Grobowa cisza

Dokładnie 100 lat temu z Turcji nagle „wyparowało” 2,5 mln obywateli: Ormian, Asyryjczyków i Greków. Do dziś pytanie o pierwsze ludobójstwo XX w. w kraju „islamu z ludzką twarzą” jest niewybaczalnym przestępstwem. W przeddzień rocznicy Kościół ormiański dokona kanonizacji swoich męczenników.

Zaplanowane i precyzyjne akcje władz popchnęły również muzułmanów do bardziej spontanicznych akcji przeciwko chrześcijanom. „Bezkompromisowi okazali się zwłaszcza ci, którzy przypomnieli sobie, że np. kiedyś jakiś chrześcijanin ich obraził albo żądał zwrotu udzielonej pożyczki, albo lepiej mu się powodziło w życiu. Aby się mścić, uzbrojone bandy przychodziły do domu albo do pracy, zabierały chrześcijanina i mordowały, zostawiając ciało na ulicy lub na drodze”, czytamy w dzienniku seminarzysty.

Niemiecka współwina

Turcja do dziś nie przyznała, że 100 lat temu miało miejsce klasyczne, zaplanowane, dokonane z precyzją ludobójstwo. Ambasady tureckie na całym świecie skutecznie lobbowały na rzecz „milczenia nad tym grobem”. Ale był okres, że żadne lobbowanie nie było nawet potrzebne. Niektóre kraje od początku sprzyjały tej zasłonie milczenia, w tym oczywiście sojusznik Turcji z okresu I wojny, czyli Niemcy. Niemiecka cenzura wojenna konfiskowała publikacje mogące stawiać w złym świetle Turcję. Ale dokumenty historyczne wskazują na coś więcej: otóż niemiecka dyplomacja skutecznie wpłynęła na to, by tureckiej deklaracji wypowiedzenia wojny Entencie jesienią 1914 roku towarzyszyło... ogłoszenie dżihadu, wojny z niewiernymi, co było jednocześnie wyrokiem śmierci na chrześcijan.

Dla Niemiec tureccy chrześcijanie byli wrogami jeszcze przed wojną, bo – zdaniem dyplomacji II Rzeszy – szukali pomocy w krajach zachodnich lub w Rosji. Niemcy podsycali też w Turkach przekonanie, że takie mniejszości są niepewne, bo mogą dążyć do podziału państwa. Niemieckie MSZ napisało wówczas nawet, że asyryjscy chrześcijanie „są najbardziej niegodziwym i nieobliczalnym elementem wśród licznych ras Orientu”. Czyż nie było to nawoływanie wprost do holokaustu na tamtejszych chrześcijanach? Już w trakcie ludobójstwa można było zobaczyć, jak w praktyce Niemcy traktują tę zbrodnię. Wstrząsające są relacje świadków, mówiących o turystach i notablach niemieckich zajmujących w celach rozrywkowych domy wygnanych przed chwilą i zamordowanych chrześcijan.

Wprawdzie mija już 100 lat od tych dramatycznych wydarzeń, ale na uroczystość kanonizacyjną do Armenii nie wybiera się prawdopodobnie żaden wysoki rangą przedstawiciel władz niemieckich (do niedawna trwał jeszcze o to spór w Niemczech). Z Francji natomiast wybiera się prezydent François Hollande. To też pokazuje, jak trudna historia i uwikłania w niechlubne sojusze zostawiają ślad na wiele pokoleń.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.