Dialog z rosyjskim prawosławiem należy kontynuować

O grekokatolikach na Ukrainie, dialogu z cerkwią rosyjską i ekumenizmie z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem, biskupem sandomierskim.

KAI: Księże Biskupie, jako wieloletni pracownik Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich poznał Ksiądz dobrze problematykę grekokatolików i Ukrainy. W obecnych wydarzeniach w tym kraju olbrzymią rolę odgrywa Kościół greckokatolicki. Z czego to wynika? Jak można scharakteryzować rolę tego Kościoła w przeszłości i w dniu dzisiejszym?

- Bp Krzysztof Nitkiewicz: Ukraiński Kościół greckokatolicki sięga swoimi korzeniami chrztu Rusi Kijowskiej, którego 1025 rocznica była niedawno uroczyście obchodzona. Potem przyszła Unia Florencka przyjęta przez metropolitę kijowskiego Izydora (1439 r.) oraz odwołująca się do niej Unia Brzeska (1595/1596).

O ile chrzest Rusi niósł ze sobą nową cywilizację duchową, rozwój piśmiennictwa, umocnienie struktur państwowych itd., to wspomniane unie, przy całym dramatyzmie podziału, gdyż nie wszyscy je przyjęli, przyczyniły się do odnowy religijnej, do wyjścia z pewnej stagnacji w jakiej pogrążony był Kościół i społeczeństwo. Cerkiew greckokatolicka odegrała znaczącą rolę w kształtowaniu się ukraińskiej tożsamości narodowej, podejmowała inicjatywy państwowotwórcze, a w okresie Związku Radzieckiego pielęgnowała pieczołowicie kulturę ukraińską w środowiskach emigracyjnych w Kanadzie, USA, Australii, Brazylii, w Europie Zachodniej.

Jeden z moich przełożonych w dykasterii watykańskiej śp. greckokatolicki arcybiskup Mirosław Marusyn organizował każdego roku dla nas Polaków ukraiński obiad na Boże Narodzenie, z narodowymi kolędami, wierszami i potrawami. To taki drobiazg ale bardzo wymowny. Zresztą w Rzymie istnieje od stu lat Papieskie Kolegium Ukraińskie, które nie tylko przygotowuje kandydatów do kapłaństwa ale i pielęgnuje narodowego ducha. Bywał w nim św. Jan Paweł II. Bardzo troszczył się o Kościół greckokatolicki zarówno ten działający w podziemiu jak i w Diasporze. Wielokrotnie spotykał Ukraińców, dodawał im otuchy, wspierał materialnie.

Dzięki niemu Kościół greckokatolicki został uznany za ważny element Kościoła powszechnego, mógł też odrodzić się na Ukrainie po upadku ZSRR.

- Po upadku komunizmu i Związku Radzieckiego św. Jan Paweł II odnowił struktury Cerkwi greckokatolickiej na Ukrainie. Arcybiskup Większy Mirosław Lubaczowski powrócił do kraju z emigracji, biskupi z łagrów do swoich eparchii, powstały nowe eparchie i egzarchaty. To była normalizacja, uzupełnianie wieloletnich zaległości, a nie ekspansja.

Ukraińska Cerkiew greckokatolicka pozostała wierna wspaniałemu bizantyjskiemu dziedzictwu, a jednocześnie dzięki jedności z Biskupem Rzymu korzysta z wszelkich zasobów Kościoła powszechnego. Spogląda na świat i podejmuje działania w jedności z innymi katolickim Kościołami wschodnimi oraz z Kościołem łacińskim. Kieruje się katolicką nauką społeczną i posiada doświadczenie społeczeństwa demokratycznego. Z tego wynika formułowana przezeń po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę wizja odrodzenia narodu i państwa. Zwierzchnicy Cerkwi kard. Lubomir Huzar czy obecny arcybiskup większy Światosław Szewczuk są bardzo cenieni w swojej ojczyźnie właśnie dzięki takiemu uniwersalnemu spojrzeniu.

Czy więc Ukraiński Kościół Greckokatolicki zostanie podniesiony do godności patriarchatu, o co od lat zabiega w Rzymie?

- Kwestia powstawania nowych patriarchatów jest bardzo złożona nie tylko w katolicyzmie ale i w prawosławiu. Dotyczy to również patriarchatu dla ukraińskich grekokatolików.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama