Cypryjskie nadzieje

Po raz pierwszy w historii papież odwiedza Cypr. Pielgrzymka będzie miała przede wszystkim znaczenie ekumeniczne, zwłaszcza dla dialogu katolicko-prawosławnego.

Błękitne niebo, słoneczne plaże, góry, cedrowe lasy, prawosławne klasztory plus mnóstwo zabytków z różnych epok. To wszystko przyciąga turystów na Cypr. Od wieków krzyżowały się tam drogi różnych kultur, narodów i religii. Cypr jest krajem w zdecydowanej większości prawosławnym (78 proc). Muzułmanie stanowią 18 proc. stałych mieszkańców, katolicy ok. 2 proc. Dramatem tej malowniczej wyspy jest konflikt grecko-turecki. – Cypryjczycy marzą o jedności. Mają nadzieję, że wizyta papieża przypomni światu o ich problemie, że będzie okazją do szukania sposobu zakończenia niszczącego kraj rozbicia – powiedziała „Gościowi” Elżbieta Prodromou, Polka, żona Cypryjczyka.

Nocleg pod drutem kolczastym
Od czasu tureckiej interwencji zbrojnej w roku 1974 Cypr jest podzielony na grecką Republikę Cypryjską, należącą od 2004 do UE, oraz Republikę Turecką Cypru Północnego, samozwańcze państewko uznawane tylko przez Turcję, zajmujące ponad jedną trzecią terytorium. Greko-Cypryjczycy z terenów zajętych przez armię turecką zmuszeni byli opuścić swoje domy, ziemie, kościoły i przenieść się na południe. Turko-Cypryjczycy żyjący na południu musieli wyemigrować na północ. Efekt jest taki, że sporo Cypryjczyków żyje jak wygnańcy we własnym kraju, spoglądając z tęsknotą i nadzieją w stronę pozostawionych domów, popadających w ruinę lub zajętych bezprawnie przez innych.

Bolesnym symbolem podziału może być to, że grób św. Barnaby, pierwszego cypryjskiego chrześcijanina – święte miejsce dla prawosławnych – znajduje się w tureckiej części wyspy. Z kolei najważniejsze islamskie sanktuarium, meczet Hala Sultan, znajduje się na terenie greckiej Republiki Cypru. Przy czym nie ma tutaj równowagi. To Turcja dokonała zbrojnej interwencji i była upominana za łamanie praw człowieka. Na terenach okupowanych wszystkie prawosławne kościoły i klasztory zostały zamknięte, zniszczone lub splądrowane; wiele z nich o ogromnej wartości historycznej. Państwo tureckie sprowadziło do północnego Cypru osadników z Turcji, którym nie zależy na pielęgnowaniu cypryjskiego dziedzictwa. Wielu Turko-Cypryjczyków wyemigrowało, nie znajdując dłużej miejsca dla siebie w państewku trzymanym na pasku tureckiej armii.

Tak zwana zielona lina, dzieląca kraj, dzieli też na pół Nikozję. Podczas swojej trzydniowej wizyty papież Benedykt XVI rezydować będzie przy katolickim kościele Świętego Krzyża. Wzdłuż parafialnych zabudowań biegną zasieki z drutu kolczastego, obok straszą opustoszałe domy ze śladami po kulach. Papież nie może tego nie widzieć. Podzielona cypryjska stolica przypomina Berlin z czasów zimnej wojny. Nie jest wykluczone, że papież nawiąże do tej sytuacji.

Benedykt XVI jest pierwszym w historii następcą św. Piotra, który odwiedza Cypr. Jan Paweł II chciał przyjechać na wyspę, ale w czasach jego pontyfikatu napięcie na wyspie było na tyle duże, że podróż była niemożliwa. To, że obecna papieska pielgrzymka dochodzi do skutku, jest znakiem pewnego odprężenia, ale droga do pokoju jest jeszcze długa. Benedykt XVI został zaproszony przez prezydenta Cypru. Program wizyty nie przewiduje odwiedzenia części tureckiej (np. grobu św. Barnaby), nie ma też mowy o spotkaniu z reprezentacją ludności terenów okupowanych. Tureckie państewko na Cyprze jest ignorowane na arenie międzynarodowej. Sytuacja od strony dyplomatycznej jest więc niezwykle delikatna. Cypryjskie media informowały tuż przed papieską wizytą o grupie ludzi z północnych terenów, którzy chcieliby spotkać się z papieżem. Czy dojdzie do takiego spotkania, trudno przewidzieć. Cypryjskie władze wielką wagę przypisywać będą do względów bezpieczeństwa.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama