Kard. Gerhard Müller: Ocena Reformacji

Luter nie był protestantem kulturowym, ale pobożnym chrześcijaninem. Dalsze wspólne kroczenie drogą do jedności wszystkich chrześcijan w jednym, Chrystusowym Kościele jest możliwe i sensowne tylko z poważnym, opartym na Piśmie i żyjącym z korzeni wyznania wiary chrześcijaństwem ewangelicznym.

Gerhard Ludwig Müller: "Papież. Posłannictwo i misja". Wydawnictwo WAM   wydawnictwowam.pl Gerhard Ludwig Müller: "Papież. Posłannictwo i misja". Wydawnictwo WAM Fragment książki: "Papież. Posłannictwo i misja" kard. Gerharda Ludwiga Müllera publikujemy za zgodą wydawnictwa WAM (w linku znajdziesz więcej informacji o książce).

Kościół Ewangelicki w Niemczech (EKD) zainicjował w 2007 roku dekadę Marcina Lutra i Reformacji, podczas której poprzez rozważanie dziesięciu tematów miał być przygotowany wielki jubileusz 500-lecia Reformacji w Niemczech, w przebiegu której jako punkt kulminacyjny historii Kościoła obrano magiczno-symboliczną datę przybicia tez do kościoła zamkowego w Wittenberdze 31 października 1517 roku.

Poprzez program nadania profilu Kościołowi protestanckiemu, będącemu Kościołem wolności sumienia, autonomii i dojrzałości, były przewodniczący rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech Wolfgang Huber chciał ustylizować Reformację jako przełom ku wartościom czasów nowożytnych i współczesność jako spełnienie programu reformatorskiego. Miało to – może niezamierzony – jednak faktycznie odwrotny skutek dla ewangelicko-katolickiego ekumenizmu. Kościół katolicki wraz z prawosławiem został oceniony – tak się przynajmniej wydawało – nieprzychylnie, jako przedoświeceniowa i nienowoczesna, sama w sobie przestarzała średniowieczna wersja chrześcijaństwa. Autorytetu nauczycielskiego papieża i biskupów czy duchowych pełnomocnictw biskupa i kapłana według katolickiego rozumienia Kościoła nie można wówczas doszukiwać się w upoważnieniu przez Chrystusa w Duchu Świętym, ale byłyby one jedynie reliktem średniowiecznego porządku stanowego. Kościoła katolickiego nie można pogodzić z demokratyczną kulturą równouprawnienia i współdecydowania wszystkich w każdej społeczności, jeśli poprzez zasadniczą protestantyzację i autosekularyzację sam nie dostosuje się on do wymogów XXI wieku.

Pojawia się również pytanie, czy humanistyczna i kulturowo-historyczna interpretacja Reformacji na podstawie jej rzeczywistych lub przypisywanych tutaj skutków, jak to ma miejsce w niemieckiej idealistycznej filozofii i kulturze, albo nawet w narodowo-niemieckim znaczeniu, odpowiadają religijnemu pochodzeniu i istocie pytania Lutra o usprawiedliwiającego Boga. Często ma się wrażenie, że podczas obchodów stuleci Reformacji: z lat 1617, 1717, 1817, 1917, tak zwany reformacyjny przełom u Lutra był coraz bardziej zsekularyzowany, a przez to popadł niemalże w przeciwieństwo jego pierwotnej intencji.

To prawda, że Luter zerwał z Urzędem Nauczycielskim Kościoła, jego normatywną Tradycją apostolską, jednak dlatego, ponieważ dla niego papieże i sobory były czysto ludzkimi instytucjami. Ale jego pojęcia sumienia i wiary nie są określone przez „ideę nowożytności” jako absolutnej autonomii jednostki i jej emancypacji od przytłaczających instytucji, także i Kościoła, ale wręcz przeciwnie, w sposób najbardziej skrajny uzasadnione teonomicznie: „Moje sumienie jest więźniem jedynie słowa Bożego” – powiedział Luter w Wormacji w 1521 roku. Pismo jest dla niego jedynym autorytetem, jeśli chodzi o zbawienie, gdyż jest ono bezpośrednio słowem Bożym jako promissio, które zostaje przyjęte, pośrednicząc zbawczo jedynie przez wiarę, bez jakiegokolwiek udziału człowieka. Bezpośredniość wobec Boga, z wykluczeniem charakteru pośrednictwa zbawczego Kościoła i kapłaństwa święceń, ma swoją podstawę właśnie nie w wolności, autonomii i samostanowieniu człowieka et si Deus non daretur (Hugo Grotius), ale w wyłączności działania Boga, któremu ze strony człowieka odpowiada pozbawiona wolności, a nawet zniewolona wola, jak podkreśla Luter w opozycji do przedstawicieli erazmiańskiego humanizmu w swoim dziele De servo arbitrio (1525). Łatwo zapominają o tym ci, którzy z „wolności chrześcijanina” zbyt naiwnie słyszą tylko brzmienie antyrzymskiego rogu wzywającego do przebudzenia ku nowożytnemu indywidualizmowi.

Marcin Luter bynajmniej nie jest prekursorem sekularyzmu i chrześcijaństwa jako religii kulturowej i obywatelskiej. Tylko dlatego, że protestantyzm – zredukowany do kultury i ideologii mieszczańskiej osobowości albo do społeczno-rewolucyjnego tworzenia królestwa Bożego na ziemi – nie może się powoływać na niego; Luter jest interesujący jako postać ekumenizmu.

Razem stajemy bowiem wobec zadania, aby zdemaskować sekularyzm jako ideologię o człowieku będącym czysto materialną istotą bez perspektyw na transcendencję, uważanej za najgorsze oszustwo człowieka, aby ukazać jego najwyższe powołanie i zaświadczyć o objawiającym samego siebie Bogu jako spełnieniu wszystkich poszukiwań prawdy i wolności1. Jezus Chrystus jako verbum Dei in carne et sanguine mea (Hbr 2,14), jest w swojej osobie obecnością Boga pośród nas, ludzi, i naszego życia z Bogiem i w Bogu. Człowiek jest w duchu Chrystusa powołany do wolności i chwały Boga (por. Rz 8,21).

Rok 2017 może dla chrześcijaństwa we współczesnym świecie stać się nowym przebudzeniem, nie jeśli zaakcentowana zostanie wyższość protestantyzmu jako konstruktu nowoczesności i jej paradygmatów w konkurencji do Kościoła katolickiego i prawosławnego, ale kiedy zostaną podkreślone religijne zamiary Reformacji, i kiedy chrześcijanie zbliżą się do siebie w zapale rywalizacji o większą wierność dla objawienia się Boga w Jezusie Chrystusie i w Duchu Świętym.

W głębokiej jedności wiary w trójjedynego Boga, w Boskie synostwo Chrystusa i życie wieczne, według wypowiedzi Lutra w Artykułach szmalkaldzkich z 1537 roku nie istnieje spór pomiędzy zwolennikami jego i papieża2. Od radykalnego teocentryzmu i chrystocentryzmu Lutra możemy się wiele nauczyć. Wyzwaniu wynikającemu z wiary w istnienie i wszechobecność Boga w obliczu postępującego ateizmu i zarysowującego się immanentyzmu może podołać tylko skoncentrowanie się na wyjątkowości Chrystusa w kontekście religii jako centrum ekumenicznej teologii i praktyki.

Ekumenizm istnieje tylko jako odnowienie w Chrystusie na podstawie wspólnego zwrócenia się ku Chrystusowi, jak stwierdza Dekret o ekumenizmie (DE 6), a także Jan Paweł II w encyklice Ut unum sint (UUS 15–17). Jedności w kontrowersyjnych kwestiach doktrynalnych nie można zbudować teoretycznie i zorganizować pragmatycznie w życiu wspólnot na poziomie najniższego wspólnego mianownika. Agnostycyzm i relatywizm religijny błędnie rozumianej teologii negatywnej lub przyziemne oczywistości chrześcijaństwa skarłowaciałego do rangi religii obywatelskiej są dzisiaj nawet większym zagrożeniem niż rozproszony zapał konfesyjny.

W duchu prawdziwego, szczerego i braterskiego dialogu z Kościołami i wspólnotami wywodzącymi się z Reformacji, w myśl wypowiedzi papieża również Kościoły lokalne odgrywają szczególne znaczenie w nieodwracalnym zaangażowaniu Kościoła katolickiego na rzecz przywrócenia jedności (por. UUS 31 i 32).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama