Ważne jest to, co nas łączy

O górnośląskiej specyfice rozmawiamy z biskupem diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, proboszczem parafii ewangelicko-augsburskiej w Katowicach ks. bp. Tadeuszem Szurmanem.

To, co odżywa w demokracji, jest autentyczne. Ze względu na region i jego bogactwo napłynęło tu bardzo wielu ludzi już po wojnie. To nie stworzyło jednak specjalnych problemów społecznych, gdyż przybysze raczej się tutaj adoptowali i włączali w życie regionu. I to też jest ważne, że Śląsk miał tyle energii wewnętrznej, że jednak tym ludziom było tu dobrze i szybko utożsamiali się z tą ziemią.  A to znaczy, że ten region był kulturowo bardzo silny, miał wiele do zaoferowania poza pracą. I na końcu wreszcie trzeba powiedzieć o religijności. Być może za sprawą wpływu protestantyzmu religijność na Śląsku jest, rzekłbym, normalna. Nie ma chrześcijaństwa na pokaz. Jest ono takie, jakie wynika z jego roli oraz z wiary ludzi. Wiarę, pracę i doczesność ludzie religijni łączą tutaj w jedną całość. Tak samo życie i śmierć na Śląsku zawsze były  inaczej postrzegane. Każdy górnik wychodząc do pracy wiedział, że może nie wrócić. To powodowało, że śmierć i życie łączyły się. Do tego w sposób naturalny dochodziła wiara. W religii zawsze było tu mniej nacisku na liczby i gesty. Ta redukcja nastąpiła oryginalnie w protestantyzmie, który bardziej podkreśla indywidualny kontakt z Bogiem, bez wielkich ceremonii. Jest tu pewien wyraźny dystans do kultu w sensie nie rozbudowywania go, a raczej wypełniania treściami duchowymi. I to na Śląsku jest autentyczne.

To są elementy, które jeszcze dzisiaj stawiają Śląsk w pozycji trochę uprzywilejowanej. Ta wielokulturowość wpływała i nadal wpływa pozytywnie. To przekłada się również na łatwość asymilacji innych ludzi. Polska ma z tym wyraźny kłopot, ten podział na „swój” i „obcy” jest w  Polsce mocny. Śląsk go w takim stopniu nie ma. Diecezja, którą kieruję wychodzi poza Śląsk, obejmując również Zagłębie i Małopolskę. I muszę powiedzieć, że ja dostrzegam tę różnicę. Jeżeli jadę w inny teren, to mam świadomość, że będę miał do czynienia z innymi rozmowami, z innymi problemami. Nie chcę mówić, że jest gorzej czy lepiej, po prostu inaczej.  I nawet podświadomie to we mnie tkwi. W związku z tym wzajemnie musimy się jeszcze integrować, nie możemy się wzajemnie oskarżać, ośmieszać czy przerzucać argumentami politycznymi, tylko spróbować wyłapać to, co wewnętrznie nas buduje i łączy. Czyli tak jak w chrześcijaństwie, musimy jedni drugich wzbogacać. W pełnym Kościele Chrystusa, który można porównać do witraża, są różne kolory, różne postaci i różne wielkości. Prawosławni mają nam coś do powiedzenia i katolicy, i ewangelicy. Wtedy stajemy się bogatsi. I tak też powinno być między regionami. Śląsk ma czym ubogacić Polskę. Nie tylko pieniędzmi. Kulturowo jest to bardzo bogaty i różnorodny teren. W pojednanej różnorodności widzę istotę zarówno Kościoła, jak i życia społecznego.

Chciałbym zapytać o ocenę tego, co określa się jako „śląskie przebudzenie”.
Niewątpliwie są regiony, które w sposób bogatszy niż inne swoją tożsamość odczytują, jako tożsamość polską, niemiecką, katolicką, ewangelicką czy inną. Natomiast przestrzegałbym przed, nazwijmy to, akcyjnością. Bo musimy  mieć świadomość, że pewne aktywności upadają, jeżeli nie mają autentycznego osadzenia. Trzeba być we wszystkim autentycznym. Przeżyje to, co ludzie akceptują, natomiast to, co się ludziom narzuca z tej czy innej strony, będzie odrzucone. Dlatego myślę, że przede wszystkim trzeba nam budować społeczeństwo obywatelskie. Ono ma w sobie potencjał myślenia nie tylko o sobie, ale i o drugim. Śląsk tradycyjnie jest mocniejszy w takim myśleniu obywatelskim niż reszta Polski i to zawsze była siła tego regionu. Polska potrafi się konsolidować, ale głównie w zrywach, a potrzebny jest pragmatyzm, rodzaj pozytywizmu. I w tym Śląsk jest stabilniejszy. I to wyzwanie po dwudziestu latach jest nadal aktualne.

Ks. Tadeusz Szurman został ordynowany na duchownego luterańskiego w 1978 r. w Goleszowie, od 1984 r. proboszcz w Świętochłowicach i Rudzie Śląskiej-Wirku. Był administratorem parafii w Zabrzu, był także ogólnopolskim duszpasterzem młodzieży i przewodniczącym Komisji Młodzieżowej Polskiej Rady Ekumenicznej. Pełnił funkcję radcy diecezjalnego diecezji katowickiej oraz prezesa Synodu Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP.

***

Ważne jest to, co nas łączy   Więcej tekstów na temat Górnego Śląska w "Nowej Gazecie Śląskiej"

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

Reklama

Reklama