Trudna jedność

A jeszcze trudniejsze pojednanie. I pierwsza i drugie bez prawdy i miłości - niemożliwe.

To dość oczywiste. Niejednemu wystarczy spojrzeć na doświadczenie własnego życia. Choćby na nieraz dość trudne relacje małżeńskie. „Musimy współpracować”, „żyjmy w zgodzie” i inne, podobne deklaracje, łącznie z „pogódźmy się”, niewiele znaczą, jeśli są pustymi deklaracjami, jeśli nie stoi za nimi autentyczny szacunek dla bliźniego, a pojawia się lekceważenie, zwodzenie, oszukiwanie czy tym bardziej rozgrywanie dla realizacji własnych celów. Jedyną formą jedności, jaką można wówczas osiągnąć, to zdominowanie jednych przez drugich; zamknięcie tym słabszym ust, zmuszenie, by pokornie opuścili głowy i się podporządkowali. To zresztą bardzo niebezpieczna sytuacja. Bo zamykający usta i opuszczający z pokorą głowy najczęściej zaciskają pięści. Prawdziwa jedność możliwa jest jedynie w prawdzie i autentycznej miłości.

Przeżywamy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Tak, Kościoły i wspólnoty chrześcijańskie już dawno odkryły, że nie ma prawdziwej jedności, a tym bardziej pojednania, bez uczciwej prawdy i autentycznej miłości. Tej pierwszej służą pogłębione studia teologii innych konfesji i teologiczne dialogi specjalistów. To brzmi nieprawdopodobnie, ale okazało się, że wiele z tego, co wydawało się nas dzielić, tak naprawdę było nieporozumieniem. Wystarczyło porzucić ducha polemiki, który zawsze zawęża ogląd tego, co naprawdę uważamy, w co naprawdę wierzymy i wejść na drogę uczciwych poszukiwań własnej tożsamości. Krocząc – jedni, drudzy i czwarci – ku Chrystusowie odkryliśmy, że mniej się różnimy od naszych braci niż nam się wydawało. Autentycznej miłości służą natomiast spotkania i wspólne inicjatywy. Tak, obserwujemy na tym polu jaką niemoc, by postawić kolejne kroki, by pójść dalej, ale chyba coraz bardziej jesteśmy gotowi, by je uczynić.

Myślę, że takiego podejścia brakuje nam dziś w naszym życiu społecznym i politycznym. Owszem, słyszymy nieraz z różnych ust wezwania do jedności. To jednak dość często tylko czcza gadanina. Nie tylko ostatnio, ale w ciągu ostatnich kilkunastu już lat często odnosiłem wrażenie, że owe wezwania to czasem tylko pewna gra, w której chodzi o wymanewrowanie inaczej myślących tak, by ostatecznie postawić na swoim. Jednajmy się! – krzyczymy głośno, ale po cichu robimy swoje. Jednajmy się! – postulujemy, ale zależy nam tylko na zmarginalizowaniu tych, którzy do pojednania na naszych warunkach nie będą się kwapić.

Dla wielu zresztą – z każdej strony dzisiejszych sporów – jedyną możliwością pojednania jest droga do Kanossy – pokajaj się, uklęknij, przyznaj do błędów, przyjmij nasz punkt widzenia, pozwól się upokorzyć a nawet wyszydzić, a wtedy ci przebaczymy. Jak pokazuje historia podziału chrześcijan, metoda zupełnie nieskuteczna. Bo przecież niezwykle rzadko jest tak, że w sporach jedna strona ma całkowitą rację, a druga nie ma jej wcale, prawda?

Dlatego właśnie jedność potrzebuje prawdy. Ale potrzebuje tez miłości, by ten, który chciałby złagodzić swoje stanowisko czyniąc krok w kierunku prawdy nie czuł się upokorzony. To właśnie ten brak miłości po jednej stronie powoduje, ze druga trwa przy swoim choćby i już widziała, ze nie miała racji. Bo nie chce tracić twarzy. Nie chce się rumienić ze wstydu, gdy przeciwnicy będą triumfowali.

Tak. Bez prawdy i miłości jedność nie jest możliwa. Warto o tym pamiętać, gdy na ustach ma się wezwania do pojednania, ale palec pokazuje, kto podziałowi jest winny.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
  • Katolik k
    20.01.2019 16:19
    Nie widze juz mozliwosci pojednania.Czarno bialy albo raczej podzial lepszy i gorszy sort czy zdrajcy i patrioci zbyt mocno sie zarysowal.To poszlo za daleko.Jedynie biskupi mogliby jeszcze cos z tym zrobic ale w nich to ja juz dawno nie wierze.Wlasciwie to oni najbardziej sa w tym winni gdyz nie bylo ich pasterskiej jednosci wtedy gdy byla ona najbardziej potrzebna.Teraz to juz jest po wszystkim."Jednosc potrzebuje prawdy".Tylko,ze teraz to juz nie wiadomo co jest prawda a co klamstwem.Dla jednego to dla drugiego tamto i na odwrot..Jak pasterze nie wiedza to jak owczarnia ma wiedziec?Chaos wkracza we wszystko i nie wiadomo juz co jest moralne a co nie...
  • tomak
    20.01.2019 17:58
    "Bez prawdy i miłości jedność nie jest możliwa." Takie ogólne twierdzenie jest niewątpliwie prawdziwe. Ale spróbujmy rozpatrzyć rzeczywistą różnicę dogmatyczną między katolikami a kalwinistami (dziś mówi się: reformowanymi) która dotyczy Eucharystii. W Kościele katolickim wierzymy w rzeczywiste przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa, u reformowanych jest to zaledwie symbol i pamiątka Ostatniej Wieczerzy, a więc zupełnie coś innego niż u katolików. Pytanie: jak w takiej sytuacji osiągnąć jedność odnośnie do Eucharystii. Potrzebne jest poznanie prawdy, zgodnie z którą trzeba będzie orzec: Jan Kalwin i jego następcy mylili się. Prawda jest jedna. Nie można powiedzieć: katolicy mają swoją prawdę w tej materii a reformowani swoją, bo wtedy mamy do czynienia z relatywizmem (który tak mocno zwalczał jakże mądry i intelektualnie uczciwy Benedykt XVI) i subiektywizmem. Bo wtedy zaprzeczamy istnieniu obiektywnej prawdzie. Oczywiście, należy spotykać się, rozmawiać, dyskutować z inaczej wierzącymi chrześcijanami, szanować ich, a nawet lubić, ale w odniesieniu do prawdy, to oni mają pracę do wykonania, muszą odnaleźć drogę powrotu do Kościoła katolickiego. Powinniśmy im w tym pomóc, a nie relatywizować i zamazywać różnice. Miłość i obiektywna prawda mogą zaowocować jednością dopiero wtedy, gdy wszyscy zgodzą się na obiektywna prawdę. Dopóki tego nie uczynią, lepiej jest, gdy pozostają w swoich wspólnotach i w oddzieleniu. Tak jest uczciwiej.
  • robak
    21.01.2019 11:03
    a co oznacza przypowieść o synu manotrawnym - jeden kościół stworzył Pan - od tej winorośli odcieli się protestanci - nie mają nic z krzewu owocującego . powtórze tylko że szatan posłużył się takimi ludzmi jak np . luter coby dzielić i łamać - problem w tym że szatan nie zaprzestał dzielenia i łamania również przez protestantów wybitnym przykladem jest nie uznawanie spowiedzi w k. k . - a dlaczego ano wygładzania drogi i obopólna zgoda przeca protestanci nie uznają spowiedzi to można i w kościele zarzucić ten sakrament . mimo listów i napomnień benedykta XVI nikt z kapłanów kościoła katolickiego nie reaguje . - a stąd do zgody na takie postępowanie . i w ten sposób dziala ów ekumeniczny głos o dążeniu do jedności . ustępowanie i akceptowanie rzeczy i spraw które jakiś kaplan czy biskup wyraził ( namacalnym przykladem są niemcy ) którzy zatracili już swoją katolickość ale dalej pouczają i mowią i starają się kierować kościołem katolickim na świecie . żadna jedność gdty katolik wierzy w Jezusa Chrystusa obecnego w hostii a protestant nie wierzy - oszukiwanie samych siebie , stwierdzenie że protestanci ( którzy utracili łączność z kościolem katolickim mają coś do powiedzenia w kwestiach wiary jest totalnem nonsensem . milość to jedno a prawda to drugie . ojciec czeka na syna - ale to syn ma obowiązek spostrzec swoje działanie i pokornie wrócić do ojca . nie ma to nic wspolnego z wywyższaniem sie tylko z prawdą . pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Sponsorowane

    Www.CzesciAuto24.PL