Prawosławny czyli kto?

Prawosławie. Co wiemy na jego temat? Bliskie wierze katolickiej, a jednocześnie tajemnicze, z intrygującym ceremoniałem, przesiąknięte wschodnią tradycją, przywodzącą na myśl dawne kresy Rzeczypospolitej.

Ten artykuł jest dla tych, którzy chcieliby przybliżyć sobie kilka spraw z ogromnej tradycji i bogactwa liturgii wschodniego chrześcijaństwa.

Słowo „prawosławie”, jest tłumaczeniem greckiego terminu „orthodoxia", czyli prawowierność, prawidłowa wiara, (ortho – prawdziwy, doksa – wiara, nauka). Kościoły chrześcijańskie wywodzą się z jednego pnia i początkowo rozwijały się wspólnie. Na wschodzie, wśród niezależnie rozwijających się lokalnych Kościołów, z czasem dominującą rolę zaczął odgrywać patriarchat w Konstantynopolu. W dużej mierze dlatego, że miasto to było stolicą wschodniego cesarstwa rzymskiego, czyli Bizancjum. To w jego kulturze możemy dopatrywać się początków tego, co dziś nazywamy chrześcijaństwem prawosławnym.

Silna polityczna pozycja Konstantynopola i słabnący Rzym to jedna z przyczyn, dla której zaczęły zaznaczać się rozbieżności między biskupami tych dwóch stolic o przewodnictwo w świecie chrześcijańskim. Był to proces długotrwały, mający różne stadia, czasem ujawniający  się wręcz w otwartej wrogości. Na to nakładały się różnice kulturowe między łacińskim zachodem, a greckojęzycznym wschodem, pogłębione przez rozpad politycznej jedności świata śródziemnomorskiego.  Wraz z kryzysem Cesarstwa Rzymskiego, które od III wieku n. e. stale było podzielone na praktycznie niezależne części, zanikała wspólna kultura, zróżnicowana w każdym zakątku Cesarstwa ale jednak wspólna łaciną, greką i wspólnotą państwową. Obie części Imperium zaczęły podążać własną drogą. I tak również stało się z Kościołami na ich terenie. Do różnic z sprawowaniu liturgii doszły z biegiem czasu różnice w nauczaniu wynikające z odmiennych problemów teologicznych Wschodu i Zachodu.

Momentem, które przyjmuje się za moment ostatecznego rozłam jest rok 1054. Kardynał Humbert wraz z dwoma legatami papieskimi wszedł do Kościoła Hagia Sophia w Konstantynopolu i złożył bulle papieską z ekskomuniką patriarchy Michała Ceruliasza i jego zwolenników. Wychodząc strzepnął z butów pył i rzekł „Niech Bóg patrzy i sądzi”. Kilka dni później z polecenia cesarskiego bulle spalono, a legata papieskiego wyklęto.

Mimo podejmowanych prób pełnej jedności osiągnąć się nie udało. Zdobycie Konstantynopola przez krzyżowców w czasie IV wyprawy i złupienie go przekreśliło na długie wieki szansę na zbliżenie. Nie udało się to także podczas Soboru Florenckiego. 6 lipca 1439 ogłoszono wprawdzie bullę Laetentur coeli, podpisali ją Konstantynopolitański patriarcha i cesarz bizantyjski Jan VIII Paleolog, ale nie została ona zaakceptowana w świecie chrześcijaństwa wschodniego. Niepowodzenie tej inicjatywy przypieczętował upadek Konstantynopola w 1453 roku.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

  • magda
    08.04.2010 23:18
    byłam na nabożeństwie paschalnym w Katedrze Świętej Mari Magdaleny na Pradze to coś pięknego trafia w rozum w serce nawet niewierzący mieli by chwilę refleksji, zadumania nad sensem celem życia, polecam w szczególności Paschę , gdyż jest najważniejszym świętem oczywiście inne nabożeństwa, liturgie tez są piękne pouczające
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama