Nie przyznają się do chuligaństwa

Trzy członkinie rosyjskiego zespołu punkorockowego Pussy Riot, których proces rozpoczął się w poniedziałek w Moskwie, nie przyznały się do zarzucanego im chuligaństwa, lecz przeprosiły tych, których ich koncert w świątyni mógł obrazić - piszą rosyjskie media.

Za wykonanie w lutym w moskiewskiej świątyni antyputinowskiej pieśni, którą nazwały "modlitwą punkową", artystki są oskarżone o "chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną". Grozi im kara więzienia do siedmiu lat. Mimo bardzo licznych apeli rosyjskich i zagranicznych twórców kultury i artystów w obronie młodych kobiet, areszt przedłużono im do stycznia roku 2013.

Członkinie zespołu Pussy Riot: 22-letnia Nadieżda Tołokonnikowa, 29-letnia Jekatierina Samucewicz i 24-letnia Maria Alochina - nie przyznały się w poniedziałek do zarzucanej im winy. Ustosunkowując się do zarzutów, Tołokonnikowa powiedziała, że była w świątyni i uczestniczyła w punkowej modlitwie, lecz jej motywy miały wyłącznie polityczny charakter i nie miała zamiaru obrażać uczuć ludzi wierzących.

21 lutego pięć młodych artystek z Pussy Riot weszło do soboru Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, naciągnęło na głowy kolorowe kominiarki, rozstawiło przed ołtarzem aparaturę nagłaśniającą i wykonało utwór "Bogurodzico, przegoń Putina". Ochroniarze wyprowadzili artystki ze świątyni i puścili wolno. Trzy z nich zatrzymano, gdy umieściły w internecie film ze swojego występu. Wideo - jak piszą rosyjskie media - wywołało wielkie poruszenie w rosyjskim społeczeństwie. Wśród prawosławnych, w tym hierarchów, podniosły się głosy oburzenia. Dziewczęta oskarżono o sprofanowanie świątyni, obrazę uczuć religijnych i szerzenie nienawiści.

Sąd odmówił w poniedziałek po raz kolejny wezwania na świadka patriarchy moskiewskiego i całej Rusi Cyryla, a także ekspertów, w tym z dziedziny psycholingwistyki, o co zabiegała obrona. Przychylił się natomiast do wniosku oskarżyciela, który zabiegał o zakaz transmitowania w internecie przesłuchiwania świadków z uwagi na ich bezpieczeństwo.

Według obrońców praw człowieka proces członkiń Pussy Riot jest zemstą za antyputinowską piosenkę. "Wyrok sądu nie będzie zależał od sędziów, tylko od tego, czego zechce Kreml" - powiedziała Ludmiła Aleksiejewa, dysydentka z czasów radzieckich i działaczka praw człowieka, stojąca na czele Moskiewskiej Grupy Helsińskiej.

"To nie ma nic wspólnego z prawem, to polityczna zemsta. Prześladowanie Pussy Riot jest bezprecedensowym przypadkiem głupoty i brutalności władz" - twierdzi opozycyjny deputowany Giennadij Gudkow.

Pussy Riot liczy około 30 osób. Grupa gra zaangażowaną politycznie muzykę punkową z hasłami przeciwko władzom Rosji. Organizuje nielegalne występy w miejscach publicznych.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| PROCES, ROSJA

Reklama

Reklama

Reklama