Sosnowiecka wyspa

Z pociągu jadącego z Katowic do Warszawy widać trzy kopuły sosnowieckiej cerkwi Świętych Wiery, Nadziei, Luby i Matki Ich Zofii. W jej wnętrzu płoną oczy ikon, płomienie świec i złote nitki w ornatach. Dostajemy się na tajemniczą wyspę prawosławia.


Wszystkie zmysły z Bogiem
Wchodząc do cerkwi, zwykle żegnamy się trzykrotnie. Kolejno należy, przyklęknąwszy i przeżegnawszy się, ucałować ikonę wystawioną na pulpicie. Teraz przedstawia Boże Narodzenie, ale zmienia się w zależności od okresu kościelnego. Zresztą podczas liturgii, ale też zapalania świec przed ikonami i u stóp panichidnika – miejsca uobecniającego śmierć Jezusa na Golgocie, gdzie modli się za zmarłych, wierni wielokrotnie wykonują znak krzyża. Bo w liturgii prawosławnej trzeba uczestniczyć aktywnie i dosłownie całym sobą. – Obcujemy w niej z Bogiem wszystkimi zmysłami – – wyjaśnia Mikołaj Dziewiatowski. – Na węch działa zapach kadzidła i woskowych świec dobrze jonizujących powietrze. Na wzrok – blask ikon, barwy szat. Na słuch – śpiewny dialog toczony między chórem a kapłanem. W cerkwi organy zastępują doskonale zgrane głosy śpiewających. – Jeśli batiuszka śpiewa w innej tonacji, to gorzej dla chóru – uśmiecha się ks. Sergiusz, znany z mocnego i melodyjnego głosu.

Sosnowieckim chórem kieruje brat jego żony – Elżbiety, solista Teatru Muzycznego w Gliwicach. Krzeseł jest niewiele. Służą głównie starszym i schorowanym, bo większość podczas 2-godzinnej liturgii stoi. W ikonostasie obok postaci patronów świątyni, Jezusa, Matki Boskiej, widać archaniołów Michała i Gabriela, strzegących bocznych wrót diakońskich. – Ikonostas oddziela nawę od ołtarza – objaśnia Mikołaj Dziewiatowski. – Początkowo to był taki mały płotek, którego pozostałość można zobaczyć w Bazylice św. Marka w Wenecji. Obowiązywał też w Kościele rzymskim. – W Kościele wschodnim, bazującym na siedmiu soborach powszechnych, wszystko zachowało się jak w pierwszych 10 wiekach wspólnego chrześcijaństwa. Prawa strona świątyni przynależy mężczyznom, lewa – kobietom.

Tę regułę zachowano w cerkwiach greckich, u nas rodziny stoją razem – dodaje. Kiedy królewskie wrota w ikonostasie uchylają się, widać priestoł, czyli ołtarz, najważniejsze miejsce w świątyni oświetlone blaskiem panikadziła, czyli żyrandola. – Do ołtarza mogą podchodzić tylko ochrzczeni mężczyźni, a w żeńskich klasztorach kobiety, które tam sprzątają. Przedtem uzyskują specjalne błogosławieństwo duchownego – wyjaśnia Mikołaj. Wszędzie królują ikony – majestatyczne, wpatrzone w inną, niedostępną nam rzeczywistość. – Otwierają nas na świat niebiański – mówi nasz przewodnik. Wśród wielu świętych postaci przyciąga wzrok Matka Boska Częstochowska.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Elwira
    22.01.2012 19:39
    Dobry artykuł. Często bywam w tej cerkwi. Stała mi się bardzo bliska. Pozdrawiam serdecznie Księdza Proboszcza i rodzinę. Na mnogaja leta!
  • ska
    25.01.2012 17:27
    Cerkiew ta raczej jest pod wezwaniem Wiary, Nadziei i Miłości oraz ich Matki - Mądrości... Chyba, że autorka zna takie święte siostry Wierę, Lubę i Nadieżdę, córki niejakiej Sofii... :) Trochę rzetelności by się przydalo
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.