Brytyjskie "homoprzywileje"

Małżeństwo zielonoświątkowców z angielskiego miasta Derby, któremu sąd nie pozwolił opiekować się dzieckiem ze względu na to, że nie akceptują oni homoseksualnego stylu życia, nie będzie składać apelacji od wyroku. 62-letnia Eunice i 65-letni Owen Johns boją się, że jeśli przegrają ponownie, sąd zgodnie z prawem obciąży ich kosztami procesu.

Prawnicy z chrześcijańskiej organizacji Christian Legal Centre ostrzegli ich, że to bardzo prawdopodobny scenariusz zdarzeń. 28 lutego br. sędziowie Sądu Koronnego Nottingham orzekli, że poglądy małżeństwa, chcącego zostać zastępczymi rodzicami, są „szkodliwe dla dziecka” i „zagrażają jego dobru”. Podkreślono także, że przepisy gwarantujące ochronę przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną, powinny mieć „pierwszeństwo” wobec praw chroniących przed dyskryminacją religijną.

Historia Johnsów odbiła się szerokim echem w całym świecie, rodząc pytania o granice absurdów brytyjskiej polityki poprawności politycznej, która coraz częściej służy do walki z chrześcijanami. W 2008 roku władze miejskie odrzuciły najpierw wniosek małżeństwa o przyjęcie do rodziny zastępczej kolejnego dziecka. Powodem tej decyzji była deklaracja pary, że nie chcą uczyć swych wychowanków, iż homoseksualizm jest akceptowalnym stylem życia. Zszokowani Johnsowie tłumaczyli, że nie są homofobami, lecz ze względu na swoje przekonania religijne nie mogą uczyć dzieci tego, co uważają za niemoralne i grzeszne.

Pracownicy socjalni podkreślali z kolei, że postępowanie w tej sprawie wyznacza rządowa ustawa, zwana Equality Act, która gwarantuje równość w traktowaniu odmiennych orientacji seksualnych. Gdy małżeństwo gorliwych chrześcijan zagroziło procesem, miejscy decydenci wycofali się z postanowienia, nie wyjaśniając powodów nagłej zmiany opinii w tej sprawie. Wkrótce jednak spraw trafiła do sądu wyższej instancji, który sprzeciwił się wychowywaniu dzieci przez chrześcijan nie akceptujących homoseksualnego stylu życia.

Johnsowie, którzy mają już dorosłe dzieci, po raz pierwszy byli zastępczymi rodzicami w 1996 r. Przez następne 4 lata zapewniali weekendową opiekę dla 18 dzieci. Potem z powodu obowiązków musieli zrezygnować z wolontariatu. Po pewnym czasie ponownie postanowili się ubiegać o prawo opieki nad dziećmi w wieku poniżej 10. roku życia.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

  • michzol
    07.03.2011 20:00
    Tak się w dzisiejszym "nowoczesnym" i "demokratycznym" świecie rodzą zakamuflowane totalitaryzmy, nie mniej okrutne i niszczycielskie od tych z bliższej i dalszej przeszłości... Wielka Brytania jest na czołowym miejscu listy krajów, w których nie chciałbym mieszkać. Oby nigdy na tej liście nie znalazła się Polska...
  • nika
    07.03.2011 22:14
    Mam nadzieję, że nasz polski wymiar sprawiedliwości nigdy nie zwariuje w podobny sposób, jak brytyjski.
    Duchu Mądrości, Duchu Rozumu, Duchu Rady, Duchu Męstwa, Duchu Bojaźni Bożej - przyjdź!
  • stu
    08.03.2011 07:01
    Do takich patologii może doprowadzić syndrom "wylęknionego urzędnika". Homopropaganda zrobiła swoje - byle się nie wychylać, a wszystko będzie dobrze. A że kraj się przy okazji stacza w przepaść, to już niech się politycy martwią.

    Inna sprawa (ale NIE druga strona medalu) - jakim cudem para (niemal)staruszków ma uprawnienia do zastępczego rodzicielstwa?
  • jaacek
    08.03.2011 20:25
    Skoro po ekumenicznemu z szacunkiem podchodzimy wobec teologicznych wybryków innowierców wobec Boga czemu nie podchodzimy z szacunkiem do innego punktu widzenia na temat tysiąckrotnie mniej ważny- seksu? A może seks jest większym Bogiem od Jahwe?...

    Katechizm KK nie mówi o homoseksualiźmie (praktykowanym) jako grzechu, tylko nieładzie moralnym. Zatem porównywanie zakazu adopcji dla jakiejs pary z milionami ofiar systemów totalitarnych jak to zrobił Michozol jes sporym nadużyciem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama