Wizjoner?

Otworzył rosyjskie prawosławie na spotkanie z Kościołem katolickim. Zmarł w ramionach Jana Pawła I. Nowe informacje pozwalają głębiej spojrzeć na biografię metropolity leningradzkiego Nikodema.

Na zdjęciach widzimy wielkiego, silnego mężczyznę z gęstą brodą. Wiernie sportretował go Władimir Wołkow w jednej ze swych najlepszych książek „Gość papieża”. Tym, którzy jej nie czytali, przypomnę, że opisuje w niej, jak metropolita Nikodem, w książce przedstawiany jako metropolita Ilja, charyzmatyczny duchowny i agent KGB, pod wpływem informacji o objawieniach fatimskich dąży do spotkania z papieżem. Chce rozmawiać o zjednoczeniu Kościołów. W trakcie spotkania w cztery oczy proponuje Janowi Pawłowi I, aby wspólnie pojechali do Fatimy i tam zawierzyli Rosję Niepokalanej. Brzmi utopijnie, ale być może intuicja nie zawiodła Wołkowa. Nikodem mógł podczas ostatnich chwil swego życia przedstawić wizję zjednoczenia wschodniego i zachodniego chrześcijaństwa.

Ostatnie chwile

Nikodem (Borys Rotow) jechał do Rzymu ciężko chory, niedawno przebył rozległy zawał. Chciał uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych Pawła VI, z którym łączyły go bliskie relacje, a później porozmawiać z nowym papieżem. Zatrzymał się w domu ojców jezuitów, jako osobisty gość przełożonego generalnego o. Pedra Aruppe. Jednak ostatnią noc przed śmiercią spędził w papieskim kolegium Russicum, powołanym przez Piusa XI do przygotowywania kadr dla ewangelizacji Rosji. Wcześniej zatrzymywał się tam wielokrotnie. Miał nawet w tym miejscu odbyć ćwiczenia duchowe według metody św. Ignacego. Dla państwa sowieckiego był to jednak główny ośrodek antysowieckiej dywersji ideologicznej. 5 września 1978 r. rano Nikodem udał się do Watykanu, gdzie został przyjęty na prywatnej audiencji przez nowo wybranego papieża. Jan Paweł I także był pod wrażeniem orędzia fatimskiego. W lipcu 1977 r., jako patriarcha Wenecji, spotkał się w klasztorze w Coimbrze z siostrą Łucją i długo z nią rozmawiał. Czy wspominał tę rozmowę, gdy szykował się do spotkania z Nikodemem? Z pewnością był do niego dobrze przygotowany. Plan przewidywał, że poza spotkaniem oficjalnym, w którym uczestniczyli ks. prałat Johannes Willebrands, sekretarz w Sekretariacie do spraw Jedności Chrześcijan, oraz tłumacz, hiszpański jezuita o. Miguel Arranz, papież i metropolita zostaną sami, aby rozmawiać w cztery oczy. Obaj znali język francuski. W trakcie rozmowy Nikodem zasłabł i osunął się na podłogę. Papież objął go i w jego ramionach rosyjski hierarcha skonał. Spekulowano, że Nikodem mógł zostać zamordowany, ale prawdopodobnie zgon nastąpił z przyczyn naturalnych. Arcybiskup miał wprawdzie tylko 49 lat, ale przeżył już pięć zawałów i wszyscy odradzali mu wyprawę do Rzymu. Oficjalnie napisano, że przyczyną śmierci był kolejny zawał serca.

Relacje między rosyjskim prawosławiem a Kościołem katolickim nigdy już później nie były tak ciepłe jak za życia metropolity Nikodema. Jan Paweł I zmarł wkrótce po tym, 28 września 1978 r.

Dzień przed

O ile audiencja u papieża była częścią oficjalnego protokołu, ciekawsze było spotkanie, które Nikodem odbył wieczorem 4 września. Według niektórych świadectw miał wtedy na terenie Russicum rozmawiać z kard. Josyfem Slipyjem, głową zdelegalizowanego przez państwo sowieckie w 1946 r. oraz wchłoniętego przez rosyjskie prawosławie ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego. Slipyj, który w więzieniach i łagrach spędził 18 lat, symbolizował wszystko, czego sowieckie państwo i Patriarchat Moskiewski nienawidzili najbardziej: ukraińskiego ducha narodowego oraz wierność papieżowi i Rzymowi. Czy możliwe było, aby Nikodem spotykał się potajemnie z głównym wrogiem obu instytucji, które reprezentował? Według relacji greckokatolickiego biskupa Borysa Gudziaka, który w latach 80. studiował w Rzymie i poznał kard. Slipyja i jego otoczenie, takie spotkanie było możliwe. Z pewnością nie było jedyne. Slipyj spotkał się z Nikodemem, według niego, przynajmniej dwa razy. Nikodem żywił wielki szacunek dla Slipyja i miał wpływ na jego uwolnienie w 1963 r., po interwencji papieża Jana XXIII. Decyzję podjął Nikita Chruszczow, ale konsultował ją z hierarchią prawosławną. Bp Gudziak nie tylko potwierdził informację o tajnych spotkaniach Slipyja z Nikodemem, ale mówił o wielkiej życzliwości Nikodema dla unitów, co przejawiało się między innymi zgodą na przyjmowanie do seminariów prawosławnych w Odessie, Leningradzie oraz Moskwie kleryków z zachodniej Ukrainy, których rodzice należeli wcześniej do Kościoła greckokatolickiego. Większość z nich nie zapomniała o swym pochodzeniu, a w 1990 r. część wróciła do Kościoła ojców.

Znane mi raporty KGB wskazują, jak bardzo irytowała sowiecką bezpiekę praktyka przyjmowania chłopców z rodzin unickich do prawosławnych seminariów. Czy Nikodem, otwierając przed nimi drzwi seminariów, świadomie działał na rzecz przetrwania Kościoła greckokatolickiego? Tego nie wiemy, ale sam fakt, że ukraiński kardynał, znany z wielkiej ostrożności i pryncypialności, zdecydował się na spotkanie z nim, świadczy, że traktował Nikodema jako człowieka autentycznie poszukującego zbliżenia ze światem katolickim. Warto dodać, że zbiegły na Zachód archiwista KGB Wasilij Mitrochin cytuje różne dokumenty świadczące o agenturalnej przeszłości metropolity Nikodema, ale nie ma wśród nich żadnego, w którym relacjonowałby swoje kontakty z grekokatolikami.

Gra o przeżycie

Kariera metropolity Nikodema zaczęła się w 1960 r., kiedy został wyświęcony na biskupa. Miał wtedy zaledwie 31 lat, a wkrótce stanął na czele Wydziału Zewnętrznych Stosunków Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego. Taki awans nie byłby możliwy bez zgody państwa, a przede wszystkim KGB. Metropolita Nikodem został zarejestrowany jako tajny współpracownik KGB o pseudonimie „Adamant”. Jego nominacja zbiegała się z planami sowieckiej administracji wykorzystania rosyjskiego prawosławia na forum międzynarodowym. W osobie nowego szefa cerkiewnej dyplomacji władza chciała mieć spolegliwego wykonawcę planu wykorzystania dialogu ekumenicznego w sowieckiej polityce zagranicznej. Nikodem miał pełną świadomość tych uwarunkowań. Sytuacja Kościoła w Związku Sowieckim była dramatyczna. Stojący na czele komunistycznej partii i państwa Nikita Chruszczow zdecydował się na rozpoczęcie ostrej kampanii antyreligijnej. W telewizji ogłosił, że za 20 lat pokaże społeczeństwu ostatniego żyjącego popa. Nikodem, podobnie jak pozostali biskupi prawosławni, zrozumiał, że Chruszczow właśnie wydał wyrok śmierci na chrześcijaństwo. Zdecydował się więc wziąć udział w grze, proponowanej mu przez bezpiekę, ale na własnych warunkach. Uznał bowiem, że w sytuacji, kiedy Chruszczow zmierza do całkowitego wyeliminowania religii ze wszystkich aspektów życia, zaangażowanie Kościoła prawosławnego w dialog ekumeniczny będzie chroniło jego struktury przed likwidacją. Trudno było pozwolić na to, aby przedstawiciele rosyjskiego prawosławia głosili podczas międzynarodowych konferencji, że Związek Radziecki przestrzega praw ludzi wierzących, a jednocześnie masowo zamykać świątynie i aresztować kapłanów i wiernych. Jednym z elementów tego planu był udział delegacji Patriarchatu Moskiewskiego w rozpoczynającym się właśnie Soborze Watykańskim II. Jej przyjazd przygotował metropolita Nikodem, który w tajemnicy rozmawiał na ten temat z przedstawicielami papieża we Francji. Prawosławni mieli przyjechać, a Watykan obiecał zapewnić, że sobór nie potępi komunizmu. Obie strony dotrzymały warunków umowy.

Sukcesy na arenie międzynarodowej wzmocniły pozycję Nikodema w kraju. Zwłaszcza że w 1964 r. nastąpił upadek Chruszczowa, którego zastąpił bardziej pragmatyczny Leonid Breżniew. Pod wpływem Nikodema władza zgodziła się wtedy na konsekrację grupy nowych biskupów, zwanych od imienia swego patrona „nikodemowcami”, którzy z wielką pasją przystąpili do odbudowy życia religijnego w Związku Sowieckiem. On sam nadal był aktywny na arenie międzynarodowej. Stworzył sieć kontaktów ekumenicznych, które funkcjonują do dzisiaj. W jakiej więc roli występował, kiedy 5 września 1978 r. wchodził do papieskiej biblioteki? Wizjonera przepełnionego nadzieją, że wraz z nowym papieżem zdoła zmienić losy chrześcijaństwa, czy sowieckiego agenta, realizującego zadanie wyznaczone mu na Łubiance? A może spełniał się w obu tych rolach jednocześnie? Wszystko to pozostaje nadal tajemnicą. Ważne jest jednak świadectwo, jakie o rozmowie z Nikodemem dał papież Jan Paweł I. Dwa dni po jego śmierci podczas spotkania z duchowieństwem diecezji rzymskiej powiedział. „Zapewniam was, że nigdy w moim życiu nie słyszałem równie pięknych jak jego słów. Byłem tym naprawdę uderzony. Był prawosławnym, ale jakże kochał Kościół! Myślę, że wiele cierpiał dla Kościoła, wiele czyniąc dla jedności”. 

Korzystałem m.in. z książki ks. Tadeusza Kałużnego SCJ „Sekret Nikodema. Nieznane oblicze rosyjskiego Kościoła prawosławnego. Studium historyczno-ekumeniczne”, Kraków 1999.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| EKUMENIZM

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama