Od Zakonu do Ewangelii

Próbujemy wychowywać bezstresowo młode pokolenie, ale jeszcze nie wiemy, dokąd zaprowadzi nas ten eksperyment. Może nasze dzieci będą bardziej odważne, bardziej kreatywne, a może nie…

Pan Andrzej od najwcześniejszych lat swego życia najpierw był prowadzony, a później samodzielnie chodził na niedzielne nabożeństwa.

Różne to były nabożeństwa, lepsze i gorsze. Różni księża wygłaszali różne kazania. Czasami trudno było dotrwać do końca, czasami gdy duchowny kończył, Andrzej odczuwał, że jeszcze kazanie powinno trwać, a czasami był bardzo zamyślony, bo słowa, które usłyszał, niezwykle go poruszyły.

Pan Andrzej lubi od czasu do czasu odwiedzić sąsiednie parafie dla porównania. Kiedyś trafił na nabożeństwo komunijne. Najpierw była spowiedź. Duchowny ogłosił, że wszystkim tym, którzy żałują, grzechy są odpuszczone. Andrzej odczuł pewien niepokój, czegoś mu brakowało, ale do końca nie zdawał sobie sprawy czego. Gdy wrócił do swojej parafii, z o wiele większą uwagą słuchał słów wypowiadanych przez księdza w czasie spowiedzi. I nagle… eureka! Duchowny mówi: „zwiastuję wszystkim pokutującym łaskę Bożą i z rozkazu Pańskiego ogłaszam, że grzechy wasze są wam odpuszczone…”, a po chwili dodał: „tym, którzy nie żałują, ogłaszam, że grzechy wasze są zatrzymane do czasu pokuty”. Tak, tego właśnie mu brakowało. A pan Andrzej jest dociekliwy, zaczął dochodzić, czy to tylko przypadek, że nie zostały wypowiedziane słowa o braku odpuszczenia, czy to celowe działanie.

Po licznych rozmowach dowiedział się, że jesteśmy Kościołem łaski, dlatego głosimy miłosierdzie i łaskawość Boga, a samo stwierdzenie, że odpuszcza się grzechy tym, którzy pokutują, już zawiera w sobie informację o zatrzymaniu grzechów tym, którzy nie pokutują. Jest to jednak zwiastowanie bardziej pozytywne.

Takie tłumaczenie zaczęło jednak jeszcze bardziej nurtować Andrzeja. To, że współczesny świat chce na wszystko patrzeć bardziej optymistycznie i pozytywnie, wydaje się oczywiste. Ciągle słyszymy o potędze pozytywnego myślenia, o optymizmie, o odrzucaniu negatywnych myśli. Tylko czy to jest właściwa droga? Każde pokolenie miało swoje idee, które uważało za jedynie słuszne, zwłaszcza w porównaniu z tymi, które minęły. Każde pokolenie odczuwa ziarenko pychy, zawierające się w stwierdzeniu: „My wiemy lepiej, my jesteśmy mądrzejsi”. Ale czy to oznacza, że zwiastując Ewangelię, mamy zapominać o mówieniu o Zakonie?

Andrzej trochę poszperał w książkach. Natrafił na książkę ks. prof. Witolda Benedyktowicza Co powinniśmy czynić i tam przeczytał: „Luter eksponował przeciwieństwo Zakonu i Ewangelii, ganił tych, którzy mieszali te dwie wielkości. Ostre rozróżnienie pomiędzy Zakonem a Ewangelią było potrzebne reformatorowi do prawidłowego zwiastowania usprawiedliwienia z wiary”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
  • Pawel
    25.11.2011 14:40
    Jakiś dziwny wydał mi się ten tekst. Dopiero na końcu się wyjaśniło, że pochodzi z czasopisma ewangelickiego. Kiedyś na pastora mówiło się pastor - to nie jest chyba obraźliwe. Teraz mamy samych księży - obojętnie czy pastor , czy pop, czy z jeszcze innego wyznania.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.