Otwórz swoje serce

Z bratem Aloisem, przeorem ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek.

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Brat Roger wyznaczył Brata na swojego następcę właściwie tuż po tym, jak wstąpił Brat do wspólnoty…

Brat Alois: – Tak rzeczywiście było. Był rok 1974. Po czasie przygotowawczym, czyli nowicjacie, zdecydowałem się oddać swoje życie i dzielić je z braćmi z Taizé. Po złożeniu ślubów wieczystych brat Roger poprosił mnie na rozmowę i podzielił się swoją intuicją o przekazaniu prowadzenia Wspólnoty po jego śmierci.

31 lat przed jego tragicznym odejściem… Jak zaczyna się przygoda przyszłego przeora z Taizé?

– Po raz pierwszy przyjechałem na burgundzkie wzgórze jako 16-letni chłopak z grupą przyjaciół z Niemiec. Był rok 1970. Już wtedy w Taizé zbierały się tłumy młodych z całego świata. Poruszył mnie styl życia tej wspólnoty. Bracia mówili, by nie iść za Chrystusem w pojedynkę, ale razem. Odkryłem tu powszechność Kościoła. Jego katolickość. Tu po raz pierwszy w życiu rozmawiałem z moimi rówieśnikami z Afryki, z Wietnamu. Do Taizé wróciłem po trzech latach i zostałem na rok, jak większość tzw. permanentów, wolontariuszy, którzy chcą dzielić życie braci przez dłuższy czas. Bracia wysłali mnie wtedy do Pragi na trzy tygodnie. Byłem zdziwiony, czemu akurat tam. Kościół czechosłowacki był w trudnej sytuacji, prześladowany. Księża i świeccy byli zamykani w więzieniach. Odwiedzaliśmy chrześcijan w ich domach. Ta wizyta wywarła na mnie wrażenie. Moi rodzice pochodzą z południowych Sudetów, właśnie z Czechosłowacji, gdzie żyje mniejszość niemiecka. Musieli opuścić te tereny po wojnie, co nie było dla nich łatwe. Zostawili swoją ziemię, byli rolnikami.

Czemu ta wizyta w Europie Wschodniej była dla Brata tak ważna?

– Poczułem, że możemy przygotować pojednanie Europy. Że mimo głębokich podziałów możemy przygotować inną przyszłość dla naszego kontynentu. W czasie tych trzech tygodni spędzonych w Pradze nabrałem silnego przekonania, że to, co tam zastaliśmy, musi się kiedyś skończyć. I wtedy też zrozumiałem, że moja droga w życiu to iść za Chrystusem w tej wspólnocie braci.

Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Taizé, ujęła mnie prostota, w jakiej żyjecie. Zastanawiałam się jako licealistka, czy iść za Chrystusem to wybrać radykalizm w życiu…

– Chrystus prosi każdego z nas, byśmy się Mu oddali bezwarunkowo. To radykalna droga, trudna. Ale piękna, możliwa dla wszystkich. Jednak  Jezus nie wymaga heroizmu, nie oczekuje, że staniemy się Jego żołnierzami. Proponuje najpierw zaufanie. Byśmy przestali liczyć na siebie, na nasze siły. Chce, byśmy zaczęli od nowa, by liczyć na Niego, na Jego obecność. Dlatego brat Roger tak dużo mówił o zaufaniu. Od tego wszystko się zaczyna.

Niesiecie to przesłanie już od lat, animując Pielgrzymkę Zaufania przez Ziemię. Ale bracia jeżdżą też do trudnych regionów całego świata. Na dotknięte tragedią tsunami Haiti, do Konga albo na śmietniska Bangladeszu, gdzie dzieci wygrzebują jedzenie. Niełatwo powiedzieć tam: zaufaj Bogu…

– Przed dwoma laty odwiedziłem z braćmi właśnie Haiti, dokładnie 11 miesięcy po tamtejszym trzęsieniu ziemi. Widzieliśmy tyle nędzy, rozpaczy. Setki ludzi mieszkało wciąż w namiotach. Całe rodziny z dziećmi. Haiti żyło wiele lat w upokorzeniu, Haitańczycy byli niewolnikami z Afryki. Potem dosłownie kupili sobie wolność. Zapłacili za nią ogromne kwoty. Ale nie ominęły ich dyktatury. Cierpienie za cierpieniem. Wreszcie, kiedy zaczęli budować demokratyczny kraj, zalało ich tsunami. Bałem się, co tam zastaniemy. Wielu było na krańcu wytrzymałości. Ale większość ludzi, których spotkałem, mówiła: ufamy, że Bóg nas z tego wyprowadzi. Chciałbym, żeby to świadectwo narodu haitańskiego promieniowało na świat.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.