Kard. Koch: Kościoły a bioetyka

W sprawach etycznych Kościoły chrześcijańskie muszą wreszcie zacząć mówić jednym głosem. Podkreślił to kard. Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, w referacie wygłoszonym na międzynarodowej konferencji ekumenicznej w Innsbrucku.

W rozmowie z austriacką agencją katolicką "Kathpress" kard. Koch podkreślił istotny wkład Kościołów w ochronę życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Jednak w tak kontrowersyjnych dziedzinach, jak badania na komórkach macierzystych, aborcja i eutanazja, Kościoły nie mówią już jednym głosem, choć byłoby to istotne dla ich wiarygodności. To samo dotyczy spraw małżeństwa i rodziny oraz homoseksualizmu.

Kard. Koch wyraził ubolewanie, że pojęcie "wiara dzieli-działanie jednoczy" używane w początkowej fazie ruchu ekumenicznego, dziś „zostało postawione na głowie”. Dziś dzieli przede wszystkim etyka, a jednoczy wiara. Ponieważ za różnymi poglądami kryją się często kwestie wizji człowieka, watykański purpurat widzi pilną potrzebę opracowania „wspólnej antropologii chrześcijańskiej” zbliżonej do ekumenizmu.

Po raz kolejny purpurat skrytykował ruch ekumeniczny, którego cel z biegiem czasu stał się "niewyraźny". Przede wszystkim różne Kościoły i wspólnoty wywodzące się z Reformacji zagubiły pierwotny cel widocznej jedności, przejawiającej się we wspólnej wierze, sakramentach i urzędach kościelnych. W to miejsce pojawił się postulat wzajemnego uznania różnych Kościołów jako Kościołów, a tym samym jako części jednego Kościoła Chrystusowego. „Taki cel jest niewystarczający dla Kościołów katolickiego i prawosławnego” - stwierdził przewodniczący Papieskiej Rady.

Pytany o dialog z prawosławiem kard. Koch przyznał, że przede wszystkim chodzi o problem prymatu papieża. Ta kwestia zablokowała ostatnio rozmowy oficjalnej komisji dialogu prawosławno-katolickiego. Ostatnie posiedzenie komisji we wrześniu 2010 roku zajmowało się rolą biskupa Rzymu we wspólnocie Kościoła pierwszego tysiąclecia. Chciano z tego wyciągnąć wnioski dla przyszłego modelu jedności, jednak nie powiodło się zredagowanie wspólnego dokumentu końcowego.

Strona prawosławna oświadczyła ponadto, że nie widzi sensu dalszej pracy nad tą kwestią historyczną. Dlatego w przyszłości tematem spotkań będą kwestie teologiczne. „Jednak na to, aby komisja wznowiła swoje prace w 2012 roku, szanse są raczej niewielkie” - powiedział kard. Koch.

Przypomniał, że wielkim rzecznikiem kontynuacji prac komisji teologicznej jest Bartłomiej I. Ekumeniczny patriarcha Konstantynopola wspiera wysiłki teologów i ma „wielkie serce dla ekumenizmu”.

Według kard. Kocha, w kontaktach z prawosławiem, które stoi przed wielkimi wyzwaniami, strona katolicka musi wykazać cierpliwość. Purpurat wyraził nadzieję na rychły synod wszechprawosławny. Jeśli będzie on przebiegał pozytywnie, można oczekiwać cennych impulsów dla ekumenizmu.

Jednocześnie gość z Watykanu zapewnił, że Kościół katolicki nie będzie stawiał za wzór jedności z Kościołami prawosławnymi przykładu Kościołów połączonych unią z Rzymem. Zapewnił jednocześnie o wielkim uznaniu Kościoła rzymskokatolickiego dla Kościołów unickich.

Bardzo dobrze ocenił natomiast rozmowy z Kościołami starokatolickimi. „Wynika z nich coraz wyraźniej, że wiele nas łączy w wierze i rozmowy będą kontynuowane” - stwierdził kard. Koch.

„Nie jest prawdą, że dialog katolicko-prawosławny utrudnia dialog z Kościołami Reformacji” - oświadczył Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Przyznał, że istnieją znaczne różnice, zwłaszcza w podstawowych pojęciach kościelnych. Ewangelicy nie akceptują związku między wspólnotą Kościoła o wspólnotę eucharystyczną, o jakiej mówią Kościoły katolicki i prawosławny.

„Niewątpliwie należy zabiegać o zbliżenie właśnie w tych zasadniczych sprawach” - powiedział kard. Koch. W tym kontekście przypomniał katolicko-luterańską deklarację o usprawiedliwieniu z 1999 roku i dodał, że na wzór tego dokumentu marzy mu się deklaracja „ Kościół-eucharystia-urząd”.

„Takie ogłaszane przez władze kościelne wspólne deklaracje są potrzebne” - uważa kard. Koch. Jego zdaniem, większy problem polega na tym, że dokumenty ekumeniczne opracowane przez komisje teologiczne, z reguły nie są akceptowane przez władze kościelne.

Odnosząc się do sprawy utworzonego przed rokiem ordynariatu personalnego dla brytyjskich anglikanów przechodzących do Kościoła katolickiego kard. Koch wystąpił w obronie Benedykta XVI. Podkreślił, że nie była to inicjatywa papieża, lecz strony anglikańskiej. Papież zdecydował się na formę ordynariatu jako wyraz uznania wielkich skarbów tradycji anglikańskiej. Ta forma pozwala konwertytom na zachowanie tradycji anglikańskiej przy jednoczesnej wspólnocie z papieżem. Oczywiście – wyjaśnił kard. Koch – nie jest to sprawa ekumenizmu, lecz forma konwersji, „a taka musi być zawsze możliwa, gdyż jest to kwestia wolności sumienia”.

W ocenie kard. Kocha chyba największe wyzwanie dla Kościoła rzymskokatolickiego stanowi rosnące znaczenie tzw. wolnych Kościołów. Szczególne znaczenie ma tu gwałtowna wzrost liczby wyznawców wspólnot zielonoświątkowych, które stanowią drugą – po Kościele katolickim – największą wspólnotę kościelną na świecie.

Wspólnoty zielonoświątkowe werbują coraz więcej katolików, zwłaszcza w krajach Ameryki Łacińskiej. „Kościół katolicki musi samokrytycznie zastanowić się nad przyczynami tego, że tak wielu katolików przechodzi do tych wspólnot i nie może ulec pokusie przejmowania ich niekiedy problematycznych metod ewangelizacyjnych” - stwierdził przewodniczący Papieskiej Rady.

„Mimo że wspólnoty zielonoświątkowe reprezentują często zdecydowanie antyekumeniczne nastawienie i często są antykatolickie, to wobec istniejącej sytuacji dialog z nimi jest istotny” - stwierdził kard. Koch i wyraził zadowolenie, że istnieje już specjalna komisja ds. dialogu z tymi wspólnotami. Zastrzegł jednocześnie, że grupy gotowe do dialogu z Kościołem katolickim nie zawsze są reprezentatywne dla wszystkich wspólnot zielonoświątkowych.

Wkład na rzecz poszanowania wolności religijnej i godności człowieka kard. Koch określił jako „największą odpowiedzialność chrześcijan” wobec współczesnego świata. Zwrócił uwagę, że chrześcijanie stanowią 80 procent wszystkich ludzi prześladowanych za wiarę. Dlatego też wszystkie Kościoły mają obowiązek pomocy swoim prześladowanym braciom w wierze.

„Wkład na rzecz jedności chrześcijan to nie hobby niewielkiej grupy osób, lecz obowiązek wszystkich ochrzczonych” - stwierdził przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

  • Tomek
    14.02.2012 16:58
    Pewnie to, co tutaj wypisuję, dla niektórych trąci herezją, ale niestety zaczynam wątpić w optymistyczną wizję "jedności chrześcijan". Na czym ma ona polegać? Na deklaracji zgodności co do kilku dogmatów ogłoszonych w pierwszych wiekach?
    Bo jeśli spojrzeć na problemy współczesnego świata z perspektywy nie doktrynalnej tylko moralnej, to może się okazać, że więcej będzie nas łączyło Kościół ze starszymi braćmi czyli góralami spod góry Synaj albo też z buddystami.
  • Sorcier
    14.02.2012 20:45
    A ja powiem krótko:
    Dla ludzi to niemożliwe (i nawet niepojęte), ale dla Boga wszystko jest możliwe i w tym jest cała nasza nadzieja. Nie po to sam Chrystus modlił się "aby byli jedno" aby nie miało się to urzeczywistnić. Nie wiem jak i nie wiem kiedy ale po prostu wiem, że kiedyś to nastąpi.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Reklama

    Reklama