Rodzinny akademik Chrystusa

Pochodzą z Niemiec, Polski i Ukrainy. Są wśród nich grekokatolicy, protestanci i rzymscy katolicy. Studiują, pracują i modlą się wspólnie, a patronuje im św. Jadwiga Śląska.

Ideą tego domu jest możliwość kontaktów młodych ludzi, studentów różnych narodów, wyznań i kultur – mówi Niemka Anna Fabisch, przewodnicząca Radzie Domu. – Założeniem jest spotkanie nie tyle formalne, co na płaszczyźnie bliskiej, osobowej. Przez wspólne mieszkanie, obowiązki i modlitwę poznajemy siebie nawzajem, ale i uczymy się tolerancji – dodaje. Anna pochodzi z przygranicznego Görlitz, a we Frankfurcie studiuje prawo. Jest katoliczką.

Obecnie w Domu studenckim św. Jadwigi we Frankfurcie nad Odrą mieszka 15 osób. – Jest u nas spora rotacja, ale staramy się, aby zawsze było mniej więcej po równo chłopaków i dziewczyn, aby też tyle samo było osób z różnych krajów i wyznań – wyjaśnia Michał Żytyniec z Ełku, student kulturoznawstwa. – Każdy ma swój pokój, ale kuchnia, stołówka, salka telewizyjna i rekreacyjna są wspólne – dodaje Polak.

Różnorodność
Wszystko rozpoczęło się w roku 2000, gdy stowarzyszenie Ökumenische Studierenden-Arbeit Frankfurt der Oder (ÖSAF) założyło dom akademicki dla polskich i niemieckich studentów miejscowego Uniwersytetu Europejskiego Viadrina. W ten sposób chciano nawiązywać kontakty z młodymi europejczykami.

Działalność ÖSAF rozciąga się na wiele aspektów działalności ekumenicznej. – Nasz dom jest tylko jednym z pomysłów – mówi Anna Fabisch. – Kilka razy w roku organizowane są sympozja i tematyczne spotkania ekumeniczne, mamy również wspólne nabożeństwa w Kościele Pokoju we Frankfurcie. Jesteśmy też zapraszani przez inne wspólnoty chrześcijańskie – dodaje.

Nie jest to zwykły akademik dla studentów, chociaż zamieszkać może w nim każdy. Jednym w kryteriów przyjmowania „nowych” jest przynależność do któregoś z duszpasterstw. We Frankfurcie działają dwie niemieckie grupy, katolicka i protestancka, a w Słubicach polskie Duszpasterstwo Akademickie „Parakletos”. – Nie jest dla nas niczym dziwnym, że co niedziela chodzimy do kościoła. Najczęściej idziemy razem, na zmianę raz do katolickiego, później do ewangelickiego kościoła, a czasami na Mszę greckokatolicką – wyznaje Hanna Zhovkivska, grekokatoliczka z ukraińskiego miasta Czerniowce. – Nikt tu nikogo nie nawraca, nie przekonuje do swojej wiary. Mamy wspaniałą okazję, by poznać różne tradycje, ich bogactwo i tworzyć wspólnotę modlitwy – mówi studentka.

W stałym planie dnia są również cotygodniowe, poniedziałkowe spotkania. – Ktoś przygotowuje jakiś temat, który jest wprowadzeniem do rozmowy, dzielenia się czy modlitwy – mówi Michał. We wszystkich trzech duszpasterstwach ustalane są wspólne tematy, które po omówieniu ich w mniejszym gronie, podsumowywane są cztery razy do roku na spotkaniach w Kościele Pokoju. W tym semestrze jest temat: „Korzenie”. Jednak czasami tak się złoży, że ktoś zaproponuje coś innego. – Niedawno mówiliśmy o miejscu kobiety w Kościele – uśmiecha się Michał. – Dyskusja była tak emocjonująca, że nie mogliśmy skończyć. Nie dałem rady wytrwać do końca i około trzeciej w nocy poszedłem spać – śmieje się.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| EKUMENIZM

Reklama

Reklama

Reklama