Zaostrza się sytuacja w Nigrze. Z powodu coraz częstszych ataków islamskich fundamentalistów wiele kościołów zostało ostatnio zamkniętych. Ludzie szukają schronienia przy parafiach i misjach. Tymczasem siódmy już miesiąc nie ma żadnych wieści o porwanym w tym kraju włoskim misjonarzu.
„Nie tracimy nadziei. Na wszystkich Mszach w całym kraju modlimy się o uwolnienie o. Luigiego Maccallego” – podkreśla pracujący w Nigrze o. Marco Prada ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, do którego należy porwany misjonarz. Wskazuje zarazem, że o. Maccalli oddał swe życie dla tego afrykańskiego kraju. Zarówno przez chrześcijan jak i muzułmanów postrzegany był jako człowiek dialogu, otwarty na potrzeby wszystkich.
Misjonarz został porwany w swojej parafii leżącej na pograniczu z Burkina Faso. Na tym terenie prężnie działają ugrupowania dżihadystyczne, które ostatnio znacząco rosną w siłę. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie islamscy fundamentaliści stoją za porwaniem. O. Prada zauważa, że w ciągu ostatnich miesięcy dochodziło do wielu ataków na kościoły i wspólnoty chrześcijańskie. W kraju narasta napięcie. Misjonarz przypomina, że cztery lata temu przez Niger przetoczyła się fala antychrześcijańskiej przemocy. Zniszczono wówczas 69 kościołów.
Było to największe masowe porwanie uczniów szkoły od ataku z marca 2024 r.
Lokalny Kościół wskazuje na prawdopodobny udział Boko Haram.
Prawie 5,4 miliarda ludzi żyje dziś w krajach, gdzie wolność religijna jest poważnie naruszana.
Zbliża się 48. Europejskie Spotkanie Młodych Taizé. W Paryżu.