List z Chile

"Radość serca, ona jest twoim życiem (...)" List brata Aloisa z Taize na rok 2011

Radość serca, ona jest twoim życiem. Porzuć smutek![1] To wezwanie wierzącego człowieka, który żył długo przed narodzeniem Chrystusa, jest skierowane także do nas dzisiaj.

W życiu przechodzimy trudne próby i dotykają nas cierpienia, które czasem trwają bardzo długo. Chcielibyśmy jednak zawsze starać się odnaleźć radość życia[2].
Skąd ona do nas przychodzi?
Budzi ją niespodziewane spotkanie, długotrwała przyjaźń, dzieło sztuki a także piękno przyrody... Okazana nam miłość daje szczęście, które stopniowo napełnia duszę do głębi[3].

I doprowadza nas do tego, by świadomie wybrać radość.

Czasami ci, którzy zaznali biedy i ponieśli straty, są zdolni do całkowicie spontanicznej radości życia, do radości, która broni przed zniechęceniem[4].
Kiedy Biblia wielokrotnie zachęca do radości, wskazuje jej źródło. Ta radość nie zależy jedynie od przemijających okoliczności, płynie z zaufania do Boga: „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! (...) Pan jest blisko!”[5].

Chrystus nie przybył, by założyć religię, która miałaby konkurować z innymi religiami. W Nim Bóg wziął na siebie nasz ludzki los, żeby każdy człowiek wiedział, że jest kochany miłością odwieczną i tak odnajdywał radość w komunii z Bogiem. Kiedy uwierzymy w Niego, nasze oczy otwierają się jeszcze bardziej na wszystko to, co jest ludzkie: miłość matki do dziecka, oddanie osób pielęgnujących chorych... Chrystus, czasem nierozpoznany, jest obecny w takim wspaniałomyślnym działaniu[6].
Chrystus przynosi radykalną odnowę ludzkiej istoty. To nowe życie przeżył najpierw sam i walczył o dochowanie wierności. W przeddzień aresztowania połamał chleb wypowiadając te niepojęte słowa: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”[7]. Tak, On jest „Słowem, które stało się ciałem”[8]. Swoją niesprawiedliwą śmierć

przemienił w dar ze swego życia. Kiedy powstał z martwych, tchnął na uczniów, aby przekazać im Ducha Świętego, życie Boga samego[9].
Radość Chrystusa zmartwychwstałego! Duch Święty składa ją w głębi naszego jestestwa. Jest ona tam nie tylko wtedy, gdy wszystko przychodzi łatwo. Kiedy stajemy przed zadaniem wymagającym wielkiego wysiłku, to właśnie podjęcie go może ożywić radość. I jeśli nawet trudne próby mogą ją przytłumić, jak popiół przykrywający

żarzące się węgle, to przecież jej nie gaszą[10]. Kiedy wielbimy Boga, pozwalamy, by radość w nas rosła, i nagle chwila obecna rozjaśnia się[11].

WSPÓŁCZUJĄCA MIŁOŚĆ
Świadomy wybór radości to nie ucieczka od życiowych problemów. Przeciwnie, pomaga on bez lęku zmierzyć się z rzeczywistością, nawet z cierpieniem.
Świadomy wybór radości idzie w parze z troską o człowieka. Ten wybór napełnia nas współczującą miłością bez granic.
Zakosztowanie choćby odrobiny Bożej radości sprawia, że stajemy się ludźmi komunii. Indywidualizm jako droga do szczęścia to iluzja[12].
Bycie świadkiem komunii wymaga odwagi pójścia pod prąd. Duch Święty da nam wystarczająco dużo wyobraźni, aby wiedzieć, jak zbliżyć się do tych, którzy cierpią, wysłuchać ich i wziąć sobie do serca ich niedostatki[13].
Droga szczęścia, prowadząca śladami Jezusa, polega na oddawaniu siebie samego, dzień po dniu. Swoim życiem z wielką prostotą możemy mówić o miłości Boga.

Gdyby nasze wspólnoty, parafie, grupy młodych ludzi stawały się coraz bardziej miejscami pełnymi dobroci serca i zaufania! Miejscami, w których wzajemnie się akceptujemy, gdzie staramy się rozumieć i wspierać drugiego człowieka, gdzie dostrzegamy słabszych, tych, którzy nie należą do naszego stałego otoczenia, biedniejszych od nas.

Jednym ze znaków naszych czasów jest wspaniała szczodrość, z jaką niezliczone osoby pomagały ofiarom dramatycznych kataklizmów przyrody. Co zrobić, aby nasze społeczeństwa mogły kierować się taką wspaniałomyślnością także na co dzień?[14]

Czasem w nagłych wypadkach pomoc materialna jest niezbędnie potrzeba, ale ona nie wystarcza. Chodzi przede wszystkim o to, by biednym oddać sprawiedliwość[15].
Chrześcijanie w Ameryce Łacińskiej przypominają: walka z biedą to walka o sprawiedliwość. Sprawiedliwość w stosunkach międzynarodowych, a nie przyznawanie zapomóg[16].

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama