Jedna wiara, jeden chrzest

Przedstawiciele 5 Kościołów i wyznań chrześcijańskich, łącznie z katolickim, w Stanach Zjednoczonych zawarli 29 stycznia w mieście Austin – stolicy stanu Teksas, porozumienie o wzajemnym uznaniu chrztu, udzielonego w jednym z tych Kościołów.

Dokument, będący owocem 7 lat intensywnych prac, podpisano na zakończenie otwartego dla wszystkich nabożeństwa Słowa Bożego i Mszy św. w katolickiej katedrze Najświętszej Maryi Panny.

Sygnatariuszami osiągniętego porozumienia są przedstawiciele Konferencji Biskupów Katolickich USA, Kościoła Prezbiteriańskiego, Chrześcijańskiego Kościoła Reformowanego w Ameryce Północnej, Kościoła Reformowanego w Ameryce i Zjednoczonego Kościoła Chrystusa.

„Ten wysiłek ekumeniczny, jakim jest wzajemne uznanie ważności chrztu, jest częścią naszej odpowiedzi na arcykapłańską modlitwę Jezusa o to, «aby byli jedno»” – powiedział po uroczystości katolicki biskup Austin Joe S. Vasquez.

Przed zawarciem porozumienia wspólnoty protestanckie, należące do tradycji reformowanej, uznawały chrzest katolicki, podczas gdy Kościół rzymski nie zawsze uznawał ważność chrztu zawartego w tych wyznaniach – przypomniał ks. Tom Weinandy z konferencji episkopatu USA. Wyjaśnił przy tym, że zastrzeżenia powstawały wówczas, gdy formuła udzielenia tego sakramentu nie zawierała odniesienia do Trójcy Świętej. Podkreślił, że w rozumieniu katolickim chrzest ważny jest wtedy, gdy jest udzielony z wody oraz „w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” i dodał, że wymóg ten występuje także w innych Kościołach.

Wzajemne uznanie chrztu jest szczególnie istotne w razie zawarcia związku małżeńskiego między osobą z Kościoła katolickiego a należącą do innego wyznania – zaznaczył ks. Weinandy.

Zadowolenie z osiągniętego porozumienia wyraził także przedstawiciel Kościoła Prezbiteriańskiego w San Antonio pastor Ruben Armendariz. Podkreślił, że jest to „historyczna chwila” dla chrześcijan w tym stanie i dodał, że jego Kościół zawsze uznawał ważność chrztu katolickiego oraz wypowiadanej podczas udzielania go formuły trynitarnej.

Zdaniem pastora Carlosa L. Malavé – dyrektora wykonawczego organizacji Kościoły Chrześcijańskie Razem w USA – zawarty obecnie dokument „jest drogą do wspólnego kroczenia ku dialogowi”. Stowarzyszenie to powstało w 2001 i obecnie skupia 36 wyznań i 7 organizacji chrześcijańskich, działających na rzecz imigrantów. Malavé powiedział też, że jego organizacja liczy teraz na opracowanie przez wszystkie wyznania wspólnego oświadczenia nt. reformy przepisów o imigracji.

Warto przypomnieć, że podobny dokument o wzajemnym uznaniu ważności chrztu zawarły już 23 stycznia 2000 w Warszawie Kościół katolicki i 6 Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej (bez baptystów).

«« | « | 1 | » | »»
  • katolik
    30.01.2013 19:00
    Jedna wiara, 5 Kościołów??? Ależ to bałwochwalstwo się rozpleniło!!
  • kl
    30.01.2013 19:51
    Wiara i cybertechnologia


    W niekończącą się debatę między zwolennikami wizji apokaliptycznej (w rzeczywistości bardzo nielicznymi) a «zintegrowanymi» w czasach rewolucji digitalnej włącza się esej bardzo zintegrowanego jezuity Antonia Spadara, pt. Cyberteologia. Pensare il cristianesimo al tempo della rete — Myślenie o chrześcijaństwie w czasach sieci (wyd. «Vita e Pensiero»). Autor dokonuje przeglądu wszystkich ostatnich innowacji technologicznych i omawia ich następstwa na płaszczyźnie społecznej, kulturowej, a przede wszystkim teologicznej.

    Google Instant na przykład pozwala usprawnić wyszukiwanie online, lecz w sposób potencjalnie «przewrotny», bo «odpowiedź usiłuje uprzedzić pytanie»; a zatem bardziej niż kiedyś ważne będzie nauczenie się dobrego formułowania pytań, jeśli nie chce się wpaść w sidła kryteriów samej wyszukiwarki, która ma tendencję do antycypowania — a więc do dyktowania — naszych realnych intencji. W związku z tym «szukanie sensu nie może zostać zautomatyzowane», zauważa przenikliwie Spadaro.

    Logika daru w user generated content (treściach tworzonych przez użytkowników) jest, zdaniem autora, kompatybilna z teologiczną logiką daru, ponieważ nagrodą za podzielenie, ofiarowanie treści jest sama relacja. Ale uwaga: «Relacja nie tworzy automatycznie komunii». Gdyby chcieć zawrzeć w paru słowach sens niewiadomych, które rodzi coraz powszechniejsze posługiwanie się siecią, można by to streścić w następującej myśli o. Spadaro: «Podłączanie się i dzielenie nie są tożsame ze 'spotkaniem', które jest doświadczeniem dużo bardziej angażującym w zakresie relacji».

    Od tego właśnie punktu uzależniona jest wiarygodność wszystkich teorii na temat wpływu efektów sieci na rozwój więzi społecznych, a zatem również na sposób myślenia o wierze w najbliższej przyszłości. Jeśli, z jednej strony, można zgodzić się z tym, że sieć pozwala umacniać i zwiększać nasze możliwości spotkania, to z drugiej strony powszechnym doświadczeniem jest trudność, jaką sprawia nam «nawiązanie kontaktu» z nieznajomym, który siedzi obok nas w barze lub na lotnisku, jeśli jest on skupiony na «relacji» ze swoim urządzeniem elektronicznym (jakiejkolwiek natury: tabletem, smartphonem czy notebookiem).

    A skoro, jak mówi Pierre Lévy, to właśnie częste posługiwanie się urządzeniami (również technologicznymi) buduje ludzkość jako taką, trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego coraz więcej osób — w każdym razie niewątpliwie mniejszość — traci chęć posługiwania się serwisami społecznościowymi, a nawet anuluje swoje wirtualne profile po lepszym poznaniu ich pozytywnego i negatywnego wpływu na własną równowagę emocjonalną i psychologiczną. Nie mówiąc już o tym, że choć dzięki urządzeniom elektronicznym niewątpliwie rozszerza się krąg naszych relacji również z osobami, które mieszkają na przeciwnym krańcu ziemi, nie jest trudno spotkać dorastającą młodzież, która odmawia podania swojego hasła na Skypie. Boją się, że wideorozmowy telefoniczne, do których wystarczy jedno kliknięcie, tak mało «angażujące», mogą zabić cały czar, jaki wytworzył się podczas rzeczywistego spotkania, i którego Czarodziejka Technologia, przybierająca postać cyfrowego interfejsu, nie potrafi jeszcze przekazać, mimo swoich milionów bajtów.

    Ilość nie tworzy zatem treści. Bariera technologiczna, mimo że otwiera astronomiczne możliwości nawiązywania relacji, może się również przeobrazić w «barierę architektoniczną». Sam Spadaro, mimo wielkich nadziei — i implicite życzeń — które wiąże ze środkiem, zmuszony jest uznać, że istnieje i takie niebezpieczeństwo, ponieważ «symulacja wygrywa z rzeczywistością dzięki swoim szerokim możliwościom i niskiemu poziomowi ryzyka, które zawsze można zmieniać i jest ono odwracalne». Po czym zmuszony jest przypomnieć, że «prawdziwym niebezpieczeństwem widocznym na horyzoncie jest de facto alienacja, ucieczka w świat sztuczny i bezbolesny, który pozbawia kontaktu z niezrównanym bogactwem 'nieodwracalnego' doświadczenia».
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.