Dość partactwa

Budowlańców, którzy stawialiby dom nie zważając na to, gdzie znajdują się jego fundamenty, szybko by przegnano z placu budowy. Niestety, partaninę przy budowie Kościoła nie tylko się toleruje, ale czasem nawet uważa za przejaw architektonicznego geniuszu.

Po ostatniej wizycie papieża Niemcy nie przestają dyskutować. Podczas obchodów 950-lecia katedry w Spirze, papieski delegat na tę uroczystość, kardynał Walter Kasper przypomniał zebranym: „różnice zdań spotkały również św. Pawła Apostoła w Koryncie. I jak je rozwiązał? Nie przez głosowanie i procedury, ale przez skupienie się na fundamencie, jakim jest Jezus Chrystus”. „Podstawowym problemem Kościoła nie jest zbyt małe dopasowanie do współczesności, ale zbyt małe dopasowanie do Chrystusa” – dodał.

Święta prawda. Te wypowiedziane w kontekście dyskusji w Kościele niemieckim słowa można odnieść do  wielu innych przejawów działalności Kościoła w świecie. Także do  toczącej się - choć niemrawo - w Polsce dyskusji na temat konieczności reform w Kościele. Aż się czasem prosi, żeby „reformatorom” przypomnieć, iż Kościołowi przede wszystkim potrzebne jest nawrócenie, czyli przemiana serca człowieka. A reformy mają sens tylko wtedy, gdy jakieś kościelne struktury, prawo czy zwyczaje generują zło. Jak na przykład było to w średniowieczu z mianowaniem biskupów przez władców świeckich. Czy zadekretowanie jak powinny wyglądać relacje między proboszczami a wikarymi, jak między księżmi a świeckimi czy ilu zatrudniać świeckich w instytucjach kościelnych i temu podobne to na pewno recepta na bardziej Boży Kościół?

Słowa emerytowanego szef Papieskiej Rady ds Popierania Jedności Chrześcijan można odnieść też do dziedziny, którą do niedawna jeszcze się zajmował  – do ekumenizmu. Kontestujący go po stronie katolickiej odwołują się do dawnych rozporządzeń powstałych jeszcze w czasach intensywnych sporów. Nie chcą widzieć, że jeszcze dawniejsze jest Chrystusowe „aby byli jedno”. Z kolei dla uczestników dialogów z katolikami sprawa przywrócenia jedności Kościoła też nie zawsze wydaje się najważniejsza. Dla rosyjskich prawosławnych ważniejszy ostatnio wydaje się spór o przywództwo w świecie prawosławnym.  Dlatego proponują katolikom dialog dotyczący wspólnej obrony wartości chrześcijańskich, ale niespecjalnie zależy im na przywróceniu widzialnej jedności.

Ale i inne przejawy życia kościelnego nie są od tego braku skoncentrowania się na Jezusie wolne. Zamiast ewangelizacji – mówienie o jej konieczności przy równoczesnym chłostaniu słowem tych, którzy myślą inaczej. Praca dla dobra człowieka? Tak, ale tylko wielkie akcje. Drobiazgi, tak ważne z perspektywy ewangelicznej, są lekceważone. No i to politykowanie, w którym zatraca się trzeźwą ocenę faktów, a na plan pierwszy wysuwają się sympatie i antypatie do konkretnych polityków, podniesione do rangi wyznaczników prawdziwej katolickości.

Na ile ta smutna diagnoza jest wyolbrzymieniem drobnych incydentów każdy może odpowiedzieć sobie sam. Wiadomo przecież, że jest w Kościele wiele autentycznego zaangażowania, jak najbardziej zgodnego z duchem Ewangelii. To rzetelna katecheza, dobre homilie, cierpliwość spowiedników, czy entuzjazm ruchów i stowarzyszeń kościelnych. Jeśli jednak zbyt często zapominać będziemy o Fundamencie, gmach Kościoła ciągle będzie mniej czy bardziej popadał w ruinę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama