczny Kopta trwa 8 godzin. I naprawdę go przestrzegamy! Pościmy ponad 200 dni w roku. Nie tylko obywając się bez mięsa, ale i pokarmów pochodzenia zwierzęcego, np. mleka i nabiału. Wielki Post rozpoczyna się na początku lutego i trwa 55 dni. – Dlaczego? – przerywam. – Czas „naszego” Wielkiego Postu można uzasadnić 40 dniami Jezusa kuszonego na pustyni. Skąd u was wzięło się te 15 dodatkowych? – Ta piętnastka – odpowiada Kopt – to taki bonus dla Matki Boskiej.

Tagi: